Spis treści:
- Jakie modele są produkowane w zakładach zagrożonych zamknięciem?
- Gdzie zostanie przeniesiona produkcja? Czy skorzysta Polska?
- Zamykanie zakładów to nie wszystko. Ducati na sprzedaż?
- Zarząd Volkswagena chce radykalnych cięć. Rada nadzorcza się opiera
- Nawet 140 tys. miejsc pracy w Volkswagenie zagrożonych
- 4 września kluczowe głosowanie w Volkswagenie
- Zarząd Volkswagena ominie sprzeciw rady nadzorczej?
- Specjalne prawo Volkswagena komplikuje sprawę
- Rozmowy ostatniej szansy w Volkswagenie
Volkswagen może zakończyć produkcję w czterech niemieckich fabrykach. Według dokumentu rady nadzorczej, na który powołuje się "WirtschaftsWoche", zakłady miałyby wygaszać działalność w latach 2031-2034.
Najwcześniej produkcja miałaby zakończyć się w fabrykach Volkswagena w Emden i Zwickau. Zgodnie z opisywanym dokumentem nastąpiłoby to w 2031 roku. Rok później taki sam los miałby spotkać zakład w Hanowerze, a w 2034 roku fabrykę Audi w Neckarsulm.
Jakie modele są produkowane w zakładach zagrożonych zamknięciem?
W Emden powstają elektryczne Volkswageny ID.4 i ID.7. Zwickau odpowiada natomiast za produkcję Volkswagena ID.3, Cupry Born oraz Audi Q4 e-tron. Zakład w Hanowerze wytwarza elektrycznego Volkswagena ID. Buzz.
Czwartą fabryką jest należący do Audi zakład w Neckarsulm. Obecnie produkuje się tam spalinowe Audi A5 i A6, a także luksusowe A8, którego produkcja ma jednak zakończyć się jeszcze w tym roku.
Volkswagen nie potwierdza przedstawionego scenariusza. Rzecznik koncernu przekazał jedynie, że firma nie komentuje zawartości dokumentów rady nadzorczej.
Gdzie zostanie przeniesiona produkcja? Czy skorzysta Polska?
Plan zakłada, że produkcja Volkswagena ID. Tiguan, czyli modelu, który zastąpi ID.4, trafi do fabryki Skody w Mladej Boleslav. Z kolei produkcja następcy Audi Q4 e-tron ma zostać ulokowana w zakładzie Volkswagena w Bratysławie. Natomiast ewentualna nowa generacja Audi A8 miałaby być produkowana w Lipsku.
Ciekawie wygląda sprawa z nowym elektrycznym samochodem dostawczym o kodowej nazwie B-Space, który ma debiutować w 2028 roku. Wszystko wskazuje na to, że zamiast w Hanowerze model ten (będzie to cała rodzina pojazdów) będzie produkowany w Poznaniu, w zakładzie, który już produkuje m.in. elektryczne Craftery.
Zamykanie zakładów to nie wszystko. Ducati na sprzedaż?
Na wygaszaniu produkcji w części niemieckich zakładów zmiany mogą się jednak nie skończyć. Volkswagen ma również rozważać sprzedaż części swoich aktywów lub ograniczenie posiadanych w nich udziałów.
W dokumencie wymieniane są m.in. Ducati, producent ciężarówek Traton, chiński producent akumulatorów Gotion, amerykańska firma QuantumScape rozwijająca akumulatory ze stałym elektrolitem oraz SGL Carbon.
Zarząd Volkswagena chce radykalnych cięć. Rada nadzorcza się opiera
Kluczowe decyzje mogą zapaść 4 września. Tego dnia zbiera się rada nadzorcza Volkswagen Group. Prezes koncernu Oliver Blume ma po raz drugi spróbować przeforsować szeroki program cięć, którego celem jest poprawa rentowności grupy.
Blume znajduje się pod presją rodzin Porsche i Piech, będących głównymi właścicielami koncernu. Oczekują one ograniczenia zatrudnienia oraz mocy produkcyjnych. Problemem pozostaje jednak osiągnięcie porozumienia z przedstawicielami pracowników oraz władzami landu mającymi wpływ na decyzje podejmowane w Volkswagenie.
Prezes koncernu argumentuje, że przy obecnym poziomie rentowności Volkswagen nie będzie w stanie finansować przyszłego rozwoju. Wśród najważniejszych problemów wymienia silną konkurencję ze strony chińskich producentów, zbyt duże moce produkcyjne w Niemczech oraz wielomiliardowe koszty amerykańskich ceł.
Celem Blume'a jest osiągnięcie marży na poziomie 9 proc. Tymczasem w drugim kwartale wyniosła ona zaledwie 4,2 proc. Jednocześnie prognozy na 2026 rok mówią o spadku sprzedaży samochodów do 8,5 mln aut z niespełna 9 mln w 2025 roku.
Nawet 140 tys. miejsc pracy w Volkswagenie zagrożonych
Zamknięcie czterech zakładów oznacza masowe zwolnienia. Związek zawodowy pracowników Volkswagena ostrzega, że zagrożonych może być nawet 140 tys. miejsc pracy.
Liczba ta obejmuje około 50 tys. redukcji uzgodnionych już wcześniej w Niemczech. Kolejne 50 tys. stanowisk może zniknąć, według sygnałów ze strony kierownictwa, w zakładach poza Niemcami. Do tego dochodzi około 40 tys. miejsc pracy związanych z czterema niemieckimi fabrykami, których przyszłość stoi obecnie pod znakiem zapytania.
4 września kluczowe głosowanie w Volkswagenie
O dalszych losach restrukturyzacji może zdecydować posiedzenie rady nadzorczej zaplanowane na 4 września. Zarząd przedstawi wówczas plan restrukturyzacji obejmujący 40 punktów.
To już drugie podejście do przeforsowania tego planu. Podczas poprzedniego posiedzenia rady nadzorczej, w lipcu, propozycja zarządu nie uzyskała wymaganej akceptacji.
Problem zarządu Volkswagena polega na tym, że układ sił w radzie nadzorczej jest dla niego niekorzystny. Organ liczy 20 miejsc, z których jedno jest obecnie nieobsadzone, a łącznie 12 należy do przedstawicieli pracowników oraz władz Dolnej Saksonii. To wystarczy, by zablokować plany zarządu firmy.
Zarząd Volkswagena ominie sprzeciw rady nadzorczej?
Jeżeli plan zostanie 4 września ponownie odrzucony, kierownictwo Volkswagena może zdecydować się na wyjątkowo mocny ruch. Według osób znających sprawę już w październiku mogłoby zostać zwołane nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy.
Wtedy o strategii restrukturyzacji decydowaliby bezpośrednio właściciele akcji. To zasadniczo zmienia układ sił. Dolna Saksonia dysponuje 20 proc. głosów. Największym akcjonariuszem pozostaje Porsche SE, kontrolowane przez rodziny Porsche i Piëch, z udziałem wynoszącym 53,3 proc. 17 proc. głosów należy do Kataru, a pozostali akcjonariusze mają łącznie 9,7 proc. głosów.
Zarząd mógłby dzięki temu próbować zgromadzić większość 75 proc. głosów, która w Niemczech jest zazwyczaj wymagana przy podejmowaniu najważniejszych decyzji dotyczących spółek giełdowych i ominąć sprzeciw rady nadzorczej.
Specjalne prawo Volkswagena komplikuje sprawę
Sprawa nie jest jednak tak prosta. Volkswagen funkcjonuje na podstawie szczególnych regulacji, określanych jako Volkswagen Law. W przypadku niektórych kluczowych decyzji, takich jak wydzielanie części przedsiębiorstwa, wymagane może być poparcie przekraczające 80 proc. liczby głosów. Przy takim progu 20-procentowy udział Dolnej Saksonii daje jej w praktyce możliwość zablokowania decyzji.
Według osób znających sprawę zarząd mógłby jednak powołać się na art. 111 niemieckiej ustawy o spółkach akcyjnych. Przepis przewiduje szczególną sytuację, w której zarząd zwołuje nadzwyczajne walne zgromadzenie wbrew stanowisku rady nadzorczej. Wówczas uchwała może zostać przyjęta większością trzech czwartych oddanych głosów. Skorzystanie z tego rozwiązania mogłoby jednak doprowadzić do długiego sporu prawnego pomiędzy najważniejszymi stronami konfliktu.
Volkswagen może również zdecydować się na osobne głosowania dotyczące planowanego wydzielenia działalności związanej z samochodami osobowymi oraz produkcją komponentów. To właśnie te elementy restrukturyzacji mogą być szczególnie narażone na ograniczenia wynikające ze specjalnych przepisów dotyczących koncernu.
Rozmowy ostatniej szansy w Volkswagenie
Do otwartego starcia nie musi ostatecznie dojść. Rozmowy między stronami wciąż trwają. 3 września, czyli dzień przed posiedzeniem całej rady nadzorczej, ma zebrać się jej komitet wykonawczy. Zasiadają w nim m.in. szefowa rady zakładowej Volkswagena, premier Dolnej Saksonii oraz przedstawiciele rodzin Porsche i Piëch.
Jednym z możliwych pól kompromisu pozostaje skala redukcji zatrudnienia. Drugim jest przyszłość zakładów, które mogą zostać objęte restrukturyzacją.
Jeżeli porozumienia nie uda się osiągnąć, głosowanie 4 września może otworzyć zupełnie nowy etap konfliktu. Zarząd Volkswagena będzie wówczas musiał zdecydować, czy nadal negocjować z radą nadzorczą, czy spróbować przenieść najważniejszą restrukturyzację w historii firmy bezpośrednio pod głosowanie akcjonariuszy.












