W skrócie
- W lipcu import używanych aut do Polski spadł o 3,5 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, osiągając wynik nieco ponad 83,2 tys. zarejestrowanych pojazdów osobowych i dostawczych.
- W pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku sprzedaż nowych aut wzrosła o niemal 33 tys. sztuk, a udział marek chińskich w polskim rynku osiągnął w lipcu rekordowy poziom 15,5 proc.
- Mimo niższej ceny aut używanych, nabywcy częściej zwracają się ku nowym markom chińskim, które kuszą długą gwarancją, bogatym wyposażeniem oraz dostępnością wygodnego finansowania.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Po czerwcowej anomalii, gdy - głownie ze względu na większą liczbę dni roboczych - w Polsce zarejestrowano o 0,2 proc. więcej sprowadzonych samochodów niż przed rokiem - lipiec przyniósł powrót na ścieżkę spadków. Dane IBRM Samar obejmujące auta osobowe i dostawcze do 3,5 tony mówią o 83 235 rejestracjach sprowadzonych pojazdów (- 3,5 proc.). Dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, obejmujące wyłącznie auta osobowe, są dla handlarzy jeszcze mniej optymistyczne. 75 355 rejestracji to wynik o 3,8 proc. gorszy niż przed rokiem.
Chińczycy zjadają "Mirków handlarzy"? Ciekawe dane z Polski
Skalę spadku zainteresowania sprowadzanymi samochodami używanymi dobrze oddają dane cząstkowe. Z danych PZPM wynika, że w pierwszych siedmiu miesiącach ubiegłego roku w Polsce zarejestrowano blisko 516 tys. takich pojazdów. Analogiczny okres bieżącego roku zamknął się wynikiem niespełna 480 tys. rejestracji. Spadek w ujęciu rok do roku wynosi więc około 7 proc, co przekłada się na ponad 36 tys. rejestracji.
Co ciekawe, niemal o tyle samo zwiększyła w bieżącym roku liczba rejestrowanych w Polsce nowych aut. Jak wylicza Darek Balcerzyk z Samaru - w 2026 roku w Polsce zarejestrowano dotychczas 368 253 nowe samochody osobowe (+ 9,74 proc. r./r.). To dokładnie o 32 699 rejestracji więcej niż przed rokiem.
Licząc narastająco od początku roku o dużych wzrostach sprzedaży nowych aut mówić mogą m.in. marki popularne i "flotowe", jak np. Skoda (+8,9 proc.) czy Volkswagen (+12,7 proc.). Trudno jednak bagatelizować rolę dynamicznie rozwijających się w Polsce marek chińskich, które - póki co - celują głównie w nabywców indywidualnych. W lipcu ich udział w ogóle polskiego rynku osiągnął rekordowe 15,5 proc, a największy wzrost rejestracji spośród popularnych marek zanotowały w pierwszym półroczu chińskie Omoda (8227 rejestracji; +111,2 proc.) i BYD (6 612 rejestracje; +186,2 proc.).
Nowa Omoda zamiast Astry z Niemiec. Polacy zaczynają liczyć inaczej
Analizy Samaru nie pozostawiają złudzeń - zjawisko importu używanych samochodów, chociaż wciąż zdecydowanie przerasta liczbę rejestracji nowych aut - systematycznie się kurczy.
Trend 12-miesięczy spadł do poziomu 909,4 tys. aut, podczas gdy na koniec czerwca 2025 roku wynosił 971,1 tys. sztuk, co oznacza, że przez 12 miesięcy tak liczony trend zmniejszył się o blisko 61 tys. aut
Czy oznacza to, że dealerzy chińskich marek stanowią coraz większą konkurencję dla handlarzy?
Struktura importu używanych aut zdaje się temu przeczyć. Dane PZPM wskazują, że obecnie około 55 proc. importowanych do kraju używanych aut to samochody w wieku powyżej 10 lat. W przypadku jednego z najpopularniejszych na rynku wtórnym modeli - Opla Astry - oznacza to wydatek między 25 a 35 tys. zł.To wciąż przeszło trzykrotnie mniej niż zapłacić trzeba np. za najtańszą Omodę 5 (około 110 tys. zł).
Z drugiej stronny, jak wynika z raportu OTOMOTO Insights, mediana ceny ofertowej samochodu używanego w Polsce wynosiła w czerwcu 2026 roku 45,9 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że sięgając po taki pojazd wielu nabywców i tak musi posiłkować się kredytem, oferta chińskich aut za 100-120 tys. zł wydaje się coraz bardziej kusząca.
Wybór takiego pojazdu wiąże się oczywiście z perspektywą dużo dłuższego okresu finansowania, ale ten rekompensuje często długa, nawet 7-letnia gwarancja, bogate wyposażenie i modne nadwozie SUV.
Coraz poważniejszą alternatywą dla używanych aut od handlarzy są też oferty dealerów, którzy dysponują własnymi programami sprzedaży aut używanych, głównie po nabywcach flotowych. Te - chociaż droższe niż z prywatnego importu - posiadają z reguły pewną historię, ciekawe opcje finansowania i - coraz częściej - możliwość przedłużenia gwarancji.












