Idą zmiany w opłatach za drogi. Stawka będzie zależna od emisji CO2
Parlament Europejski doszedł do wstępnego porozumienia w sprawie zmian w opłatach za drogi dla pojazdów ciężarowych i autobusów. Niebawem stawka za przejechany kilometr ma stać się zależna od poziomu emisji dwutlenku węgla przez pojazd. Dla tych, które podczas jazdy w ogóle nie emitują CO2 lub emitują go niewiele, będzie można stosować duże obniżki.

W skrócie
- Parlament Europejski wypracował wstępne porozumienie, zgodnie z którym opłaty drogowe dla ciężarówek i autobusów będą powiązane z ilością emitowanego przez nie dwutlenku węgla.
- W Polsce opłaty dla transportu ciężkiego i autobusów rozliczane są przez system E-Toll na podstawie norm emisji spalin EURO, a nie poziomu emisji dwutlenku węgla.
- Nowe regulacje dotyczące stawek drogowych mają na celu zachęcenie przedsiębiorców transportowych do zakupu pojazdów niskoemisyjnych i bezemisyjnych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Aktualna dyrektywa o opłatach drogowych daje państwom członkowskim sporą dowolność w dziedzinie kształtowania systemu. Władze danego kraju same decydują o tym, czy pobierać opłaty od pojazdów ciężarowych i autobusów, a także dowolnie kategoryzują je w kontekście wysokości opłat za przejechany kilometr. System ten czekają zmiany.
Nowe zasady opłat za drogi w UE
Jak informuje Parlament Europejski, osiągnięto wstępne porozumienie dotyczące zmian w dyrektywie. Jeśli porozumienie zostanie zaaprobowane przez europosłów, władze poszczególnych państw UE będą miały rok na dostosowanie się do nowych regulacji. Projektowane rozwiązanie przewiduje, że opłaty za drogi będą zależne od poziomu emisji CO2, a kraje będą mogły stosować obniżki.
W myśl porozumienia kraje, które zdecydują się na zupełne zwolnienie z opłat drogowych pojazdów ciężarowych i autobusów, które nie emitują CO2 podczas jazdy, będą miały również możliwość obniżyć stawki dla pojazdów niskoemisyjnych - do 75 proc. do 30 czerwca 2031 r. oraz do 50 proc. od lipca 2031 r. Jednocześnie bezemisyjne pojazdy ciężarowe i autobusy będą mogły być zupełnie zwolnione z opłat do 30 czerwca 2031 r., a następnie będą mogły korzystać z ulgi wynoszącej do 75 proc.
Rząd przymierza się do zmian
W Polsce opłaty za korzystanie z dróg dla pojazdów ciężarowych i autobusów realizowane są poprzez system E-Toll. Dzieli on pojazdy na cztery kategorie w zależności od spełnianej normy emisji spalin EURO. Pod uwagę nie bierze się jednak emisji samego dwutlenku węgla. Najwięcej płacą użytkownicy pojazdów spełniających normę Euro 2 lub starszą - 80 groszy za każdy kilometr na drogach ekspresowych i autostradach. Najmniej wydają użytkownicy pojazdów spełniających normę Euro 5 lub nowszą - 41 groszy.
Już w 2024 r. rząd przedstawił wstępne założenia zmian w systemie wyznaczania opłat za korzystanie z dróg. Zaproponowano wówczas, by na stawkę za kilometr składała się opłata infrastrukturalna uzależniona od klasy emisji Euro, a także nowej opłaty związanej z poziomem emisji CO2.
W opublikowanych wówczas założeniach nie podano szczegółów, ale oczywiste jest, że zmiany mają stawiać w lepszej sytuacji użytkowników pojazdów użytkowych o niskiej lub zerowej emisji CO2 podczas jazdy. Póki co przedstawione w 2024 r. założenia nie zostały jednak zrealizowane. Wiele wskazuje na to, że niebawem państwa UE, w tym Polska, nie będą miały jednak innego wyjścia. Nie jest to przypadek.
Opłaty mają zachęcić do porzucenia pojazdów spalinowych
Jak przyznaje Parlament Europejski, nowe rozwiązanie w dziedzinie stawek opłat za korzystanie z dróg wiąże się z mniejszym zainteresowaniem pojazdami użytkowymi o napędzie elektrycznym niż szacowano w Brukseli. Tymczasem przed końcem wakacji w życie wejdzie nowy cel emisji CO2 dla pojazdów ciężarowych i autobusów.
W porozumieniu, które ustalono w 2024 r., przewiduje się, że emisja CO2 przez pojazdy ciężarowe i autobusy w latach 2030-2034 zostanie obniżona o 45 proc., w latach 2035-2039 o 65 proc., a od 2040 r. aż o 90 proc. Cel jest ambitny, a jego spełnienie będzie możliwe tylko przy dużym zainteresowaniu przedsiębiorców z sektora transportu pojazdami niskoemisyjnymi lub bezemisyjnymi.
Na przeszkodzie popularyzacji takich rozwiązań, oprócz kosztów wstępnych, stoi zapewne również obawa właścicieli firm o użyteczność elektrycznych pojazdów ciężarowych czy autobusów. Będą one wymagały dobrze rozbudowanej sieci punktów ładowania o tak dużej mocy, by możliwe było sprawne uzupełnianie zapasu energii. Pod tym względem sytuacja jest zaś daleka od ideału.









