W skrócie
- Volkswagen zmaga się ze spadającym popytem w Chinach i USA oraz wysokimi kosztami produkcji, co zmusza koncern do rozważenia głębokiej restrukturyzacji i możliwych zwolnień.
- Zarząd analizuje redukcję kolejnych 50 tys. etatów oraz przeniesienie produkcji do tańszych zakładów w Europie Wschodniej, aby poprawić konkurencyjność na światowych rynkach.
- Plany wymagają zgody związku IG Metall oraz Dolnej Saksonii, która posiada mniejszość blokującą i prawo weta w kluczowych decyzjach dotyczących przyszłości niemieckich fabryk.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Volkswagen przygotowuje się do głębokiej przebudowy swojej działalności. Jak donosi serwis Automotive News Europe - władze koncernu doszły do wniosku, że model, w którym samochody projektowane i produkowane są głównie w Niemczech, a następnie eksportowane na światowe rynki, przestał być wystarczająco konkurencyjny. Nikt już nie ukrywa, że producenta czeka gigantyczna transformacja.
Rosnące koszty i coraz słabsza pozycja na rynku
Na sytuację Volkswagena nakłada się kilka problemów jednocześnie. Grupa mierzy się ze spadającym popytem w Chinach i Stanach Zjednoczonych, wysokimi kosztami produkcji w Niemczech, nadwyżką mocy w europejskich fabrykach oraz coraz większymi barierami w handlu międzynarodowym. Wszystkie te czynniki osłabiają konkurencyjność koncernu.
Pierwszy etap restrukturyzacji rozpoczął się w 2024 roku i zakładał likwidację około 50 tys. miejsc pracy. Teraz zarząd analizuje możliwość uruchomienia kolejnej rundy oszczędności, która mogłaby oznaczać redukcję następnych 50 tys. etatów. Rozważane jest także zamknięcie części niemieckich zakładów. Fabryki w Emden, Hanowerze i Zwickau oraz zakład Audi w Neckarsulm nie mają obecnie potwierdzonej produkcji wykraczającej poza realizowane programy.
Produkcja zostanie przeniesiona? Związki zawodowe protestują
Zdaniem prezesa Olivera Blume i dyrektora finansowego Arno Antlitza konieczne jest trwałe obniżenie kosztów działalności w Niemczech. Jednym z rozważanych rozwiązań jest przeniesienie większej części produkcji do tańszych zakładów w Europie Wschodniej. Równolegle koncern chce uprościć konstrukcję samochodów, ograniczyć liczbę wersji modeli oraz zmniejszyć zatrudnienie w działach inżynieryjnych i administracyjnych.
Największym wyzwaniem dla zarządu pozostaje jednak uzyskanie zgody na tak daleko idące reformy. Silną pozycję w Volkswagenie ma związek zawodowy IG Metall, którego przedstawiciele posiadają znaczący wpływ na radę nadzorczą. Przewodnicząca Rady Zakładowej Daniela Cavallo wielokrotnie podkreślała, że zamykanie fabryk jest dla strony pracowniczej nie do zaakceptowania.
Jeżeli redukcje zatrudnienia okażą się nieuniknione, związki chcą, aby odbywały się wyłącznie poprzez dobrowolne odejścia i programy odpraw, a nie przymusowe zwolnienia. W zamian oczekują długoterminowych gwarancji zatrudnienia, podobnych do porozumienia zawartego niedawno w Porsche. Tam do 2035 roku ma zniknąć 9 tys. miejsc pracy, ale bez zwolnień przymusowych i przy zachowaniu działalności głównych niemieckich zakładów.
Nie tylko zarząd zdecyduje o przyszłości koncernu
Istotny wpływ na przyszłość Volkswagena ma również kraj związkowy Dolna Saksonia, który posiada 20 proc. udziałów w spółce. Dzięki obowiązującej ustawie o Volkswagenie dysponuje mniejszością blokującą i prawem weta w najważniejszych decyzjach. Z tego powodu ewentualne zamknięcie zakładów w Emden lub Hanowerze, gdzie pracuje łącznie ponad 20 tys. osób, byłoby wyjątkowo trudne do przeprowadzenia.
Znaczącym akcjonariuszem pozostaje także Qatar Holding, kontrolujący 17,4 proc. praw głosu. Katar zazwyczaj wspiera działania mające zwiększać wartość spółki, jednak względy geopolityczne mogą wpływać na jego stanowisko. Przykładem był sprzeciw wobec planowanego partnerstwa Volkswagena z izraelskim koncernem Rafael przy produkcji w zakładzie w Osnabrück.
Historyczna decyzja Volkswagena coraz bliżej
Eksperci podkreślają, że to, jakie decyzje zapadną w najbliższych miesiącach, może zadecydować o kierunku rozwoju Volkswagena na kolejne lata, a skala planowanych zmian pokazuje, że koncern stoi przed jednym z najważniejszych momentów w swojej historii.
Dla Olivera Blume najtrudniejszym zadaniem będzie nie tylko wskazanie miejsc, w których można ograniczyć wydatki, ale przede wszystkim przekonanie akcjonariuszy, polityków i związków zawodowych, że utrzymanie obecnego modelu działalności może okazać się większym ryzykiem niż przeprowadzenie bolesnej restrukturyzacji.











