W skrócie
- Dwóch mężczyzn pomagających Łukaszowi Żakowi w uniknięciu odpowiedzialności po wypadku trafiło do aresztu, a trzeci, Mikołaj N., pozostaje poszukiwany przez policję.
- Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia za spowodowanie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 roku, w którym zginął 37-letni pasażer.
- Sąd skazał również wspólników Żaka na kary od dwóch do pięciu lat pozbawienia wolności za poplecznictwo, zacieranie śladów i nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Sprawa dotycząca śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie ma swój dalszy ciąg. Po wyroku wobec Łukasza Żaka sąd zdecydował również o zastosowaniu aresztu wobec trzech osób, które miały pomagać mu w uniknięciu odpowiedzialności po zdarzeniu. Powodem decyzji były wysokie kary orzeczone wobec oskarżonych.
Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa - Kacper K. oraz Damian J. sami zgłosili się do organów ścigania, a następnie zostali przewiezieni do zakładu karnego. Trzeci ze skazanych, Mikołaj N., pozostaje poszukiwany przez policję. Funkcjonariusze przekazali, że mężczyzna przestał wywiązywać się z obowiązku regularnego stawiennictwa w ramach dozoru.
Tragiczny wypadek i ucieczka za granicę
Do zdarzenia doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Volkswagen prowadzony przez Łukasza Żaka zderzył się z Fordem. W wyniku obrażeń zginął 37-letni pasażer drugiego samochodu, natomiast jego żona oraz dwoje dzieci w wieku czterech i ośmiu lat odnieśli obrażenia i trafili do szpitala. Pomocy medycznej wymagała również Paulina K., pasażerka Volkswagena.
Po wypadku na miejsce przyjechali znajomi Łukasza Żaka, którzy mieli pomóc mu oddalić się z miejsca zdarzenia. Sam sprawca został później zatrzymany w niemieckiej Lubece na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Z opinii biegłych wynikało, że w chwili wypadku Żak znajdował się pod wpływem alkoholu, a podczas jazdy miał korzystać z telefonu komórkowego i nagrywać swoją jazdę. Według ustaleń ekspertów samochód miał poruszać się z prędkością 226 km/h, podczas gdy na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie do 80 km/h.
Wyroki dla osób, które miały pomagać sprawcy
16 lipca 2026 roku Sąd Okręgowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności za spowodowanie tragicznego wypadku. Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu 15 lat kary. Sąd orzekł wobec niego także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów.
Pozostali oskarżeni odpowiadali za działania, które - według prokuratury - miały pomóc Żakowi uniknąć odpowiedzialności karnej. Śledczy ustalili, że mieli brać udział w organizowaniu jego ucieczki z kraju, pomagać w zacieraniu śladów oraz nie udzielić pomocy osobom poszkodowanym na miejscu wypadku. Sąd wymierzył im kary od dwóch do pięciu lat pozbawienia wolności.
Kacper K., właściciel wypożyczalni samochodów, z której pochodziły pojazdy związane ze sprawą, został skazany na pięć lat więzienia. Dodatkowo otrzymał sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Mężczyzna odpowiadał między innymi za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku.
Mikołaj N. i Damian J., którzy odpowiadali za poplecznictwo oraz zaniechanie udzielenia pomocy poszkodowanym, usłyszeli wyroki po cztery lata więzienia.
Postępowanie wobec wszystkich skazanych nie zostało jeszcze ostatecznie zakończone, ponieważ wydane wyroki nie są prawomocne.











