Jechała autem z Łukaszem Żakiem. "Widziałam na liczniku 171 km/h"
W środę miał zakończyć się proces Łukasza Żaka, który doprowadził do wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Mężczyzna prowadził pod wpływem alkoholu i z nadmierną prędkością, w wyniku czego prowadzony przez niego Volkswagen Arteon uderzył w Forda. Pasażer tego samochodu zginął, a jego żona i dzieci zostali ranni.

Spis treści:
- Proces Łukasza Żaka. Biegły nie stawił się w sądzie
- Świadek mówi o groźbach po wypadku
- Z jaką szybkością jechał Volkswagen Arteon prowadzony przez Żaka?
- Jak doszło do wypadku na Trasie Łazienkowskiej?
To miała być ostatnia rozprawa w procesie Łukasza Żaka, jednak w sądzie nie pojawił się biegły, którego przesłuchanie miało poprzedzić zamknięcie przewodu sądowego. Zamiast tego przesłuchano ostatniego świadka, kobietę podróżującą z Żakiem Volkswagenem Arteonem.
Sara S. zeznała, że po wypadku Łukasz Żak miał jej grozić. Kobieta mówiła też o prędkości, jaką zauważyła na liczniku auta, oraz o tym, co działo się już po zderzeniu. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 13 lipca. Wtedy, po wysłuchaniu biegłego, mogą zostać wygłoszone mowy końcowe.
Proces Łukasza Żaka. Biegły nie stawił się w sądzie
Proces ruszył w czerwcu 2025 r. Oprócz Łukasza Żaka na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa jednego z nich, Kacpra D., została wyłączona do odrębnego postępowania.
Prokuratura zarzuca oskarżonym między innymi utrudnianie postępowania karnego przez pomoc Łukaszowi Żakowi w uniknięciu odpowiedzialności. Zarzuty dotyczą także nieudzielenia pomocy osobom znajdującym się w sytuacji grożącej bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Podczas środowej rozprawy sędzia Maciej Mitera miał przesłuchać biegłego, zamknąć przewód sądowy i oddać głos stronom. Ponieważ biegły nie pojawił się w sądzie, ten etap został przesunięty.
Świadek mówi o groźbach po wypadku
W środę na pytania odpowiadała Sara S., która w chwili wypadku jechała Volkswagenem Arteonem prowadzonym przez Żaka. W samochodzie znajdowali się także Adam K., Maciej O. oraz Paulina K., ówczesna partnerka Żaka, która w wypadku została poważnie ranna.
Na wniosek Sary S. główny oskarżony i pozostali oskarżeni musieli opuścić salę na czas jej zeznań. Kobieta już wcześniej składała zeznania przed sądem i zmieniała ich treść. Tłumaczyła to obawą przed zemstą ze strony Żaka.
Świadek przyznała, że żałuje swojego zachowania po wypadku. "Powinnam zadzwonić na policję. (...) Byłam wtedy bardzo zestresowana" - mówiła w sądzie.
Według jej relacji po zdarzeniu Żak miał mówić, że jego dziewczyna, która również jechała Volkswagenem, nie żyje. Świadek zeznała też, że oskarżony miał rozmawiać o tym, że "odj..ł typa".
Sara S. powiedziała również, że po wypadku Żak miał grozić jej i jej partnerowi. "Powiedział, że mamy się zamknąć, bo zaraz weźmie nóż" - stwierdziła.
Z jaką szybkością jechał Volkswagen Arteon prowadzony przez Żaka?
Jednym z ważnych wątków środowej rozprawy była prędkość Volkswagena Arteona. Sara S. powiedziała, że ostatnia wartość, jaką widziała na liczniku przed wypadkiem, wynosiła 171 km/h.
"Ostatnia prędkość, jaką zauważyłam na liczniku, to 171 km/h, a 191 km/h po wypadku powiedział mi partner" - zeznała.
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany. Miał też trzymać w ręku telefon komórkowy i nagrywać swoją brawurową jazdę. Z ustaleń biegłych wynika, że samochód miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie do 80 km/h.
Jak doszło do wypadku na Trasie Łazienkowskiej?
Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Zderzyły się Volkswagen i Ford. W wyniku zdarzenia zginął 37-letni pasażer Forda.
Do szpitala trafiły trzy osoby jadące tym samochodem: 37-letnia żona zmarłego mężczyzny oraz ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Pomocy medycznej wymagała także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem z Łukaszem Żakiem.
Po wypadku na miejsce przyjechali znajomi Żaka. Według prokuratury pomogli mu uciec. Oskarżony został później zatrzymany w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Kolejna rozprawa ma odbyć się 13 lipca. Zgodnie z plane sąd ma przesłuchać wtedy biegłego, wówczas strony będą mogły przejść do mów końcowych.










