W skrócie
- Unia Europejska dysponuje obecnie zaledwie 730 punktami ładowania o dużej mocy, podczas gdy do 2030 roku potrzeba ich aż 50 tysięcy, w tym systemów MCS dla ciężarówek.
- Większość infrastruktury skupia się w Szwecji, Niemczech i Francji, jednak w Polsce uruchomiono już pierwszą publiczną stację MCS, która znajduje się przy autostradzie A1.
- Ładowanie w bazach jest kluczowe dla przewoźników, jednak długi czas oczekiwania na przyłącze do sieci elektroenergetycznej, sięgający nawet 10 lat, hamuje wymianę flot.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Elektryfikacja ciężkiego transportu drogowego w Europie napotyka problem, którego nie da się rozwiązać wyłącznie przez wprowadzanie na rynek kolejnych modeli. Jak informuje SAMAR, powołując się na dane niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) - obecna sieć rozwija się znacznie wolniej niż rynek pojazdów użytkowych z napędem elektrycznym.
Organizacja ostrzega, że bez zdecydowanego przyspieszenia inwestycji w infrastrukturę, realizacja unijnych celów związanych z ograniczaniem emisji CO2 w transporcie drogowym może być trudna.
Potrzeba dziesiątek tysięcy ładowarek
Skala problemu jest widoczna w liczbach. Obecnie w państwach Unii Europejskiej funkcjonuje około 730 punktów ładowania o mocy ponad 350 kW, które mogą być wykorzystywane przez ciężkie pojazdy użytkowe. To niewiele w porównaniu z potrzebami, jakie pojawią się w kolejnych latach. Według VDA do 2030 r. Europa będzie potrzebowała około 35 tys. publicznych punktów wyposażonych w system Megawatt Charging System, czyli MCS. Łączna liczba ładowarek odpowiednich dla ciężarówek powinna natomiast wynieść nawet 50 tys.
Infrastruktura jest przy tym mocno skoncentrowana w kilku krajach. Aż 65 proc. punktów przeznaczonych wyłącznie dla ciężkich pojazdów znajduje się w Szwecji, Niemczech i Francji. VDA wskazuje również, że w Polsce i Czechach dotychczas nie było publicznych ładowarek tej klasy. Te dane nie są już jednak w pełni aktualne. Pod koniec sierpnia pierwszą publicznie dostępną stację MCS w Polsce uruchomił Orlen, otwiera się w nowym oknie. Obiekt znajduje się przy autostradzie A1, na MOP Stobiecko Szlacheckie w województwie łódzkim.
Nie wystarczy rozbudować publicznej sieci
Co więcej, problem dotyczy nie tylko ładowarek instalowanych przy autostradach i głównych trasach. Istotną rolę będą odgrywały również prywatne instalacje w bazach przewoźników, gdzie ciężarówki mogą być ładowane podczas postoju. W Niemczech zapotrzebowanie na moc wykorzystywaną do ładowania elektrycznych ciężarówek ma do 2030 r. osiągnąć niemal 14 GW. Tymczasem planowana infrastruktura publiczna ma zapewnić około 2,6 GW.
Oznacza to, że zdecydowana większość potrzebnej mocy będzie musiała zostać zapewniona w bazach transportowych. Tutaj pojawia się kolejna bariera, ponieważ samo podłączenie dużego obiektu do sieci elektroenergetycznej może w niektórych przypadkach zajmować nawet 10 lat. Dla przewoźników planujących stopniową wymianę floty na elektryczną czas oczekiwania na odpowiednie przyłącze może więc stać się równie poważnym problemem jak koszt zakupu pojazdów.
Wodór również potrzebuje infrastruktury
VDA zwraca uwagę, że podobne wyzwania dotyczą także transportu ciężarowego wykorzystującego wodór. Według organizacji do 2030 r. Europa będzie potrzebowała około 2 tys. stacji tankowania wodoru przystosowanych do obsługi ciężarówek. Obecna liczba takich obiektów jest zdecydowanie niższa, dlatego konieczna będzie zarówno rozbudowa sieci, jak i zwiększenie przepustowości poszczególnych stacji.
Niemieckie stowarzyszenie uważa jednocześnie, że unijne przepisy powinny lepiej uwzględniać rzeczywiste tempo rozwoju infrastruktury. VDA postuluje m.in. szybszy przegląd norm emisji CO2 dla ciężkich pojazdów oraz podniesienie poziomu ambicji dotyczących infrastruktury określonej w rozporządzeniu AFIR.












