W skrócie
- 50-letni kierowca autobusu w Warszawie pojawił się w pracy w spódnicy, protestując przeciwko wewnętrznym przepisom dotyczącym ubioru w upalne dni.
- Mężczyzna uważa, że regulamin dyskryminuje pracowników, pozwalając kobietom na noszenie spódnic, podczas gdy mężczyźni są zmuszeni do pracy w długich spodniach mimo upałów.
- Podobne protesty miały już miejsce w przeszłości, m.in. we francuskim Nantes w 2017 roku oraz wśród maszynistów pociągów podmiejskich w Sztokholmie w 2013 roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Chyba każdy kierowca wie, że samochód pozostawiony w słońcu podczas lata bardzo szybko się nagrzewa. Podobnie jest z miejscem pracy kierowcy miejskiego autobusu, przy czym w tym przypadku sytuacja może być trudniejsza. Wpływa na to duża powierzchnia przeszklenia i nie zawsze wydajny system klimatyzacji. Swoją cegiełkę do uciążliwości upałów mogą dokładać także wewnętrzne przepisy przewoźnika. Taką właśnie sytuację opisał "Super Express".
Kierowca autobusu założył spódnicę
Jak informuje dziennik, 50-letni kierowca warszawskich autobusów postanowił wsiąść za kierownicę swojego pojazdu w spódnicy. Mężczyzna w ten sposób zaprotestował przeciwko nierównemu, jego zdaniem, traktowaniu pracowników ze względu na płeć. Jak argumentował, zgodnie z regulaminem kobietom wolno pracować w długich spodniach lub spódnicy. W razie upałów umożliwia to paniom wybór takiej garderoby, by zapewnić sobie większy komfort termiczny.
Pracujący jako kierowcy mężczyźni zgodnie z wewnętrznymi przepisami muszą nosić podczas pracy długie spodnie. Zdaniem 50-latka w czasie upałów jest to powodem obniżenia się komfortu kierowców. Jak argumentował mężczyzna, kabina kierowcy po postoju jest bardzo nagrzana, a klimatyzacja schładza ją dopiero po pewnym czasie i nie zawsze do poziomu zapewniającego dobre samopoczucie.
Kierowca, który zdecydował się na bardzo nietypowy protest, uważa, że regulamin powinien przewidywać możliwość prowadzenia autobusu w krótkich spodniach - niezależnie od płci. Jak stwierdził 50-latek, przegrzanie kierowcy to realne zagrożenie dla pasażerów i innych uczestników ruchu, a bezpieczeństwo jest zdecydowanie ważniejsze niż prezencja kierowcy autobusu.
Nietypowy strój miał się spotkać z pozytywnym przyjęciem ze strony pasażerów i innych kierowców, ale nie spodobał się kontrolerom Zarządu Transportu Miejskiego, którzy stwierdzili, że garderoba nie jest jest zgodna z obowiązującymi przepisami i nałożyli na kierowcę karę.
To nie pierwszy taki protest
Jak informuje "Super Express", warszawski ZTM nie skomentował sprawy. Na razie nie wiadomo więc, czy nietypowe wystąpienie 50-letniego kierowcy rzeczywiście doprowadzi do zmian w regulaminie. Co ciekawe, nie jest to pierwszy przypadek tak nietypowego kroku.
W 2017 r. pięciu kierowców autobusów we francuskim Nantes przyjęło taką samą formę protestu. Mężczyźni pojawili się w pracy w spódnicach, aby sprzeciwić się sztywnym wymogom dotyczącym regulaminowego stroju. Wewnętrzne przepisy francuskiego przewoźnika przewidywały, że uniform pracującego jako kierowca mężczyzny składa się z długich spodni. Jednocześnie kobiety mogły nosić krótkie spódnice.
Na noszenie spódnic w 2013 r. zdecydowali się także maszyniści podmiejskich pociągów w Sztokholmie. W efekcie protestu zarząd firmy dopuścił możliwość korzystania przez pracowników z krótkich spodni.











