Europę zaleją tanie auta z Chin? Szykuje się prawdziwe tsunami
Chińscy producenci samochodów masowo kierują się ku eksportowi, aby radzić sobie z nadprodukcją i spadkami sprzedaży na rodzimym rynku. Ich auta coraz liczniej pojawiają się w Europie, co prowadzi do zaostrzenia konkurencji. Czy efektem będzie nowa wojna cenowa?

W skrócie
- W marcu z Chin wyeksportowano prawie 700 tys. samochodów, - o ponad połowę więcej niż rok wcześniej.
- W Chinach zarejestrowano w marcu 1,67 mln nowych samochodów, czyli o 15,2 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, a od stycznia zaprzestano dotowania segmentu NEV.
- W grudniu udział chińskich samochodów w rejestracjach nowych aut w krajach UE, EFTA i Wielkiej Brytanii wyniósł 9,5 proc.; w przypadku pojazdów NEV udział ten osiągnął 16 proc.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z danych Chińskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów CPCA wynika, że tylko w marcu z Kraju Środka wyeksportowano blisko 700 tys. samochodów - o przeszło połowę więcej niż w marcu ubiegłego roku. To jeden ze sposobów radzenia sobie chińskich producentów z krajową nadprodukcją i załamaniem sprzedaży zelektryfikowanych aut podyktowanym zmianami w systemie fiskalnym.
Z najnowszego raportu Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów (ACEA), wynika, że 2025 roku z fabryk samochodów na całym świecie wyjechało ponad 78,7 mln pojazdów z czego aż 62 proc. (48,9 mln) wyprodukowanych zostało w Azji. Same Chiny odpowiadały za ponad 37,4 proc. światowej produkcji (blisko 29,4 mln aut). Dla porównania - skumulowany wynik całego kontynentu europejskiego to około 18,3 proc. (niespełna 14,4 mln samochodów).
Chińczycy przestawiają się na eksport aut
Z drugiej strony, dane ACEA wskazują, że w ubiegłym roku zarejestrowano w Chinach niespełna 24,219 mln aut osobowych. Duża część z fabrycznie nowych pojazdów czeka też na nabywców na placach dealerskich. Te w ogromnej większości można jednak wliczyć do aut "zarejestrowanych", bo dealerzy ze względu na zmiany w systemie fiskalnym (np. zwolnienie z podatku od zakupu auta) masowo rejestrowali samochody przed końcem roku.
Od stycznia chińskie władze przestały dotować zakup pojazdów segmentu NEV, co przełożyło się na skokowe spadki rejestracji. W każdym z trzech miesięcy pierwszego kwartału bieżącego roku notowano w Chinach dwucyfrowe spadki rejestracji nowych aut.
Przykładowo w marcu zarejestrowano ich "skromne" jak na lokalne warunki 1,67 mln czyli o przeszło 15,2 proc. mniej niż przed rokiem. Sam marzec był już szóstym z rzędu miesiącem spadku rejestracji chińskich aut na rodzimym rynku.
Europę zaleje fala chińskich samochodów
W efekcie Chiny mają więc coraz większy problem z nadprodukcją pojazdów, czego efektem jest agresywne szukanie przez chińskie koncerny motoryzacyjne nowych rynków zbytu. Słabnące wyniki rejestracji w Chinach sugerują, że w nadchodzących miesiącach Chińczycy będą jeszcze agresywniej walczyć o klientów w innych częściach globu. Może się więc okazać, że niedługiej perspektywie również na Starym Kontynencie czeka nas następny wysyp nowych modeli "made in China" i - co za tym idzie - zaostrzająca się wojna cenowa pomiędzy producentami.
Z danych branżowego serwisu "carnewschina" wynika, że w ubiegłym roku Chiny wyeksportowały w sumie aż 8,32 mln pojazdów (+30 proc./r), z czego 3,43 mln pojazdów stanowiły auta segmentu NEV. Trzy główne kierunki eksportu stanowiły:
- Meksyk (625 tys. aut),
- Rosja (582 tys.),
- Zjednoczone Emiraty Arabskie (571 tys.).
W sumie rynki UE były czwartym co do wielkości kierunkiem zbytu eksportowanych z Chin samochodów. Biorąc pod uwagę same NEVy głównym kierunkami eksportu były: Belgia (285 tys.), Wielka Brytania (231 tys.) i Meksyk (221 tys.).
Z kolei z danych firmy analitycznej Dataforce, opracowanych na zlecenie agencji Bloomberg, wynika, że w grudniu udział chińskich samochodów w ogóle rejestracji nowych aut w krajach UE, EFTA i Wielkiej Brytanii osiągnął rekordowy udział 9,5 proc. W przypadku szeroko pojętych samochodów zelektryfikowanych, czyli właśnie aut typu NEV - grudniowy udział w europejskim rynku osiągnął aż 16 proc.









