Spis treści:
- Geely kupiło Volvo. Teraz sięga po jego fabryki
- Geely chce ograniczyć skutki unijnych ceł
- Co zyskają klienci?
- Wejście Geely to szansa dla Volvo
Plany ujawnił An Conghui, nowy przewodniczący rady Geely Automobile podczas prezentacji wyników firmy. Zapowiedział, że europejskie zakłady Volvo będą produkować samochody z wyższej półki należących do Geely marek.
Nie podał modeli, wielkości produkcji ani nazw fabryk. Volvo również nie ujawniło dodatkowych szczegółów. Widać jednak wyraźnie, że Geely nie chce już ograniczać swojej obecności w Europie do importowania gotowych samochodów z Chin.
Geely kupiło Volvo. Teraz sięga po jego fabryki
Gdy w 2010 roku Geely przejmowało Volvo od Forda, wiele osób obawiało się końca szwedzkiej marki. Stało się inaczej. Volvo zachowało własną nazwę, siedzibę, projektantów i zakłady produkcyjne, a pieniądze chińskiego właściciela pozwoliły mu opracować nową gamę modeli, platform i napędów.
Teraz Geely chce wykorzystać europejskie zaplecze Volvo do rozwoju pozostałych marek. Zamiast budować od podstaw własne zakłady, może skorzystać z istniejących fabryk, pracowników, dostawców i systemów kontroli jakości. To szybsze i tańsze niż inwestycja liczona w miliardach euro.
Najmocniejszym kandydatem jest fabryka Volvo w Gandawie. W lipcu 2026 roku firma podpisała porozumienie z belgijskim rządem i władzami Flandrii. Pakiet wsparcia dla zakładu może osiągnąć wartość 119 mln euro.
W oficjalnym komunikacie Volvo znalazł się zapis, że Gandawa może zostać wykorzystana do kontraktowej produkcji samochodów innych marek. Dodatkowe zlecenia miałyby zapewnić pracę fabryce i pozwolić lepiej wykorzystać jej linie.
Zakład ma już doświadczenie z techniką Geely. Powstaje w nim elektryczne Volvo EX30, oparte na platformie opracowanej przez chiński koncern. Z tego samego rozwiązania korzysta Zeekr X. Uruchomienie produkcji EX30 wymagało inwestycji o wartości około 200 mln euro, zakupu nowych robotów i rozbudowy montażowni akumulatorów.
Drugim możliwym miejscem produkcji jest nowy zakład Volvo pod słowackimi Koszycami, gdzie od 2028 roku ma powstawać Polestar 7. Żaden z tych scenariuszy nie został oficjalnie potwierdzony.
Bardzo możliwe, że w Europie będą powstawały auta marki Zeekr, która ma rywalizować z BMW, Mercedesem i Audi. W grę może wchodzić również Lynk & Co.
Geely chce ograniczyć skutki unijnych ceł
Elektryczne samochody Geely sprowadzane z Chin są objęte dodatkowym unijnym cłem w wysokości 18,8 proc. Do tego dochodzi standardowe 10-procentowe cło importowe.
Produkcja na terenie Unii może pozwolić Geely uniknąć dodatkowej opłaty, o ile samochody spełnią wymagania dotyczące pochodzenia. Nie wystarczy sprowadzić z Chin niemal gotowego auta i przeprowadzić w Belgii końcowego montażu. Liczyć się będą pochodzenie części i zakres prac wykonywanych w europejskiej fabryce.
Dodatkowe cło obejmuje samochody całkowicie elektryczne, ale nie klasyczne hybrydy plug-in. W przypadku hybryd większe znaczenie mogą mieć niższe koszty transportu, krótszy czas dostaw i łatwiejszy dostęp do części.
Geely realizuje podobny plan wspólnie z Fordem. Od 2028 roku samochody obu producentów mają powstawać w fabryce w Walencji. Wykorzystanie zakładów Forda i Volvo pozwoli chińskiej firmie zwiększać europejską produkcję bez budowania od razu własnych fabryk.
Co zyskają klienci?
Samochód zbudowany przez pracowników Volvo nie stanie się automatycznie Volvo. Nadal będzie Zeekrem, Lynk & Co lub Geely, wykorzystującym rozwiązania i podzespoły wybrane przez swoją markę. Europejska produkcja może jednak skrócić dostawy i ułatwić dostęp do części. Geely chce również wykorzystać sieć Volvo do sprzedaży i serwisowania samochodów. W marcu 2026 roku Geely i Volvo podpisały niewiążące memorandum dotyczące obsługi marki Lynk & Co. Zakłada ono wykorzystanie sieci Volvo do sprzedaży, marketingu i serwisowania samochodów m.in. w Niemczech, Francji, Hiszpanii i we Włoszech.
Nie ma natomiast gwarancji, że auta staną się tańsze. Oszczędność na cle i transporcie może przełożyć się na niższe ceny, ale równie dobrze może pokryć wyższe koszty europejskiej produkcji.
Miałem okazję oglądać produkcję w chińskiej fabryce Chery w Wuhu i porównać ją z zakładami działającymi w Europie. Poziom automatyzacji i sposób kontroli jakości nie odbiegały od tego, co wcześniej widziałem w europejskich fabrykach. Sam kraj produkcji nie przesądza więc o jakości samochodu.
Dla klientów ważniejsze może się okazać to, co wydarzy się już po zakupie: czy części będą dostępne, naprawy gwarancyjne sprawne, a marka nie wycofa się z Europy po kilku latach. Fabryki i sieć serwisowa Volvo mogą pomóc Geely rozwiać przynajmniej część tych obaw.
Wejście Geely to szansa dla Volvo
Dodatkowe modele oznaczają więcej pracy dla fabryk Volvo. Utrzymanie hal, maszyn i załogi kosztuje niezależnie od tego, czy linie działają pełną parą czy stoją. Im więcej samochodów powstaje w zakładzie, tym łatwiej rozłożyć te wydatki. Jeżeli Volvo zostanie producentem kontraktowym, będzie otrzymywało zapłatę za montaż samochodów.
Volvo potrzebuje dziś takiego wsparcia. W drugim kwartale 2026 roku przychody firmy spadły do 77,7 mld koron szwedzkich (ok. 30 mld złotych), a liczba sprzedanych samochodów zmniejszyła się o 5,6 proc. Marża operacyjna wyniosła tylko 1,1 proc. Oznacza to, że z każdych 100 koron przychodu Volvo zostawało tylko 1,10 korony zysku operacyjnego - przed odsetkami i podatkami. Niewielki wzrost kosztów lub spadek cen może taką marżę całkowicie wyzerować. Dla porównania, borykająca się z problemami Grupa Volkswagena odnotowała w tym czasie marżę 4,2 proc.













