Dramatyczne sceny na drodze S6. Kierowca Forda siał terror na drodze
Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło na drodze ekspresowej S6. Kierowca Forda Kugi przez kilkadziesiąt kilometrów jechał pod prąd, stwarzając potężne zagrożenie. Tylko błyskawicznej reakcji innych kierujących zawdzięcza to, że nie doszło do poważnego wypadku. Nagranie z tego zdarzenia opublikowała GDDKiA.

Do opisywanych zdarzeń doszło 6 czerwca na drodze S6. Jak wynika z nagrań z kamer monitoringu, kierowca niebieskiego Forda wjechał na drogę pod prąd na węźle Kiełpino i rozpoczął jazdę lewym (szybszym) pasem), nie reagując na sygnały dawane przez innych kierowców.
Kierowca jechał pod prąd, nie próbował zawrócić, nie reagował na sygnały
Kierowca minął kilka węzłów drogowych, na których miał okazję zaprzestać niebezpiecznej jazdy, minął MOP i niewzruszony jechał pod prąd, wielokrotnie doprowadzając do skrajnie groźnych sytuacji - kilku kierowców dosłownie w ostatnich chwili zdążyło zjechać na prawy pas, dzięki czemu uniknęli czołowego zderzenia.
Świadkowie zdarzenia o niebezpiecznej jeździe niebieskiego Forda wielokrotnie informowali policję. W efekcie funkcjonariusze zorganizowali blokadę drogi na węźle Nowogard Północ i tam zakończyły się wyczyny kierowcy.
Kierowcą zajmie się sąd. To koniec jazdy samochodem?
Samochodem kierował 75-letni mężczyzna, badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Policjanci zatrzymali mu prawo, a ze względu na wagę popełnionych wykroczeń odstąpili od wystawiania mandatu i skierowali do sądu wnioski o ukaranie kierowcy oraz weryfikację posiadanych przez niego uprawnień.
Nie jest wykluczone, właściciel Forda więcej nie wsiądzie za kierownicę.










