W skrócie
- sprawca wypadku za granicą, który prowadził auto bez ważnego ubezpieczenia OC, musi zwrócić wypłacone przez Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych odszkodowanie w ramach regresu.
- część rekordowych szkód wyrządzanych przez auta na polskich numerach rejestracyjnych wynika z procederu rejestrowania pojazdów w Polsce przez włoskich kierowców, w celu uniknięcia lokalnych podatków.
- egzekwowanie wielomilionowych kwot od sprawców jest często niemożliwe, co w końcowym rozrachunku wpływa na wzrost cen składek obowiązkowego ubezpieczenia OC dla polskich kierowców.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jazda samochodem bez obowiązkowego ubezpieczenia OC to jeden z najprostszych sposobów, by popaść w długi do końca życia. Brak opłaty za ubezpieczenie większości kierowców kojarzy się głównie z wysokimi karami (opłatami dodatkowymi) naliczanymi przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Zdecydowanie większym problemem są jednak tzw. regresy.
Szkoda bez OC oznacza regres. Kierowca musi płacić z własnej kieszeni
Chodzi o sytuacje, gdy nieubezpieczony sprawca powoduje wypadek lub kolizję. Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych odpowiedzialność za szkodę przejmuje wówczas Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) lub Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK). Różnica jest taka, że UFG zajmuje się co do zasady szkodami powstałymi na terytorium Polski, a PBUK obsługuje zdarzenia zagraniczne.
Z punktu widzenia nieubezpieczonego sprawcy zdarzenia finał jest podobny. UFG lub PBUK zajmują się likwidacją szkody i wypłacają stosowne świadczenia (odszkodowanie, renty itd.), a następnie zwracają się do sprawcy o zwrot kosztów. W przypadku szkód na zagranicznych drogach, kwoty często idą w miliony złotych.
Jeżeli kierujący pojazdem zarejestrowanym w Polsce, który nie ma ważnego ubezpieczenia OC, spowoduje wypadek za granicą, poszkodowani nie pozostają bez ochrony. Ich roszczenia rozpatruje się zgodnie z przepisami państwa, w którym doszło do zdarzenia. Po wypłacie świadczeń lokalne Biuro Narodowe zwraca się do PBUK o refundację poniesionych kosztów. Następnie PBUK dochodzi zwrotu wypłaconych kwot od osoby odpowiedzialnej za szkodę oraz posiadacza nieubezpieczonego pojazdu
Rekordowe szkody polskich aut za granicą. Włoski proceder ma się dobrze
Zapytałem Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych o rekordowe szkody wyrządzone za granicą przez kierujących zarejestrowanymi w Polsce pojazdami, które nie miały obowiązkowego ubezpieczenia OC. Wnioski są bardzo interesujące. Okazało się, że sprawcami trzech "najdroższych" obsługiwanych przez PBUK zdarzeń z 2025 roku nie byli wcale Polacy. Dwie z trzech rekordowych szkód związane były z tzw. "włoskim procederem".
Chodzi o tysiące zarejestrowanych w Polsce samochodów, motocykli i skuterów, które w rzeczywistości poruszają się dziś po ulicach włoskich miast. Włosi unikają w ten sposób płacenia podatku drogowego i oszczędzają na polisach OC, które w Polsce są obecnie dużo tańsze. W procederze uczestniczą polscy pośrednicy, którzy "załatwiają" krajowe rejestracje, badania techniczne i ubezpieczenie. Mówiąc prościej - pojazdy rejestrowane są w Polsce na tzw. "słupy", ale w rzeczywistości nie wyjeżdżają poza Włochy. Część włoskich kierowców obawiająca się np. drogowych kontroli, zawiera z polskimi właścicielami umowy użyczenia pojazdów.
W świetle prawa takim autem czy skuterem można legalnie poruszać się po włoskich drogach. Sam pojazd musi mieć jednak polskie ubezpieczenie (wielokrotnie tańsze niż we Włoszech) i ważne polskie badanie techniczne. Dane PBUK pokazują jednak, że gdy OC dobiegnie końca, fikcyjny polski właściciel często nie dba o jego przedłużenie, a włoski użytkownik pojazdu nie zdaje sobie z tego sprawy. W efekcie gdy dochodzi do szkody jej likwidacją musi zająć się PBUK i następnie wystąpić do sprawcy zdarzenia o zwrot kosztów w ramach regresu.
Jechał Pandą za 15 tys. zł. Ma oddać 1,3 mln euro
Najwyższa z takich ubiegłorocznych szkód szacowana jest na przynajmniej 1,3 mln euro, czyli blisko 5,6 mln zł. Sprawca - obcokrajowiec - poruszający się zarejestrowanym w Polsce Fiatem Pandą z 2013 roku, wartości około 15 tys. zł - potrącił prawidłowo jadącego rowerzystę. Mężczyzna doznał poważnych obrażeń ciała, w wyniku których zmarł.
Kwota wypłaconych i zarezerwowanych świadczeń to 1,3 mln euro, czyli niemal 5,6 mln zł
Druga z rekordowych ubiegłorocznych szkód obsługiwanych przez PBUK również miała miejsce we Włoszech i dotyczyła wypadku z udziałem jednośladu. W tym przypadku kierujący leciwym Audi A4 (rocznik 2003) obcokrajowiec zajechał drogę motocykliście. Dla poszkodowanego skończyło się to poważnymi obrażeniami ciała.
Kwota wypłaconych i zarezerwowanych świadczeń: ponad 440 tys. euro (1,9 mln zł) – informuje PBUK.
Trzecia z rekordowych ubiegłorocznych szkód spowodowanych przez kierowców zarejestrowanych w Polsce pojazdów bez ważnego OC miała miejsce w Rumunii. Kierowca "polskiego" Seata Leona (rocznik 2006) zjechał na przeciwległy pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia. Kwota wypłaconych świadczeń sięgnęła 158,3 tys. euro (blisko 685 tys. zł). Za kierownicą Seata Leona siedział obcokrajowiec.
- Rekordowe wartości wypłaconych świadczeń nie są oczywiście żadnym powodem do satysfakcji, ponieważ za każdą z tych wypłat stoi konkretny wypadek i jego konsekwencje. Pokazują jednak, jak duże znaczenie ma sprawnie działający system likwidacji szkód transgranicznych. Dzięki współpracy Biur Narodowych osoby poszkodowane mogą skutecznie dochodzić należnych świadczeń także wtedy, gdy sprawca wypadku lub jego pojazd pochodzą z innego państwa. Wraz ze wzrostem mobilności Europejczyków rośnie zarówno skala takich zdarzeń, jak i odpowiedzialność instytucji tworzących ten system - mówi Mariusz Wichtowski, prezes zarządu Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.
Włosi rozbijają polskie auta. Płacimy wszyscy
Wprawdzie, jak zaznacza prezes PBUK, Biuro może dochodzić zwrotu poniesionych kosztów zarówno od kierowcy, jak i właściciela pojazdu, ale w wielu przypadkach wyegzekwowanie kwot idących w miliony złotych jest po prostu niemożliwe. Mówiąc wprost - polscy ubezpieczyciele tracą w ten sposób gigantyczne kwoty. W końcowym rozrachunku koszty szkód powodowanych przez nieubezpieczonych pokrywają więc wszyscy polscy kierowcy - w cenach obowiązkowych ubezpieczeń OC.











