W skrócie
- Minister finansów zapowiedział obniżki cen paliw na stacjach o 1,2-1,3 zł za litr w najbliższy weekend w związku z podpisaniem ustawy o podatku od zysków firm paliwowych.
- Prezydent, otwiera się w nowym oknie Karol Nawrocki podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, jednocześnie zapowiadając skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego.
- Wprowadzenie tańszego paliwa zależy teraz od przyjęcia rozporządzeń wykonawczych przez urzędników oraz decyzji ministra energii w sprawie ustalenia cen maksymalnych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kierowcy, którzy mogą odłożyć tankowanie o kilkadziesiąt godzin, zdecydowanie powinni to zrobić. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedział, że już w najbliższy weekend ceny paliw na stacjach mogą spaść o około 1,20-1,30 zł na litrze.
Paliwo tańsze o 1,20-1,30 zł na litrze. Minister wskazuje termin
W czwartek wieczorem Karol Nawrocki podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Niemal natychmiast została ona opublikowana w Dzienniku Ustaw.
Oznacza to, że już w weekend ceny na stacjach paliwowych będą niższe. Szacunkowo o około 1,20-1,30 zł na litrze
Wprowadzenie nowej odsłony programu CPN rząd warunkował podpisaniem ustawy przez prezydenta. Nowy podatek pozwoli budżetowi sfinansować działanie programu.
CPN jest mechanizmem znanym już kierowcom. W poprzednich odsłonach obejmował m.in. obniżenie VAT na paliwa z 23 do 8 proc., zmniejszenie akcyzy do poziomu dopuszczalnego przez przepisy UE oraz mechanizm maksymalnych cen detalicznych.
Efekt był widoczny na stacjach. Według danych Ministerstwa Energii po wcześniejszym uruchomieniu mechanizmów osłonowych benzyna potaniała średnio o około 1,20-1,30 zł na litrze, a olej napędowy o 1,30-1,40 zł.
Nowa edycja ma być analogiczna do pierwszego programu CPN, co oznacza obniżenie zarówno VAT-u, jak i akcyzy. Dlatego obecne obniżki będą podobne.
Czy ceny paliw rzeczywiście spadną już w weekend?
Do tego potrzebny jest jeszcze jeden krok. Rzecznik rządu Adam Szłapka informował w czwartek wieczorem, że po publikacji ustawy konieczne jest przyjęcie odpowiednich rozporządzeń wykonawczych. Według jego zapowiedzi dokumenty były już przygotowane, a w piątek miały być procedowane przez urzędników Ministerstwa Finansów. Uwinęli się oni szybko, bo już po godzinie 9 rano. w Dzienniku Ustaw zostały opublikowane rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki w sprawie obniżenia stawek podatku akcyzowego na niektóre paliwa silnikowe oraz zmieniające rozporządzenie w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług.
Rozporządzenie dotyczące akcyzy obniża stawkę tego podatku na benzyny z 1529 zł/1000 do 1239 zł/1000 litrów, a także stawkę akcyzy na olej napędowy z 1160 zł/1000 litrów na 880 zł/1000 litrów. Oznacza to obniżkę o 29 gr za litr w przypadku benzyny i 28 gr w przypadku paliwa dieslowskiego.
Również do 880 zł/1000 litrów obniżona zostaje stawka akcyzy na biokomponenty, stanowiących samoistne paliwa.
Z kolei rozporządzenie dotyczące VAT ma na celu obniżenie do 8 proc. stawki podatku od towarów i usług na dostawę benzyn, olejów napędowych oraz biokomponentów stanowiących samoistne paliwa. Stawka podstawowa tego podatku to 23 proc.
Obniżki obu podatków będą obowiązywać od 3 października 2026 r. do 31 grudnia 2026 r.
Potrzebne będą jeszcze decyzje ministra energii dotyczące ustalenia cen maksymalnych. Miłosz Motyka zapowiedział już, że obwieszczenie o cenach maksymalnych paliw powinno być opublikowane w piątek około południa, dzięki czemu ceny na stacjach będą niższe już od soboty.
Minister Motyka potwierdził, że ceny paliw powinny spaść o 1,2 zł na litrze w przypadku benzyn oraz o 1,3 zł na litrze w przypadku oleju napędowego.
Przy spadku o 1,20 zł zatankowanie 50 litrów oznaczałoby oszczędność 60 zł. Jeśli obniżka sięgnęłaby 1,30 zł, w kieszeni kierowcy zostałoby 65 zł.
Prezydent podpisał ustawę, ale skieruje ją do TK
Ustawę podpisał w czwartek Karol Nawrocki. W swoim orędziu zażądał od rządu szybkiego przełożenia nowych przepisów na ceny płacone przez kierowców, co rząd zresztą od początku obiecywał. Jednocześnie prezydent zapowiedział skierowanie regulacji do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. To oznacza, że ustawa działa, ale TK ma sprawdzić jej zgodność z konstytucją.
Zastrzeżenia Nawrockiego budzi działanie nowych przepisów wstecz. Podatek ma bowiem objąć nadzwyczajne zyski osiągane od 1 marca 2026 r., a więc również te wypracowane przed uchwaleniem ustawy. Kancelaria Prezydenta wskazywała wcześniej, że właśnie retroaktywny charakter przepisów budzi poważne wątpliwości konstytucyjne.
To już drugie podejście rządu do takiego rozwiązania. Poprzednią ustawę prezydent skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli prewencyjnej, czyli przed wejściem jej w życie. To oznaczało de facto jej zablokowanie, Trybunał jest sparaliżowany (prezydent nie przyjmuje ślubowania od nowo wybranych sędziów) i nie wydaje wyroków.
Kto zapłaci nowy podatek od zysków z paliw?
Nowa ustawa przewiduje stawkę w wysokości 60 proc., ale stawka ta nie dotyczy całego zysku przedsiębiorstwa. Punktem odniesienia ma być historyczna marża osiągana przez daną firmę w 2025 r., dodatkowo powiększona o 20 proc. Dopiero nadwyżka ponad tak wyliczony poziom zostanie uznana za ponadstandardowy wynik i objęta nową daniną. Wprowadzono również minimalną marżę referencyjną wynoszącą 2 proc.
Podatek obejmie nadzwyczajne zyski osiągnięte w okresie od 1 marca 2026 r. do końca marca 2027 r. Rząd argumentuje, że rozwiązanie jest odpowiedzią na gwałtowny wzrost cen paliw i marż części przedsiębiorstw po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz zakłóceniach na światowym rynku ropy.
Wcześniejsze szacunki Ministerstwa Finansów zakładały około 4 mld zł wpływów z nowej daniny. Pierwotnie przepisy miały jednak obejmować krótszy okres. Ostatecznie Sejm zdecydował o wydłużeniu czasu naliczania podatku do końca pierwszego kwartału 2027 r.












