Czy elektryczne busy wyprą konie z trasy do Morskiego Oka? Stanowisko ministerstwa
Czy elektryczne busy całkowicie wyprą zaprzęgi konne z trasy do Morskiego Oka? Ministerstwo Klimatu chce kupić kolejne tego typu pojazdy, ale jednocześnie próbuje przekonać górali, że dla koni nadal będzie miejsce.

W skrócie
- Ministerstwo Klimatu planuje zakup kolejnych autobusów elektrycznych do obsługi trasy do Morskiego Oka i jednocześnie deklaruje pozostawienie miejsca dla transportu konnego.
- Przewozy konne mają być skrócone do krótszego odcinka, a część przewoźników może otrzymać możliwość obsługi nowych autobusów.
- Tatrzański Park Narodowy przygotowuje rozbudowę infrastruktury ładowania, a spór wokół losu koni na tej trasie trwa od lat.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Elektryczne busy do Morskiego Oka nie zastąpią całkowicie transportu konnego - zapewnia Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort odniósł się do planów zakupu kolejnych 16 elektrycznych pojazdów, które mają wozić turystów na jednej z najpopularniejszych tras w Tatrach. Według ministerstwa nowy system ma połączyć kursy elektryków z przewozami konnymi, a nie doprowadzić do ich likwidacji.
16 nowych elektrycznych busów. A co z końmi?
Dyskusja wokół transportu do Morskiego Oka trwa od lat. Tym razem emocje wywołały informacje o planowanym zakupie kolejnych 16 elektrycznych busów przez Tatrzański Park Narodowy. Część środowiska przewoźników obawia się, że nowa flota z czasem całkowicie wyeliminuje tradycyjne fasiągi.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia jednak, że taki scenariusz nie jest planowany. W odpowiedzi przekazanej PAP resort podkreślił, że celem zmian nie jest likwidacja przewozów konnych.
"Celem prowadzonych działań nie jest likwidacja przewozów konnych" - przekazało biuro prasowe ministerstwa.
Według resortu rozwój transportu elektrycznego ma przede wszystkim odciążyć konie i ograniczyć ich pracę na najdłuższym odcinku trasy. Docelowo przewozy konne mają odbywać się krócej - od Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Dalej turyści mieliby kontynuować podróż elektrycznymi busami.
Hybrydowy model transportu do Morskiego Oka nadal aktualny
Ministerstwo podkreśla, że zakup nowych pojazdów jest realizacją wcześniejszych ustaleń zawartych w liście intencyjnym podpisanym w 2024 roku. Dokument powstał po rozmowach pomiędzy resortem klimatu, dyrekcją TPN, samorządami oraz Stowarzyszeniem Przewoźników do Morskiego Oka.
To właśnie wtedy uzgodniono stopniową reorganizację transportu na tej trasie. Jednym z głównych założeń było wprowadzenie modelu hybrydowego, łączącego przewozy konne z elektrycznym transportem zbiorowym.
"Planowane uruchomienie kolejnych pojazdów elektrycznych nie oznacza odejścia od modelu określonego w Liście Intencyjnym" - zaznacza ministerstwo.
Pierwsze cztery elektryczne busy pojawiły się na trasie Zakopane - Morskie Oko w maju ubiegłego roku. Początkowo miały być przeznaczone wyłącznie dla osób z niepełnosprawnościami, ale ostatecznie mogą korzystać z nich wszyscy turyści.
Pojazdy kursowały do listopada, po czym zostały wycofane na okres zimowy. W maju wróciły na trasę, choć już na początku sezonu jeden z autobusów uległ awarii. Na razie nie wiadomo, kiedy ponownie wyjedzie na szlak.
TPN planuje nowe ładowarki i stacje transformatorowe
Zakup kolejnych 16 autobusów elektrycznych oznacza konieczność rozbudowy infrastruktury. Tatrzański Park Narodowy planuje budowę sześciu podwójnych stacji szybkiego ładowania. Powstaną one przy Centrum Edukacji Przyrodniczej TPN w Zakopanem oraz na parkingu na Łysej Polanie.
Inwestycja będzie wymagała również budowy nowych przyłączy energetycznych i dwóch stacji transformatorowych. TPN zapewnia jednak, że prace mają być prowadzone w możliwie najmniej inwazyjny sposób.
Nowa infrastruktura ma powstawać głównie wzdłuż istniejących dróg, parkingów i chodników, tak aby ograniczyć ingerencję w teren parku narodowego.
Park zakłada, że zakup nowych pojazdów może zostać sfinalizowany do końca trzeciego kwartału 2026 roku. Ostateczny termin będzie jednak zależał od przebiegu procedur przetargowych.
Wozacy obawiają się o przyszłość swoich rodzin i koni
Ministerstwo przyznaje, że wśród przewoźników pojawiają się obawy dotyczące przyszłości transportu konnego i utrzymania rodzin zajmujących się przewozami od pokoleń. Resort zaznacza jednak, że rozmowy ze Stowarzyszeniem Przewoźników do Morskiego Oka cały czas trwają.
Co ważne, list intencyjny przewiduje możliwość udziału członków stowarzyszenia także w obsłudze transportu elektrycznego. To oznacza, że część przewoźników mogłaby w przyszłości zostać operatorami nowych autobusów. Tyle tylko, że górale niespecjalnie są tym zainteresowani.
Ministerstwo podkreśla, że obecnie najważniejsze jest wypracowanie rozwiązania, które będzie możliwe do wdrożenia w praktyce i jednocześnie pogodzi potrzeby kilku stron - przewoźników, turystów, obrońców zwierząt oraz ochrony przyrody.
Spór o konie na trasie do Morskiego Oka trwa od lat
Transport konny do Morskiego Oka od dawna budzi ogromne emocje. Organizacje prozwierzęce regularnie apelują o całkowitą likwidację przewozów, wskazując na przeciążenie zwierząt pracujących na stromej trasie.
Z drugiej strony przewoźnicy oraz część środowiska naukowego przekonują, że przy zachowaniu odpowiednich zasad przewozy są legalne i bezpieczne dla koni. Takie stanowisko prezentował również Główny Lekarz Weterynarii, który podkreśla, że konie pozostają pod stała opieką weterynaryjną.
Przeciw likwidacji transportu konnego wypowiadają się także naukowcy zajmujący się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni.
Obecnie na trasie do Morskiego Oka pracuje około 300 koni.








