W skrócie
- Średnia masa nowych samochodów osobowych wzrosła w ciągu dziewięciu lat o blisko 400 kg, osiągając obecnie poziom blisko 2 ton, co budzi obawy o stan nawierzchni dróg.
- Eksperci wskazują, że za niszczenie dróg w większym stopniu odpowiadają ciężkie pojazdy ciężarowe, zmienne warunki atmosferyczne oraz zaniedbania w utrzymaniu infrastruktury.
- Rozwój technologii akumulatorów pozwala na produkcję lżejszych aut elektrycznych, a wpływ napędu na stan jezdni jest według badaczy mniejszy niż wpływ natężenia ruchu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Samochody poruszające się po europejskich drogach są dziś wyraźnie cięższe niż jeszcze kilka lat temu. W ciągu dziewięciu lat średnia masa własna nowych aut wzrosła z 1553 do 1947 kg, czyli o niemal 400 kg. Jeszcze wyższą wartość odnotowano w ubiegłorocznych testach brytyjskiego magazynu "Autocar". Średnia masa 73 sprawdzonych przez redakcję modeli wyniosła 2024 kg. Wśród testowanych samochodów dominowały SUV-y, a najczęściej spotykanym rodzajem napędu był elektryczny.
To wystarczyło, aby pojawiły się zarzuty, że SUV-y i auta elektryczne przyspieszają degradację nawierzchni. W niektórych brytyjskich miastach rozważano nawet wprowadzenie dodatkowych opłat parkingowych dla takich pojazdów.
Masa samochodu ma znaczenie, ale nie ona jest najważniejsza
Elizabeth Orchard, dyrektor firmy konsultingowej zajmującej się infrastrukturą, przyznaje, że większy ciężar może oznaczać dodatkowe obciążenie dla nawierzchni. W artykule opublikowanym na blogu Instytutu Inżynierii Budowlanej wyjaśniła, że drogi projektuje się z myślą o określonej liczbie ciężkich pojazdów w całym okresie ich użytkowania. Jeżeli stają się one masywniejsze, każdy przejazd może powodować większe obciążenia, a oznaki zużycia mogą pojawić się wcześniej.

Nieco inaczej na ten problem patrzy Ali Rahman, badacz w Szkole Inżynierii Lądowej Uniwersytetu w Leeds, który podkreśla, że nie można w ten sposób wyjaśnić problemów z brytyjskimi drogami. Jego zdaniem kluczowy jest nie tylko ciężar auta, lecz przede wszystkim nacisk wywierany na nawierzchnię. Im większe obciążenie osi, tym intensywniej konstrukcja jezdni jest eksploatowana. Co istotne, zależność ta nie jest proporcjonalna. Dwukrotnie większy nacisk nie oznacza dwukrotnie większych szkód - oddziaływanie na nawierzchnię może wzrosnąć nawet około 16-krotnie.
Ciężarówki i pogoda mają znacznie większy wpływ
Według Rahmana zdecydowanie największym obciążeniem dla infrastruktury są pojazdy ciężarowe. Pod względem powodowanych uszkodzeń jeden taki pojazd może odpowiadać nawet tysiącom przejazdów samochodów osobowych. Z tego względu wzrost popularności cięższych SUV-ów czy modeli elektrycznych nie powinien być uznawany za główną przyczynę złego stanu brytyjskich dróg.
Na kondycję nawierzchni wpływa również wiele innych czynników. Eksperci wskazują między innymi na wodę przedostającą się do konstrukcji jezdni oraz opóźnienia w wykonywaniu niezbędnych remontów. Szczególnie niekorzystne są zimowe wahania temperatur. W Wielkiej Brytanii temperatura często oscyluje wokół 0 stopni Celsjusza, co sprzyja wielokrotnemu zamarzaniu i rozmarzaniu wody. Kiedy przedostanie się ona do pęknięć, podczas zamarzania zwiększa swoją objętość, osłabia strukturę drogi i przyspiesza powstawanie ubytków. Niskie temperatury dodatkowo sprzyjają kruszeniu asfaltu.
Nie bez znaczenia są także coraz wyższe temperatury. Zdaniem Rahmana zmiany klimatu należą obecnie do najpoważniejszych czynników wpływających na kondycję infrastruktury drogowej. W czasie upałów może dochodzić do topnienia wierzchniej warstwy asfaltu znajdującej się pod powierzchnią jezdni, co dodatkowo osłabia jej konstrukcję.
Elektryki mogą być w przyszłości lżejsze
Z tezą, że samochody elektryczne powodują większe zniszczenia niż modele spalinowe, nie zgadza się również Electric Vehicle Association - organizacja zajmująca się promowaniem samochodów bezemisyjnych. Jej prezes Vicky Edmonds podkreśla, że pojazdy z takim napędem nadal należą do kategorii samochodów osobowych. Jej zdaniem o tempie zużywania się infrastruktury w większym stopniu decyduje natężenie ruchu niż rodzaj zastosowanego napędu.
Edmonds zwraca również uwagę na rozwój technologii akumulatorów, który może w przyszłości doprowadzić do zmniejszenia masy elektryków. Na rynku są już niewielkie modele o stosunkowo niskiej masie. Renault Twingo E-Tech waży 1200 kg, natomiast masa własna Dacii Spring 100 Expression wynosi 976 kg. Zdaniem Edmonds elektromobilność nadal szybko się rozwija, dlatego ocenianie wszystkich takich samochodów wyłącznie przez pryzmat ich ciężaru byłoby zbyt dużym uproszczeniem.












