W skrócie
- Najwięksi producenci samochodów w Europie sugerują wprowadzenie zasady produkcji lokalnej i nowych mechanizmów wsparcia, aby zmniejszyć ryzyko przenoszenia przemysłu poza Europę.
- Branża motoryzacyjna wskazuje na prognozowaną utratę miejsc pracy i kompetencji do 2030 roku oraz postuluje, by minimum 70% wartości samochodów sprzedawanych na rynku unijnym powstawało lokalnie.
- Unia Europejska rozważa wprowadzenie przepisów wspierających lokalną produkcję i odporność łańcuchów dostaw w kontekście transformacji sektora motoryzacyjnego i rosnącego importu, zwłaszcza z Chin.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Europejski przemysł motoryzacyjny coraz wyraźniej sygnalizuje, że obecne warunki rynkowe i regulacyjne stają się dla niego coraz większym obciążeniem. Jak poinformowała agencja Reutera - trzy największe grupy motoryzacyjne działające na Starym Kontynencie - Volkswagen, Stellantis i Renault - wystąpiły do instytucji unijnych z propozycją działań, które ich zdaniem mają pomóc utrzymać produkcję samochodów w Europie.
Więcej Europy w europejskich samochodach
Z danych organizacji branżowych wynika, że do 2030 roku w europejskim sektorze motoryzacyjnym może ubyć nawet 350 tys. miejsc pracy. Zagrożone są nie tylko montownie pojazdów, lecz przede wszystkim zakłady produkujące podzespoły. Wraz z nimi Europa mogłaby utracić kompetencje i know-how budowane przez dekady.
W liście skierowanym do europosłów producenci zaproponowali zatem wdrożenie zasady "Made in Europe". W praktyce oznaczałoby to wyznaczenie celu, zgodnie z którym 70 proc. samochodów sprzedawanych na rynku Unii Europejskiej miałoby powstawać w oparciu o co najmniej 70-proc. udział europejskiego łańcucha wartości.
Nie chodzi wyłącznie o końcowy montaż pojazdów. Producenci wskazują, że udział europejski powinien obejmować cały proces - od prac inżynieryjnych i projektowych, po produkcję komponentów i gotowych aut. Według firm takie podejście pozwoliłoby wzmocnić lokalne zaplecze przemysłowe i ograniczyć zależność od importu.
Producenci ostrzegają przed utratą konkurencyjności
W swoim stanowisku Volkswagen, Stellantis i Renault podkreślają, że chcą utrzymać silną bazę produkcyjną w Europie, ale oczekują bardziej elastycznych i realistycznych regulacji. Zwracają uwagę na rosnącą presję konkurencyjną oraz wyraźne różnice technologiczne w strategicznych obszarach rozwoju.
Producenci wskazują także na utrzymujące się wysokie koszty energii i produkcji. Dodatkowo podkreślają, że europejski rynek nie wrócił do poziomu sprzed kilku lat - obecnie sprzedaje się rocznie około 3 mln samochodów mniej niż w 2019 roku. To, ich zdaniem, pokazuje skalę wyzwania i potrzebę działań wspierających lokalny przemysł.
Unia Europejska analizuje nowe zasady dla przemysłu
Propozycja pojawia się w momencie, gdy Unia Europejska pracuje nad szerszą strategią przemysłową związaną z transformacją sektora motoryzacyjnego i przechodzeniem na napędy elektryczne. Koncepcja "Made in Europe" jest jednym z rozważanych kierunków zmian. Te miałyby wzmocnić europejskie łańcuchy dostaw i ograniczyć presję taniego importu, zwłaszcza z Chin.
Choć ostateczne regulacje dla rynku samochodowego nie zostały jeszcze przyjęte, w debacie pojawiają się rozwiązania dotyczące minimalnego udziału lokalnej produkcji, mechanizmów wsparcia publicznego oraz systemów zachęt uzależnionych od wytwarzania w Europie. Celem miałoby być nie tylko zwiększenie odporności łańcuchów dostaw, ale również ograniczenie uzależnienia od zewnętrznych dostawców.












