Hiszpański kierowca ma zwolnić, zanim zacznie wyprzedzać rowerzystę, i utrzymać niższą prędkość do końca manewru. Poza terenem zabudowanym musi jechać co najmniej 20 km/h wolniej, niż pozwala ograniczenie na danym odcinku. Przy limicie 90 km/h oznacza to najwyżej 70 km/h podczas wyprzedzania. Nowe zasady wejdą w życie 1 października 2026 r.
Dlaczego Hiszpania każe zwalniać przed rowerzystą?
Hiszpański rząd tłumaczy zmianę w uzasadnieniu dekretu. Między samochodem a rowerem i tak jest duża różnica prędkości. Przyspieszenie, żeby szybciej skończyć wyprzedzanie, jeszcze ją zwiększa. Dlatego kierowca ma zwolnić i przejechać obok rowerzysty w sposób, który nie zagrozi jego stabilności.
To część większej reformy chroniącej uczestników ruchu najbardziej narażonych na obrażenia w wypadku. Według wstępnych danych hiszpańskiej DGT w 2025 r. na drogach poza miastami zginęło 40 rowerzystów.
Zwolnienie nie zastąpi odstępu bocznego. Wyprzedzając rowerzystę w Hiszpanii, trzeba zostawić mu co najmniej 1,5 m miejsca. Jeśli jezdnia ma więcej niż jeden pas w tym samym kierunku, kierowca musi w całości zmienić pas.
W Polsce metr jest minimum. Rowerzyści chcą zmiany
Polskie Prawo o ruchu drogowym wymaga podczas wyprzedzania roweru co najmniej 1 m odstępu bocznego. Tak stanowi art. 24 ust. 2. Przepis nakazuje również zachować szczególną ostrożność i bezpieczny odstęp, więc na wąskiej drodze, przy silnym wietrze albo nierównej nawierzchni kierowca może potrzebować więcej miejsca. Jeśli go nie ma, powinien poczekać z wyprzedzaniem.
Dla części rowerzystów takie minimum jest zbyt niskie. "W Polsce jest to zaledwie metr i chcemy, aby zostało to zmienione" - mówił w Trójce Tadeusz Baranowski z Grupetto Warszawa. Postulował podniesienie odstępu do 1,5 m. W złożonej później petycji zwrócił uwagę, że polski metr obowiązuje zarówno na spokojnej miejskiej ulicy, jak i na szybkiej drodze poza miastem.
Ministerstwo Infrastruktury rozpatrywało petycję w tej sprawie. Jej autorzy chcieli co najmniej 1,5 m odstępu w terenie zabudowanym i 2 m poza nim. W odpowiedzi z lutego 2026 r. resort przyznał, że przy złej pogodzie lub nierównej nawierzchni jeden metr może być niewystarczający do bezpiecznego wyprzedzenia. Mimo to odmówił zmiany przepisu. Uznał, że kierowca już dziś musi dostosować odstęp do warunków, a podniesienie minimum nie rozwiąże problemu niebezpiecznych manewrów.
Pięć metrów za rowerzystą w mieście. Kolejna hiszpańska zasada
Hiszpańska reforma dotyczy również jazdy za rowerzystą. W mieście kierowca poruszający się tym samym pasem ma zostawić przed sobą co najmniej 5 m miejsca. Rowerzysta powinien jechać przede wszystkim środkiem pasa, jeśli pozwala na to bezpieczeństwo. Na wybranych ulicach jednokierunkowych z limitem do 30 km/h samorząd będzie mógł dopuścić ruch rowerów w obu kierunkach, pod warunkiem odpowiedniego oznakowania.
Polskie przepisy nie wyznaczają pięciometrowego odstępu za rowerem w mieście ani nie każą zwalniać o 20 km/h względem limitu podczas jego wyprzedzania. Dlatego kierowca wybierający się samochodem do Hiszpanii powinien zapamiętać przede wszystkim moment rozpoczęcia manewru: najpierw zwolnić, potem wyprzedzać.













