Dlaczego policjant dotyka auta przed kontrolą? Ma dobry powód
Obserwując sposób przeprowadzania kontroli przez policjantów można dostrzec jedną powtarzającą się czynność. Policjant, który podchodzi do kontrolowanego pojazdu, zanim jeszcze odezwie się do kierowcy, dotyka dłonią samochodu. Czy to przesąd? A może racjonalne działanie? Sprawdźmy.

Spis treści:
- Dlaczego policjant dotyka kontrolowanego samochodu?
- Ślad na karoserii ważniejszy niż tablice rejestracyjne?
- Czy w Polsce policjanci dotykają samochodów?
Nagrania z policyjnych kamer, szczególnie tych montowanych w amerykańskich radiowozach, często pokazują ten sam schemat działania. Policjant wysiada z samochodu służbowego, podchodzi do kierowcy i zanim rozpocznie rozmowę, dotyka bagażnika, lampy lub błotnika kontrolowanego auta. Dla wielu obserwatorów to drobny szczegół, który łatwo przeoczyć, jednak w rzeczywistości jest elementem wypracowanej procedury.
Wokół tego zachowania narosło sporo mitów. Niektórzy sądzą, że funkcjonariusz sprawdza w ten sposób, czy w bagażniku ktoś nie jest uwięziony, inni traktują to jako policyjny przesąd. W rzeczywistości źródło tego gestu jest znacznie bardziej praktyczne i wiąże się z bezpieczeństwem oraz identyfikacją pojazdu.
Dlaczego policjant dotyka kontrolowanego samochodu?
Zwyczaj ten wywodzi się z czasów, gdy radiowozy nie były wyposażone w rejestratory, a funkcjonariusze nie korzystali jeszcze z osobistych kamer. Dotknięcie karoserii pozwalało pozostawić na aucie odciski palców policjanta, co w razie problemów mogło stać się dodatkowym śladem potwierdzającym wcześniejszą kontrolę. Był to prosty sposób na "oznaczenie" pojazdu bez użycia jakichkolwiek narzędzi.
Takie działanie mogło okazać się przydatne w sytuacji, gdy kierowca niespodziewanie odjechał z miejsca kontroli. Wbrew pozorom nie było to w USA rzadkością i zdarzało się zwłaszcza wtedy, gdy auto było kradzione, miało zmienione tablice rejestracyjne albo kierowca próbował uniknąć odpowiedzialności. Jeśli pojazd został później odnaleziony, pozostawione wcześniej ślady mogły pomóc w powiązaniu go z konkretną interwencją.
Ślad na karoserii ważniejszy niż tablice rejestracyjne?
Pojawia się jednak pytanie, dlaczego policjanci wciąż korzystają z tego patentu. Jak się bowiem okazuje, w przypadku samochodów wykorzystywanych do przestępstw tablice rejestracyjne często okazują się niewiarygodne, ponieważ bywają kradzione lub fałszowane. Sam zapis z kamery nie zawsze wystarcza do jednoznacznego ustalenia tożsamości pojazdu, szczególnie gdy chodzi o popularny model, który łatwo pomylić z innymi.
Pozostawienie fizycznego śladu na karoserii zwiększa więc szansę na późniejszą identyfikację auta. Jeśli podczas kontroli policjant zdąży spisać dane kierowcy, możliwe jest zestawienie informacji i odtworzenie przebiegu zdarzeń. W praktyce to prosty, ale skuteczny element policyjnej pracy terenowej.
Czy w Polsce policjanci dotykają samochodów?
W polskich realiach taka praktyka nie jest standardem. Powodem są między innymi obawy, że dotykanie pojazdu mogłoby naruszyć lub zniszczyć potencjalne ślady przestępstwa znajdujące się na karoserii. Dlatego funkcjonariusze w Polsce zazwyczaj nie stosują tego sposobu działania podczas rutynowych kontroli.
Podobne gesty można jednak zauważyć w niektórych krajach Europy Zachodniej. Policjanci w Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii czasem opierają dłoń o dach samochodu lub element motocykla podczas rozmowy z kierowcą. Dla postronnych wygląda to naturalnie i nie wzbudza podejrzeń, a jednocześnie może pozostawić przydatny ślad.








