GM chce zarabiać nie tylko na samochodach. Rusza z nowym biznesem
Przez ponad sto lat General Motors zarabiał głównie na produkcji samochodów. Dziś amerykański koncern coraz wyraźniej pokazuje, że przyszłość firmy nie może opierać się wyłącznie na sprzedaży aut. Dlatego rozwija działalność energetyczną i inwestuje w technologie, które mają przynosić przychody również poza motoryzacją.

Najnowszym elementem strategii GM Energy są baterie sodowo-jonowe przeznaczone nie do samochodów, lecz do dużych magazynów energii wykorzystywanych przez operatorów sieci, centra danych i instalacje odnawialnych źródeł energii. To kolejny krok pokazujący, że General Motors chce budować źródła przychodów również poza tradycyjną motoryzacją.
GM rozwija biznes energetyczny poza motoryzacją
Na pierwszy rzut oka informacja o inwestycjach General Motors w baterie sodowo-jonowe może wydawać się kolejną technologiczną ciekawostką. W rzeczywistości wpisuje się w znacznie większą zmianę zachodzącą w światowej motoryzacji.
General Motors rozwija działalność pod marką GM Energy już od 2022 r. W ofercie znajdują się systemy magazynowania energii, ładowarki, rozwiązania pozwalające zasilać dom energią zgromadzoną w samochodzie oraz usługi związane z zarządzaniem energią.
Za zwrotem w stronę energetyki stoi nie tylko rozwój elektromobilności. Dodatkową presję wywiera rosnąca przewaga Chin w produkcji baterii i magazynów energii. Firmy takie jak BYD czy CATL budują pozycję nie tylko na rynku samochodów elektrycznych, ale również w sektorze energetycznym, który w najbliższych latach ma rosnąć szybciej niż sama motoryzacja. Dla amerykańskich producentów oznacza to konieczność szukania nowych źródeł przychodów i nowych obszarów wzrostu.
Najnowsza inwestycja GM dotyczy baterii sodowo-jonowych, które nie trafią do samochodów. Mają zasilać magazyny energii wykorzystywane przez operatorów energetycznych, centra danych i instalacje odnawialnych źródeł energii.
Dlaczego producenci samochodów inwestują w magazyny energii?
GM nie jest pierwszą firmą motoryzacyjną, która dostrzegła potencjał tego rynku. Najlepszym przykładem pozostaje Tesla. W 2025 r. segment związany z magazynowaniem i produkcją energii przyniósł firmie niemal 13 mld dolarów przychodów i był jednym z najszybciej rozwijających się obszarów działalności spółki.
Tesla wprowadziła na rynek w ubiegłym roku rekordowe 46,7 GWh magazynów energii, a jej biznes energetyczny coraz częściej wskazywany jest jako jeden z filarów przyszłego wzrostu firmy.
Dla GM to ważny sygnał. Jeżeli producent samochodów może generować miliardy dolarów przychodów na rynku energii, trudno ignorować taki kierunek rozwoju. Koncern z Detroit najwyraźniej uznał, że nie może pozostać obserwatorem tych zmian.
Jak samochody elektryczne mogą wspierać sieć energetyczną?
Najciekawsze jest jednak to, że w wizji General Motors samochód przestaje być jedynie środkiem transportu. Koncern zwraca uwagę, że nowoczesny elektryk jest jednocześnie dużym magazynem energii wyposażonym w zaawansowaną elektronikę. Oznacza to, że może wykonywać więcej zadań niż tylko przewożenie pasażerów.
Już dziś GM oferuje rozwiązania pozwalające wykorzystać energię zgromadzoną w akumulatorze samochodu do zasilania domu podczas awarii. Firma rozwija również technologie umożliwiające oddawanie energii z pojazdu do sieci energetycznej.
Według danych przedstawianych przez GM, po amerykańskich drogach jeździ już ponad 250 tys. elektrycznych samochodów koncernu wyposażonych w technologię umożliwiającą dwukierunkowy przepływ energii. Firma szacuje, że taki park pojazdów mógłby zasilić około 120 tys. domów przez tydzień.
Do 2030 r. około 53 tys. samochodów uczestniczących w programie realizowanym wspólnie z operatorem PG&E ma pomagać stabilizować lokalną sieć energetyczną. W praktyce oznacza to, że bateria samochodu może być wykorzystywana nie tylko podczas jazdy, ale również wtedy, gdy auto stoi na parkingu.
GM wykonuje kolejny krok poza rynek samochodów
Co ciekawe, obecny ruch nie jest przypadkowy. Gdy GM uruchamiał projekt GM Energy w 2022 r., Travis Hester, odpowiadający wówczas za rozwój elektromobilności koncernu, przekonywał, że pomiędzy samochodami elektrycznymi a siecią energetyczną znajduje się ogromna, niewykorzystana przestrzeń biznesowa.
- To model biznesowy, który mamy dosłownie przed sobą - mówił w rozmowie z Axios.
Cztery lata później widać, że nie były to jedynie ambitne deklaracje. Inwestycja w baterie sodowo-jonowe i rozwój usług energetycznych pokazują, że GM konsekwentnie realizuje kierunek wyznaczony kilka lat temu.
Dlaczego GM inwestuje w rynek energii?
Powód jest prosty. Producenci samochodów muszą dziś jednocześnie finansować rozwój aut elektrycznych, oprogramowania, baterii i infrastruktury ładowania. Jednocześnie rośnie presja ze strony chińskich producentów, którzy coraz mocniej konkurują ceną. W takiej sytuacji dodatkowe źródła przychodów stają się niezwykle atrakcyjne.
Co więcej, sam rynek magazynowania energii rośnie szybciej niż tradycyjna motoryzacja. Według prognoz wartość globalnego rynku przemysłowych magazynów energii może wzrosnąć z ok. 8 mld dolarów obecnie do ponad 50 mld dolarów w połowie następnej dekady.
General Motors nie zamierza oczywiście przestać produkować samochodów. Coraz wyraźniej widać jednak, że koncern nie chce już uzależniać swojej przyszłości wyłącznie od sprzedaży aut. Dlatego obok motoryzacji buduje drugi filar działalności oparty na energii - rynku, który w nadchodzących latach może rosnąć szybciej niż sama branża samochodowa.








