Czechy uderzają w Orlen. Premier żąda obniżek cen paliw
Pogarszającą się sytuacja na czeskim rynku paliw wywołała ostrą reakcję władz. Premier Andrej Babis publicznie skrytykował działania firm PKN Orlen oraz MOL, wskazując na podwyżki cen, które jego zdaniem nie mają uzasadnienia w aktualnych realiach rynkowych. Sprawa dotyczy przede wszystkim wzrostu cen hurtowych, mimo że notowania ropy naftowej w tym czasie spadały.

W skrócie
- Premier Czech Andrej Babis publicznie skrytykował działania PKN Orlen oraz MOL, zarzucając nieuzasadnione podwyżki cen paliw mimo spadku cen ropy.
- Rząd Czech zdecydował się na ograniczenie marż dystrybutorów, obniżenie akcyzy na olej napędowy oraz planuje codzienne ustalanie maksymalnej ceny paliw.
- PKN Orlen i MOL odpowiedziały, tłumacząc wzrost cen hurtowych mechanizmami rynkowymi, ograniczeniami infrastrukturalnymi i sytuacją na wolnym rynku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kryzys paliwowy odczuwany w Polsce dotyka również inne państwa Europy. Jednym z przykładów są Czechy, które chcąc złagodzić skutki rosnących cen dla kierowców, zdecydowały się na wprowadzenie odpowiednich regulacji. W ubiegłym tygodniu tamtejszy rząd postanowił ograniczyć marże dystrybutorów paliw, a także zatwierdził obniżenie akcyzy na olej napędowy. Dodatkowo planowane jest wprowadzenie rozwiązania znanego także w Polsce, polegającego na codziennym ustalaniu maksymalnej dopuszczalnej ceny paliw, o czym poinformowało Ministerstwo Finansów.
W środę odnotowano największy od niemal sześciu lat spadek cen ropy naftowej. Stało się to po tym, jak prezydent USA, Donald Trump, poinformował o zgodzie na propozycję Pakistanu dotyczącą dwutygodniowego zawieszenia broni w konflikcie z Iranem. Mimo wyraźnych spadków na rynkach, nie przełożyły się one na niższe ceny dla konsumentów, co spotkało się z niezadowoleniem premiera Czech.
Andrej Babis atakuje Orlen oraz MOL. Opublikował nagranie
Zdaniem Andreja Babisa decyzje cenowe największych firm są trudne do wytłumaczenia. Wskazał on, że mimo spadku cen ropy na giełdach, ceny hurtowe wzrosły o około dwie korony na litr. W jego ocenie takie działania są nieuzasadnione, zwłaszcza w kontekście wsparcia, jakiego państwo udzieliło branży.
W mediach społecznościowych Babis przypomniał o udostępnieniu firmom rezerw ropy, co miało pomóc w utrzymaniu stabilności dostaw. W związku z tym oczekuje od największych graczy bardziej odpowiedzialnego podejścia i szybkiej korekty cen. Zwrócił uwagę, że dominujące firmy kontrolują znaczną część rynku, co dodatkowo zwiększa ich wpływ na poziom cen.
Orlen i MOL odpowiada premierowi Czech
Na nagranie czeskiego premiera szybko zareagowały wspomniane spółki. Przedstawiciele Orlen Unipetrol zaznaczyli, że ceny hurtowe ustalane są w oparciu o publiczny indeks uwzględniający zarówno sytuację na rynku europejskim, jak i kursy walut. Jak podkreślono, mechanizm ten funkcjonuje od lat i odzwierciedla rzeczywiste warunki rynkowe, a nie krótkotrwałe wahania.
Spółka odniosła się również do kwestii wykorzystania państwowych rezerw ropy, wyjaśniając, że decyzja ta była podyktowana ograniczeniami infrastrukturalnymi. Pozwoliło to zachować ciągłość produkcji oraz zapewnić stabilne dostawy paliw na rynek.
Z kolei MOL zwraca uwagę na inne czynniki kształtujące ceny, takie jak ograniczona dostępność oleju napędowego w Europie oraz trudności z importem z rafinerii Slovnaft. Spółka podkreśla, że zmuszona jest kupować paliwo na wolnym rynku, co bezpośrednio wpływa na poziom cen hurtowych.









