Fałszywe stłuczki i miliony z polis. 376 osób oskarżonych w największej aferze
Do Sądu Okręgowego w Siedlcach trafił akt oskarżenia w jednej z największych spraw dotyczących wyłudzeń odszkodowań komunikacyjnych w Polsce. Śledczy zarzucają udział w przestępczym procederze aż 376 osobom. Według ustaleń policji i prokuratury grupa miała doprowadzić do blisko 240 sfingowanych kolizji drogowych, powodując straty przekraczające 20 mln zł.

W skrócie
- Śledczy oskarżyli 376 osób o udział w organizowaniu blisko 240 fikcyjnych kolizji drogowych, prowadząc do wyłudzenia ponad 20 mln zł odszkodowań.
- W procederze wykorzystywano głównie luksusowe i kradzione samochody, rejestrowane na osoby niebędące ich faktycznymi właścicielami, a wartość pojedynczego odszkodowania mogła sięgać 300 tys. zł.
- W trakcie śledztwa zabezpieczono majątek o wartości około 4,3 mln zł oraz 23 pojazdy, a sprawę rozpatrzy Sąd Okręgowy w Siedlcach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jak informuje Policja Mazowiecka - postępowanie trwało ponad sześć lat i było prowadzone przez funkcjonariuszy zajmujących się przestępczością ekonomiczną przy współpracy z wydziałem dochodzeniowo-śledczym. Śledztwo nadzorowała Prokuratura Okręgowa w Siedlcach. Policja podkreśla, że była to największa tego typu sprawa prowadzona dotąd w kraju.
Sfingowane kolizje i "kaskaderzy" zamiast kierowców
Z ustaleń śledczych wynika, że mechanizm działania grupy był dokładnie zaplanowany. Kolizje nie były przypadkowe, lecz organizowane z wyprzedzeniem. Do zderzeń dochodziło celowo, a udział w nich brali tzw. "kaskaderzy", którzy po zdarzeniu opuszczali miejsce przed przyjazdem policji. Następnie za kierownicę wsiadały inne osoby, podające się za uczestników kolizji i przedstawiające fałszywe wersje wydarzeń.

Według policji całość była nadzorowana przez organizatorów procederu. To oni wybierali miejsce zdarzenia, koordynowali przebieg kolizji, opłacali podstawione osoby i pilnowali późniejszego procesu ubiegania się o odszkodowania. Pieniądze trafiały najpierw na konta osób figurujących w dokumentach jako właściciele pojazdów, a następnie były przekazywane dalej organizatorom grupy.
Kradzione, luksusowe auta i odszkodowania do 300 tys. zł
W sfingowanych zdarzeniach wykorzystywano głównie drogie samochody. Jak ustalili śledczy, część z nich była wcześniej kradziona na zamówienie, a następnie przerabiana i legalizowana. Dzięki temu możliwe było uzyskiwanie wysokich wypłat od firm ubezpieczeniowych. W niektórych przypadkach wartość pojedynczego odszkodowania miała sięgać nawet 300 tys. zł.
Pojazdy uczestniczące w kolizjach często rejestrowano na osoby, które w rzeczywistości nigdy z nich nie korzystały ani nie były ich faktycznymi właścicielami. W sprawie pokrzywdzonych zostało dziewięć towarzystw ubezpieczeniowych. Prokuratura wskazuje również, że działalność grupy nie ograniczała się wyłącznie do wyłudzania odszkodowań. Śledczy zarzucają jej członkom także włamania do samochodów, paserstwo, fałszowanie dokumentów oraz handel narkotykami.
Wieloletnie śledztwo i milionowe zabezpieczenia
W trakcie postępowania wobec podejrzanych zastosowano 18 tymczasowych aresztów. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono majątek o łącznej wartości blisko 4,3 mln zł. Funkcjonariusze odnaleźli również kilkadziesiąt skradzionych samochodów oraz kilkaset pochodzących z kradzieży części samochodowych. Na terenie Mazowsza zlikwidowano także kilka tzw. dziupli samochodowych.
Od podejrzanych zabezpieczono 23 pojazdy warte około 2 mln zł. Wśród nich znalazły się m.in. Porsche, Ferrari, Audi i Mercedes. Samochody zostały później sprzedane podczas licytacji prowadzonych przez Urząd Skarbowy w Radomiu. Teraz sprawą zajmie się sąd, który będzie rozpatrywał jeden z największych aktów oskarżenia dotyczących przestępczości ubezpieczeniowej w Polsce.









