Czy w Polsce może zabraknąć paliwa? Orlen wyjaśnia skąd bierze ropę
Blokada cieśniny Ormuz, przez którą przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy naftowej, wywołała obawy o ceny i dostępność paliwa na stacjach. Przedstawiciele Orlenu uspokajają, że państwowy gigant w ogóle nie sprowadza ropy przez Cieśninę Ormuz i na obecnym etapie nie ma obaw o ciągłość dostaw paliw w Polsce.

W skrócie
- Orlen oświadcza, że nie sprowadza ropy przez Cieśninę Ormuz i nie przewiduje zagrożeń dla dostaw paliw w Polsce.
- Firma podkreśla, że dostawy ropy i LPG są zdywersyfikowane, a zapasy strategiczne chronią przed ewentualnymi zakłóceniami.
- Ceny paliw mogą się zmieniać pod wpływem sytuacji geopolitycznej, decyzji OPEC+ i innych czynników rynkowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jak poinformowały Interię służby prasowe państwowego giganta - Orlen na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie oraz jej potencjalne konsekwencje dla globalnych rynków surowców energetycznych.
Na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw na rynek krajowy ani dla funkcjonowania naszych rafinerii, ponieważ ORLEN nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz
Ropa dla Orlenu nie płynie przez cieśninę Ormuz
Firma uspokaja też kierowców, że od lat konsekwentnie prowadzi strategię dywersyfikacji źródeł dostaw ropy naftowej. Surowiec trafiający do rafinerii Orlenu pochodzi z wielu kierunków geograficznych, m.in.:
- z basenu Morza Śródziemnego,
- Afryki Północnej i Zachodniej,
- Skandynawii
- obu Ameryk
- z krajowego wydobycia.
Spółka posiada również długoterminowe kontrakty z koncernami, takimi jak Aramco czy Equinor, które zabezpieczają znaczną część zapotrzebowania.
"Pozostałe wolumeny uzupełniane są elastycznymi zakupami spotowymi. Taka struktura dostaw istotnie ogranicza ryzyko związane z zakłóceniami w pojedynczych szlakach transportowych" - przekonują przedstawiciele państwowego giganta energetycznego.
Dodają też, że sytuacja monitorowana jest na bieżąco, a sam Orlen jest przygotowany na różne scenariusze rozwoju sytuacji międzynarodowej, "w tym ewentualne zmiany kierunków dostaw surowców".
Obecnie nie przewidujemy przerw, przestojów ani spadków produkcji paliw w rafineriach Grupy ORLEN w związku z napięciami w regionie Bliskiego Wschodu
Dodają również, że obecnie "nie widzą scenariusza, który zakładałby problemy z dostępnością paliw w Polsce", a system zabezpieczenia rynku, w tym zapasy obowiązkowe i strategiczne, "stanowi istotny bufor bezpieczeństwa na wypadek przejściowych zakłóceń w handlu międzynarodowym".
Czy w Polsce zabraknie LPG? Orlen uspokaja kierowców
Przedstawiciele Orlenu starają się też studzić niepokój, jaki pojawił się u kierowców samochodów zasilanych LPG. Analitycy zauważają bowiem, że właśnie przez blokowaną Cieśninę Ormuz przechodzi około 30 proc. światowych dostaw tego paliwa.

W przesłanej naszej redakcji korespondencji czytamy, że:
"W odniesieniu do rynku LPG warto podkreślić, że Polska - podobnie jak inne kraje regionu - korzysta z kilku kierunków zaopatrzenia, a dostawy gazu płynnego są zdywersyfikowane. LPG wprowadzone do obrotu pochodzi w większości z własnej produkcji z rafinerii Grupy ORLEN, uzupełnianej importem realizowanym głównie drogą morską z USA oraz krajów Europy Zachodniej i Północnej. Takie rozwiązanie pozwala zagwarantować stabilne i pewne dostawy odpowiedniej jakości produktów. Dlatego nie ma przesłanek, aby kierowcy korzystający z instalacji LPG musieli obawiać się ograniczeń w dostępności tego paliwa w kraju."
Czy kierowców czekają podwyżki cen paliw?
Niewiadomą pozostaje kwestia ewentualnych podwyżek na stacjach. Przedstawiciele Orlenu tłumaczą, że sytuacja geopolityczna jest jednym z wielu czynników wpływających na notowania ropy naftowej oraz produktów paliwowych na światowych giełdach. Same rynki reagują też na decyzje producentów zrzeszonych w OPEC+, poziom globalnych zapasów, dane makroekonomiczne oraz kursy walut.
"Ewentualne zmiany cen paliw w Polsce są wypadkową tych wszystkich elementów, a także czynników lokalnych, takich jak koszty produkcji, logistyki, obciążenia fiskalne czy otoczenie konkurencyjne" - czytamy w przesłanym nam oświadczeniu.
Firma zaznacza jednak, że pozostaje "stabilnym i przewidywalnym dostawcą paliw", a dzięki zdywersyfikowanemu portfelowi surowcowemu oraz elastyczności operacyjnej "jest dobrze przygotowany na zmienność otoczenia geopolitycznego".
Warto dodać, że po gwałtownym wzroście cen ropy Brend na światowych rynkach o ponad 13 proc., gdy cena za baryłkę przebiła poziom 80 dolarów, obecnie kurs oscyluje w okolicach 78,6 dolara za baryłkę. To poziom, odpowiadający mniej więcej sytuacji z połowy ubiegłego roku, gdy paliwo (PB 95 i olej napędowy) na polskich stacjach kosztowało średnio między 5,7 a około 6 zł za litr.










