Funkcjonowanie fotoradarów i zestawów do odcinkowego pomiaru średniej prędkości jest obwarowane przepisami metrologicznymi. Mówią one, że urządzenie tego typu musi posiadać zatwierdzenie typu i legalizację wstępną, a w czasie eksploatacji musi okresowo przechodzić kolejne legalizacje, potwierdzające prawidłowość jego działania. A co, jeśli pomiędzy kolejnymi legalizacjami zachodzą przerwy?
Brak ciągłości legalizacji fotoradarów. Ale czy na pewno?
Według opracowania stworzonego przez serwis nomando.pl nieco ponad 15 proc. fotoradarów, a więc co siódme urządzenie, miało przerwę pomiędzy kolejnymi legalizacjami. Według autorów raportu w 81 spośród 117 przypadków odstęp pomiędzy końcem ważności jednej legalizacji a początkiem drugiej wynosił do 30 dni. Z kolei w siedmiu przypadkach było to od 121 do 365 dni. Według opracowania najwięcej takich przypadków było w woj. świętokrzyskim, gdzie przerwa w legalizacji miała dotyczyć aż 37,5 proc. fotoradarów. Zaskakująco wysoki odsetek. Tylko czy to prawda?
Autorem opracowania nie jest uznana instytucja (jak np. NIK) czy nawet duża redakcja o ugruntowanej pozycji na rynku medialnym, lecz serwis, na którym oferuje się odpłatną pomoc w tworzeniu odwołań od kar nakładanych za sprawą fotoradarów. Oczywiście nie skreśla to zupełnie owego raportu, ale każe uważniej przyjrzeć się prezentowanym danym i temu, skąd one pochodzą.
Autorzy opracowania piszą, że poddali analizie informacje o legalizacji opublikowane na stronie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), czyli jednostki GITD, która zawiaduje pracą fotoradarów w Polsce. Rzeczywiście, na stronie internetowej CANARD-u w zakładce "O nas" jest odwołanie do działu "Świadectwa legalizacji urządzeń". Rzecz w tym, że informacje o legalizacjach są tam przedstawiane na dwa sposoby.
Po wybraniu konkretnego urządzenia, na przykład fotoradaru stacjonarnego, w lewej kolumnie widzimy daty obowiązywania kolejnych legalizacji, a po prawej możemy kliknąć w podgląd świadectwa legalizacji lub je pobrać. Wystarczyło mi kilkanaście minut, aby stwierdzić, że zdarza się, że daty legalizacji wpisane na stronie internetowej w lewej kolumnie nie zawsze zgadzają się z rzeczywistymi datami kolejnych legalizacji wynikającymi z kolejnych decyzji legalizacyjnych wystawianych przez Okręgowy Urząd Miar.
Jeśli więc do stworzenia wspomnianego wcześniej raportu posłużono się datami wpisanymi w lewej kolumnie strony internetowej CANARD-u, a nie rzeczywistymi datami z udostępnianych publicznie dokumentów, to osiągnięte w ten sposób wyliczenia i wyciągnięte wnioski mogły być mylne.
Na przykład fotoradar stacjonarny Mesta Fusion RN o numerze 23167FU10003798, pracujący w Kielcach na drodze nr. 762 (wjazd od strony Chęcin) po sprawdzeniu na stornie internetowej CANARD-u w lewej kolumnie ma zaznaczone dwie ostatnie legalizacje od 11 września 2024 r. do 26 sierpnia 2025 r. oraz od 28 sierpnia 2025 r. do 28 września 2026 r. Wygląda to więc na przerwę w legalizacji. Kiedy jednak sięgniemy do dwóch ostatnich świadectw legalizacyjnych tego urządzenia, okaże się, że obowiązywały one od 11 września 2024 r. do 11 października 2025 r. oraz od 27 sierpnia 2025 r. do 27 września 2026 r.

W rzeczywistości w tym przypadku przerwy więc nie było, choć wskazują na to błędnie wypełnione dane na stronie internetowej systemu CANARD. Z punktu widzenia kierowcy istotne są daty podane w urzędowych dokumentach legalizacyjnych. Na szczęście bardzo łatwo można sprawdzić je na stronie internetowej CANARD-u. Niewykluczone, że właśnie taki błąd popełnili autorzy wspomnianego wcześniej opracowania.
Z drugiej strony nie oznacza to, że przerwy pomiędzy kolejnymi legalizacjami się nie zdarzają. Na 12 losowo wybranych przeze mnie fotoradarów w woj. świętokrzyskim przerwę pomiędzy legalizacjami stwierdziłem w trzech. Skąd biorą się takie "dziury" i czy w tym czasie fotoradar nie wykonuje zdjęć?
Jak legalizuje się fotoradary?
Ważność legalizacji fotoradaru zazwyczaj wynosi 13 miesięcy. Co oczywiste, raz zamontowane na drodze urządzenie pracuje o wiele dłużej, więc wymaga wykonywania ponownych legalizacji. Oto jak to wygląda.
Każdy fotoradar, raz na 13 miesięcy, przechodzi proces ponownej legalizacji. Fotoradar, któremu upłynął termin legalizacji, musi zostać wyjęty z obudowy i dostarczony do Okręgowy Urząd Miar, celem przeprowadzenia legalizacji w warunkach laboratoryjnych
Zajmuje się tym firma, która realizuje dla GITD utrzymanie fotoradarów. Oczywiście w samym urzędzie sprawy nie załatwia się od ręki, więc te czynności trwają. To oznacza, że przerwa pomiędzy legalizacjami może powstać po prostu w związku z samym przeprowadzaniem legalizacji.
Na przerwy pomiędzy kolejnymi legalizacjami wpływać mogą również zdarzenia losowe. Wiadomo, że GITD nie przeprowadza legalizacji urządzeń, kiedy te są popsute. Jeśli fotoradar jest w naprawie, a czasami może to trwać długo ze względu na trudności z pozyskaniem części zamiennych, to ponowna legalizacja jest przeprowadzana po zakończeniu prac serwisu.
Czy fotoradar bez legalizacji nadal robi zdjęcia?
Oczywiście wielu kierowców zadaje sobie pytanie o to, czy fotoradar, który stracił legalizację, może wykonywać zdjęcia, a CANARD na ich podstawie karać za wykroczenia.
Warunkiem koniecznym w toku prowadzonych wobec sprawców wykroczeń czynności jest, aby urządzenie pomiarowe posiadało ważną legalizację. Wprowadzone zabezpieczenia systemowe nie pozwalają na procedowanie spraw wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradar bez ważnej legalizacji
Z wyjaśnienia rzecznika GITD wynika więc, że co prawda fotoradar bez ważnej legalizacji może wykonać zdjęcie, ale nie będzie ono podstawą do ukarania kierowcy. Uniemożliwi to mechanizm, który prezentuje informacje na temat danej sprawy pracownikowi systemu CANARD.
Nawet jeśli kierowca nie zamierza wierzyć GITD na słowo, sam łatwo może sprawdzić, czy fotoradar, który przyłapał go na wykroczeniu, miał legalizację w momencie wykonania zdjęcia. Wystarczy wejść na stronę internetową CANARD-u, a następnie w zakładce "O nas" znaleźć odnośnik "Świadectwa legalizacji urządzeń" i wpisać numer fotoradaru z wezwania. Jeżeli nie można go znaleźć, na stronie CANARD-u jest mapa urządzeń. Wystarczy znaleźć właściwe i kliknąć, aby pojawiła się pełna informacja na jego temat. Numer urządzenia wystarczy wpisać w wyszukiwarce świadectw legalizacji i wszystkie dane mamy przed oczami.
Pomyłki CANARD-u jednak się zdarzają
Czy oznacza to, że nie może zdarzyć się, aby kierowca otrzymał niezasłużony mandat? Zwykle najsłabszym ogniwem skomplikowanych systemów jest człowiek. W maju 2026 r. na jaw wyszły nieprawidłowości w określaniu średniej prędkości pojazdów na odcinku Szczecin - Rzęśnica autostrady A6. Jak się okazało, system wyliczał niewłaściwą prędkość od 29 kwietnia do 4 maja.
Powodem nieprawidłowości było wprowadzenie niewłaściwej długości odcinka pomiarowego przez osobę, która dokonała konfiguracji systemu. To wystarczyło, ponieważ zestaw do odcinkowego pomiaru prędkości nie korzysta z fotoradarów mierzących prędkość. Na początku i na końcu odcinka pracują kamery. Algorytm odczytuje numery rejestracyjne pojazdów i moment minięcia początku i końca odcinka objętego pomiarem. Potem droga dzielona jest przez czas i z prostego fizycznego wzoru otrzymywana jest średnia prędkość. Jeśli jednak algorytm otrzymał błędne dane na temat długości odcinka, wyliczenia również musiały być obarczone błędem.
Ten przykład pokazuje, że każdy system jest narażony na pomyłki, a kierowca powinien sprawdzić prawidłowość nałożenia na niego mandatu. W tej podejrzliwości nie ma niczego złego, w przeciwieństwie do łamania przepisów.










