Dealerzy szykują "antychiński" plan. To odpowiedź na ekspansję Chin
Chińskie marki biją kolejne rekordy sprzedaży w Europie i w Polsce. Dla dealerów samochodów używanych oznacza to jedno - za kilka lat do komisów zaczną trafiać pierwsze duże partie kilkuletnich aut z Chin. Część przedstawicieli branży uważa, że przygotowania do tej zmiany trzeba rozpocząć już dziś.

W skrócie
- Sprzedaż nowych samochodów chińskich producentów w Europie i w Polsce szybko rośnie, co w nadchodzących latach doprowadzi do ich masowego pojawienia się na rynku wtórnym.
- Przedstawiciele branży proponują stworzenie tak zwanego stoku antychińskiego, opierającego się na pojazdach z silnikami Diesla o dużych zasięgach, usportowionych autach spalinowych oraz sprawdzonych hybrydach.
- Dealerzy samochodów używanych muszą przygotować się do wyceny i odkupu pojazdów z Chin, aby w przyszłości skutecznie funkcjonować na zmieniającym się rynku motoryzacyjnym.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ekspansja chińskich producentów wyraźnie przyspiesza. Z cytowanej na łamach Interii publikacji Felipe Munoza, analityka motoryzacyjnego i właściciela serwisu CarIndustryAnalysis, obejmującej 86 rynków świata wynika, że w pierwszym kwartale bieżącego roku liczba rejestracji chińskich samochodów poza Chinami wzrosła o 51 proc. - z 768 tys. do ponad 1,15 mln pojazdów.
Tak rośnie sprzedaż chińskich marek
Jeszcze szybciej rośnie w Europie. W krajach Unii Europejskiej, EFTA i Wielkiej Brytanii liczba rejestracji chińskich samochodów zwiększyła się rok do roku z 152 142 do 285 307 aut, czyli o 88 proc. W efekcie ich udział w rynku wzrósł z 4,1 do 8,1 proc.
Podobny trend widać również w Polsce. Jak informuje IBRM Samar, w czerwcu udział chińskich producentów w rynku nowych samochodów osobowych osiągnął rekordowe 14,9 proc. Jednocześnie MG zostało pierwszą chińską marką, która zarejestrowała w naszym kraju ponad 2 tys. nowych samochodów w ciągu jednego miesiąca. Z kolei dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego pokazują, że MG HS z wynikiem 1126 rejestracji był czwartym najczęściej kupowanym nowym samochodem w Polsce.
Rosnąca sprzedaż nowych aut oznacza, że w kolejnych latach coraz więcej chińskich samochodów będzie trafiać na rynek wtórny. To właśnie na ten moment - zdaniem części przedstawicieli branży - dealerzy powinni przygotowywać się już teraz.
Sprzedawcy aut używanych mają "antychiński" plan
Jedną z propozycji przedstawił Arkadiusz Kiljańczyk, dyrektor sprzedaży samochodów używanych w firmie Auto Idea. W komentarzu opublikowanym na łamach Miesięcznika Dealer przekonuje, że dealerzy powinni świadomie budować ofertę samochodów, które pozostaną atrakcyjną alternatywą dla nowych modeli z Chin.
"Kluczem do przetrwania będą monitorowanie regulacji, selektywne pozyskiwanie modeli z jasną historią oraz budowanie 'stoku' - tzw. antychińskiego - głównie diesli o dużych zasięgach, usportowionych spalinówek i sprawdzonych hybryd, których oferta z Dalekiego Wschodu jeszcze szerzej nie objęła."
Na czym ma polegać "antychiński" plan?
Co w praktyce oznacza taki plan? Przede wszystkim koncentrację na segmentach, w których producenci z Europy, Japonii i Korei wciąż mają wyraźną przewagę. Chodzi na przykład o samochody z silnikami Diesla przeznaczone do pokonywania długich tras. Chińskie marki szybko rozwijają ofertę SUV-ów z napędem benzynowym, hybrydowym i elektrycznym, ale zupełnie nie istnieją na rynku silników wysokoprężnych.
W praktyce może chodzić o modele takie jak BMW serii 3 i 5, Mercedes Klasy C i E czy Audi A4 i A6 z silnikami wysokoprężnymi, a nawet Volkswagen Passat czy Skoda Superb. To samochody cenione przez kierowców regularnie pokonujących długie trasy, którzy oczekują dużego zasięgu, niskiego zużycia paliwa i wysokiego komfortu podróżowania.
Drugą grupę stanowią usportowione modele spalinowe. Europejscy i japońscy producenci wciąż oferują szeroką gamę takich samochodów - od Volkswagena Golfa GTI i Golfa R, przez Hondę Civic Type R, po modele BMW z rodziny M Performance czy modele Audi S i RS. Chińskie marki koncentrują się obecnie przede wszystkim na SUV-ach i samochodach rodzinnych, dlatego oferta aut o wyraźnie sportowym charakterze pozostaje niewielka.
Trzecim filarem mają być sprawdzone hybrydy, tu można zwrócić uwagę zwłaszcza na konstrukcje Toyoty i Lexusa. Chińscy producenci coraz częściej oferują bardzo zaawansowane układy hybrydowe i plug-in, ale nie mogą się pochwalić wieloletnią historią eksploatacji, przewidywalną trwałością oraz dobrze znaną wartością rezydualną modeli takich jak Toyota Corolla, Toyota RAV4 czy Lexus NX.
Jednocześnie autor podkreśla, że dealerzy nie powinni ignorować chińskich marek. Wręcz przeciwnie - już dziś powinni przygotowywać się do ich odkupu i wyceny, ponieważ ich udział na rynku wtórnym będzie systematycznie rósł.
Za kilka lat rynek może wyglądać zupełnie inaczej
Jeszcze niedawno dealerzy samochodów używanych mierzyli się przede wszystkim z pytaniem, jak wyceniać kilkuletnie samochody elektryczne. Dziś coraz większym wyzwaniem staje się przewidzenie wartości rezydualnej aut chińskich producentów, których liczba na polskich drogach rośnie z miesiąca na miesiąc.
Jeśli obecne tempo sprzedaży nowych samochodów z Chin utrzyma się przez kolejne lata, kierowcy zyskają znacznie większy wybór kilkuletnich aut bogato wyposażonych i konkurencyjnych cenowo. Dealerzy będą musieli natomiast nauczyć się funkcjonować na rynku, na którym chińskie marki staną się równie powszechne jak dziś producenci z Europy, Japonii czy Korei.










