W skrócie
- System AI w ateńskich kamerach pomylił drapanie się po uchu z używaniem telefonu, co naraziło kierowcę na mandat 350 euro i utratę prawa jazdy na 30 dni.
- Sztuczna inteligencja błędnie uznawała bagaż za pasażera bez pasów, a czarną sukienkę kierującej za ich brak, co generowało niesłuszne powiadomienia o wykroczeniach.
- W regionie Attyki trwa montaż 388 kamer finansowanych ze środków unijnych, które mają wykrywać korzystanie z telefonów oraz jazdę bez zapiętych pasów w czasie rzeczywistym.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Inteligentne kamery drogowe pojawiły się niedawno na głównych ulicach Aten, jako kolejne narzędzie do kontroli kierowców. Nie ograniczają się do mierzenia prędkości. Analizują także to, co dzieje się wewnątrz samochodu i mogą wykrywać m.in. korzystanie z telefonu przez kierującego czy jazdę bez zapiętych pasów.
Problem w tym, że algorytm nie zawsze prawidłowo interpretuje obraz. Greckie media przywołują przypadek mężczyzny, któremu groził mandat w wysokości 350 euro i utrata prawa jazdy na 30 dni, bo sztuczna inteligencja uznała, że prowadząc auto rozmawiał przez telefon. W rzeczywistości kierowca przejechał jedynie w okolicach kamery drapiąc się po uchu.
Kamera AI pomyliła drapanie po uchu z telefonem
Jak podają lokalne media, jeden z kierowców drogą elektroniczną otrzymał informację o popełnieniu wykroczenia polegającego na korzystaniu z telefonu w czasie prowadzenia pojazdu. Za takie wykroczenie groziła mu utrata prawa jazdy na 30 dni i mandat w wysokości 350 euro. Mężczyzna nie przyznał się do winy i poprosił policję o udostępnienie materiału zarejestrowanego przez kamerę. Zdjęcie wyjaśniło sprawę. Okazało się, że kierowca nie trzymał w ręku telefonu, a jedynie drapał się po uchu.
Dla algorytmu ruch ręki w kierunku głowy wyglądał jednak podobnie do gestu wykonywanego podczas rozmowy telefonicznej. System zakwalifikował więc zachowanie jako naruszenie przepisów.
Bagaż na fotelu kamera uznała za pasażera bez pasów
Ostatecznie kierowcy udało się uchronić przed mandatem, ale nie był o to wcale odosobniony przypadek, gdy sztuczna inteligencja źle zinterpretowała obraz z kamer. Innemu kierowcy groził mandat za przewożenie pasażera bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Problem w tym, że żadnego pasażera nie było. Mężczyzna jechał sam, a na fotelu obok znajdował się bagaż. Kamera potraktowała przedmiot jak człowieka i zgłosiła naruszenie.
Grecka gazeta "Ta Nea" i niemiecki "Die Welt" opisują również przypadek kierującej, której groził mandat za jazdę bez pasów. Pechowo miała na sobie czarną sukienkę, więc czarny pas był słabo widoczny z zewnątrz. Algorytm nie mógł go rozpoznać, więc uznał, że kobieta złamała przepisy
Jak działają inteligentne kamery drogowe w Grecji?
Pierwsze kamery AI trafiły na greckie drogi jesienią 2025 roku. Pilotażowy program obejmujący 8 punktów kontroli prowadzony był w Atenach i Salonikach. Obecnie trwa właśnie montaż 388 kamer, które pojawić się mają w 100 lokalizacjach w rejonie Attyki. Prace wyceniono na blisko 13,4 mln euro. Finansowanie w dużej mierze pochodzi ze środków unijnych.
Kamery rejestrują zachowanie kierowców i pasażerów, a system oparty o sztuczną inteligencję wskazuje sytuacje, które mogą oznaczać naruszenie przepisów, jak właśnie korzystanie z telefonu czy jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.
Kierowca otrzymuje elektroniczne powiadomienie o wykrytym naruszeniu i może zakwestionować jego zasadność. Materiał z kamery jest później weryfikowany przez policję.
Kamera wskazuje wykroczenie, ale decyzję sprawdza człowiek
Mechanizm nie jest w pełni automatyczny, bo kierowca może poprosić o udostępnienie zapisu wideo i zakwestionować nagranie. Większy problem mogą mieć jednak turyści. Jak alarmuje niemiecki "Die Welt", turysta może dowiedzieć się o sprawie na długo po powrocie do swojego kraju. Wtedy kontakt z miejscowymi służbami i wyjaśnienie, co rzeczywiście widać na zdjęciu, mogą być znacznie trudniejsze.












