W skrócie
- Otrzymanie pisma z UFG nie oznacza automatycznie kary finansowej, lecz jest procedurą sprawdzającą ciągłość ubezpieczenia OC pojazdu w określonym terminie.
- Po otrzymaniu korespondencji z UFG należy wyjaśnić sprawę poprzez serwis internetowy Funduszu, logując się numerem PESEL, co pozwala uniknąć zajęcia komorniczego.
- Zignorowanie wezwania z UFG jest interpretowane jako przyznanie się do braku polisy, co skutkuje nałożeniem kary w wysokości 9610 zł i egzekucją przez urząd skarbowy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kara za brak OC, zwana formalnie opłatą dodatkową, to czarny sen polskich kierowców. W przypadku samochodu osobowego i przerwy w ubezpieczeniu trwającej powyżej 14 dni, właściciel pojazdu zapłacić musi aż 9610 zł. Mało kto wie, że korespondencję z UFG otrzymać może każdy - nawet kierowca z wykupionym ubezpieczeniem - a jej zignorowanie to prosta do droga do zablokowania konta przez urząd skarbowy.
Zapłaciłem OC i dostałem pismo z UFG. Dlaczego tak się dzieje?
Jak poinformował Interię Damian Ziąber z UFG, tylko w 2025 roku Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny zidentyfikował około 400 tys. przypadku braku ciągłości obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych.
W takich przypadkach standardową formą działania Funduszu jest pismo kierowane do ostatniego widniejącego w bazie danych ubezpieczycieli właściciela pojazdu, by ustalić, czy w konkretnym przypadku istniał obowiązek ciągłości polisy i właściciel auta należycie go zrealizował.
Żeby ustosunkować się do pisma nie trzeba nawet wychodzić z domu. Wystarczy zalogować się numerem PESEL na stronie Funduszu, gdzie na naszym koncie znajdziemy odpowiednie dokumenty. Wystarczy do tego aplikacja mObywatel lub np. bankowość elektroniczna
I dodaje, że takie pismo nie jest równoznaczne z nałożeniem przez UFG opłaty dodatkowej zwanej potocznie karą za brak OC. Dlaczego jednak taka korespondencja często trafia również do kierowców, którzy dopełnili wszelkich obowiązków i posiadają wymagane ubezpieczenie?
Dlaczego Fundusz pyta mnie o OC, skoro kupiłem ubezpieczenie?
Wyjaśnijmy, że na mocy Ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Fundusz na prawo wystąpić o informacje (przeprowadzić kontrole) wobec każdego właściciela pojazdu objętego obowiązkiem posiadania polisy OC. Taki zapis wynika z obowiązku weryfikacji danych nałożonego na Fundusz przez ustawodawcę.
Pismo, w którego treści (na drugiej stronie) dowiadujemy się o grożącej nam opłacie w wysokości blisko 10 tys. zł (9610 zł za brak OC przez dłużej niż 14 dni), potrafi zmrozić krew w żyłach. Co zrobić w takiej sytuacji?
Można np. zalogować się w systemie UFG, gdzie znajdziemy historię wszystkich swoich polis OC. Często już sam ten krok pozwala ustalić, że z ubezpieczeniem naszego pojazdu jest wszystko w porządku.
W oczach kierowców może to jednak uchodzić za absurd. Dlaczego UFG kieruje do nas pismo z prośbą o wyjaśnienia, skoro Fundusz może przecież samodzielnie sprawdzić historię naszych polis korzystając z własnych zasobów?
Absurdalne pisma z UFG. Wyjaśniamy, skąd się biorą
Wbrew pozorom - łatwo to wytłumaczyć. Zgodnie z polskimi przepisami właściciel samochodu ma 14 dni na poinformowanie ubezpieczyciela o zbyciu pojazdu. Ustawodawca nie przewidział jednak żadnej konkretnej sankcji za niewywiązanie się z tego terminu. Co więcej, wiele osób myli termin z obowiązkiem poinformowania o zbyciu pojazdu wydziału komunikacji, na co ustawodawca przewidział 30 dni.
Wniosek jest prosty. W przypadku odnotowania w braku OC danego pojazdu (informacja wynikać może np. z błędu po stronie ubezpieczyciela), Fundusz musi zweryfikować, czy w "międzyczasie" samochód nie zmienił właściciela, zakładając że wiadomość o tym nie trafiła jeszcze do baz danych.
Chociaż korespondencja z UFG wzbudza uzasadniony strach - w rzeczywistości mamy więc do czynienia ze standardową procedurą. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nawet jeśli z naszym ubezpieczeniem jest wszystko w porządku, jesteśmy zobligowani do udzielenia Funduszowi informacji.
Czy można zignorować pismo z UFG? Skarbówka tylko na to czeka
Ziąber przestrzega przed ignorowaniem pism z UFG, wskazując że jest to najszybsza droga do zablokowania naszego konta.
Warto pamiętać o tej zależności zwłaszcza w przypadku, gdy z nasza polisą było wszystko w porządku, a błąd leży po stronie ubezpieczyciela czy np. nieaktualnych danych w Centralnej Ewidencji Pojazdów. Jeśli jesteśmy pewni, że we wskazanym przez UFG terminie nasz pojazd posiadał aktualne ubezpieczenie OC, zignorowanie pisma od Funduszu najprawdopodobniej sprawi, że zostaniemy uznani za "winnych". W efekcie UFG wystawi stosowny tytuł i - w trybie egzekucji administracyjnej - Urząd Skarbowy zajmie stosowną kwotę (najczęściej 9610 zł) na naszym rachunku bankowym.
Takie postępowanie wynika wprost ze wspomnianej ustawy, która zobowiązuje wszystkich posiadaczy pojazdów do udzielenia odpowiedzi na korespondencję z UFG. Jej zignorowanie w myśl zasady "przecież miałem OC, to nie moja sprawa" sprawia, że Fundusz uznaje brak kontaktu za "przyznanie się" do braku ubezpieczenia.
Jak odzyskać pieniądze zajęte na koncie?
Oczywiście gdy okaże się, że polisa została jednak zawarta, możemy być pewni, że uda nam się odzyskać "zamrożone" przez skarbówkę pieniądze. W takim przypadku będziemy jednak musieli skontaktować się z UFG i udowodnić nasze racje. Dopiero po tym, jak pracownicy Funduszy zweryfikują dokumenty, odstąpią od egzekucji, a Urząd Skarbowy uwolni środki na naszym koncie. Taka procedura trwa jednak kilka dni, w czasie których nie będziemy mogli korzystać z naszych środków. Lepiej więc zawczasu ustosunkować się do korespondencji UFG, by uniknąć przykrych niespodzianek.












