Dlaczego ceny LPG rosną, a rząd nie pomaga kierowcom?
W Polsce na autogaz jeździ ponad 2,5 miliona samochodów. Choć według CEPiK-u to najstarsza, a więc i najtańsza grupa pojazdów na naszych drogach, LPG jako jedyne paliwo nie doczekało się rządowego wsparcia CPN (Ceny Paliw Niżej). Sprawdzamy, dlaczego to właśnie kierowców tych aut podwyżki uderzają dziś najmocniej.

W skrócie
- LPG jest jedynym paliwem nieobjętym rządowym pakietem wsparcia CPN i podlega pełnej stawce VAT 23 proc.
- Polska importuje około 80 proc. LPG, głównie z kierunku amerykańskiego, a ceny tego paliwa zależą od sytuacji na rynkach globalnych.
- Ceny LPG w Polsce są ustalane na podstawie formuł giełdowych i często rosną szybciej niż ceny benzyny ze względu na sposób importu oraz konieczność bieżącego uzupełniania zapasów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
LPG, który cieszy się ogromną popularnością zwłaszcza w mniej zamożnych kierowców, którzy muszą na własną rękę walczyć z wykluczeniem transportowym, to dziś jedyne paliwo objęte pełną, 23-procentową stawką podatku VAT. Preferencyjny podatek - w wysokości 8 proc. dotyczy dziś nawet paliw premium.
W opinii ekspertów od rynku paliw włączenie LPG do pakietu CPN pozwoliłoby obniżyć cenę tego paliwa "o kilkadziesiąt groszy". Rząd nie planuje jednak takich działań, mimo że to właśnie autogaz jest szczególnie wrażliwy na wzrost cen. Dlaczego tak się dzieje? Zapytałem eksperta.
Skąd w Polsce bierze się obecnie LPG i dlaczego tak szybko zdrożało?
- Polska i szerzej Europa importują dziś LPG głównie z kierunku amerykańskiego - tłumaczy w rozmowie z Interią Paweł Bielski, prezes Polskiej Izby Gazu Płynnego.
Dobra wiadomość jest taka, że kierowcy nie muszą obawiać się o dostępność tego paliwa. Taki scenariusz w obecnej sytuacji wydaje się zupełnie nierealny. Trudno jednak przewidzieć poziom cen, bo ten zależy od chwilowego popytu na rynkach globalnych.
Polska w tej chwili, po zakończeniu importu z Rosji, kupuje gaz na podstawie formuły CIF-ARA-Large. To ceny giełdowe z trzech portów Amsterdam-Rotterdam-Amsterdam. Średnia tych cen na propan w lutym, czyli jeszcze przed wybuchem wojny, wynosiła za cały miesiąc około 530 dolarów. Marzec kończył się ceną 960 dolarów
- Polska w tej chwili, po zakończeniu importu z Rosji, kupuje gaz na podstawie formuły CIF-ARA-Large. To ceny giełdowe z trzech portów Amsterdam-Rotterdam-Amsterdam. Średnia tych cen na propan w lutym, czyli jeszcze przed wybuchem wojny, wynosiła za cały miesiąc około 530 dolarów. Marzec kończył się ceną 960 dolarów - tłumaczy Bielski.
Na tym jednak nie koniec. Konflikt na Bliskim Wschodzie spowodował np. niedobory LPG w zaopatrywanych z Zatoki Perskiej krajach jak np. Indie, Bangladesz, Filipiny, czy Korea Południowa.
- Kraje działając poniekąd w pewnej panice rynkowej, oferowały dostawcom amerykańskim czy afrykańskim tak wysokie ceny, że musiało się to odbić również na cenach w Europie. Dlatego, że Europa sprowadzając ten gaz - głownie z tego kierunku amerykańskiego - musiała zapłacić taką cenę, żeby te tankowce nie przekierowały się do Azji - wyjaśnia Bielski.
Masz auto na gaz, masz problem. Ile LPG musimy kupić zagranicą?
LPG jest szczególnie wrażliwe na wzrosty cen u importerów, co widać obecnie na polskich stacjach benzynowych. Dlaczego?
Aż 80 proc. krajowego zapotrzebowania na benzynę pokrywają polskie rafinerie. W przypadku oleju napędowego, który drożał w marcu w ekspresowym tempie, jest to już tylko 60 proc. 40 proc. brakującego "diesla" musi więc być kupione "na wolnym rynku", czyli u importerów. Dla dorównania, w przypadku LPG aż 80 proc. paliwa na polskich stacjach pochodzi z importu.
Właśnie z tego powodu w przypadku oleju napędowego i (zwłaszcza) LPG, aktualne ceny baryłki ropy naftowej, czyli surowca potrzebnego do wyprodukowania paliw gotowych, bardzo często mają niewiele wspólnego z cenami konkretnego paliwa u importerów.
Spot i term, czyli dlaczego paliwa drożeją tak szybko
W kontekście galopujących cen na stacjach warto też wiedzieć, w jaki sposób importerzy rozliczają się za kupione zagranicą paliwa. W przypadku produktów naftowych najpopularniejsze są formuły spot i term. Pierwsza oznacza kupno po aktualnych cenach - np. na terminalach ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia). W przypadku LPG importer zamawia konkretną ilość, rozlicza się za nią po bieżącym kursie, a towar - po 3-4 dniach dopływa do Polski (np. z portu szwedzkiego do Gdyni).
Powszechną praktyką w ropie i produktach ropopochodnych, są też dostawy na warunkach "term". Tutaj cena jest kształtowana de facto na koniec miesiąca po zliczeniu wszystkich średnich notowań z danego miesiąca
Oznacza to, że część importerów kupuje paliwa "w ciemno" i rozlicza się za dostawy raz w miesiącu. Musi więc na bieżąco monitorować sytuację na rynkach i korygować ceny, by nie dołożyć do interesu. To po części tłumaczy, czemu w hurcie paliwo potrafiło drożeć ostatnio nawet po kilka razy dziennie, nieproporcjonalnie do cen ropy naftowej jako surowca.
Dlaczego LPG drożeje szybciej niż benzyna?
Sprawa z LPG jest nawet bardziej skomplikowana niż z olejem napędowym czy benzynami, bo jako kraj kupujemy zarówno gotowy autogaz, jak też osobno propan i osobno butan, stanowiące składniki LPG, które łączone są w Polsce.
- Formuła na propan i butan różni się kwotowo, ale i jeden, i drugi produkt jest skupowany na formułach opartych o notowania z CIF-ARA-LARGE - mówi Bielski.
Czyli w oparciu o notowania na terminalach, które zmieniają się codziennie.
- Owszem, ja nie jestem w stanie wykluczyć tego, że producenci czy dystrybutorzy paliw czasami korzystają z tego w sposób niecny. Natomiast to nie jest tak do końca, że dopiero za miesiąc dostaniemy ten towar, kupowany dzisiaj - dodaje prezes PIGP.
W szerszym kontekście, wszystkich paliw oferowanych na stacjach nie można też zapominać, że rafinerie istotnie produkują je z zapasów, ale ten musi być przecież uzupełniany na bieżąco. Mówiąc prościej, kupiony tanio zapas trzeba w końcu będzie zastąpić "drogim zapasem". Producent musi więc wliczać te prognozowane koszty w ceny swoich produktów. To kolejny z czynników, dla których ceny na stacjach mogą mieć często niewiele wspólnego z aktualnymi notowaniami ropy na światowych giełdach










