Chiny przejmują światową motoryzację. Pierwsza taka sytuacja w historii
Analitycy rynków motoryzacyjnych biją na alarm. Pierwszy raz w historii chińscy producenci samochodów elektrycznych zainwestowali w swoje zagraniczne fabryki więcej niż w kraju. Chińscy giganci skupiają się dziś głownie na nowych zakładach produkcji baterii, ale szybko rosną też inwestycje w montownie całych pojazdów. Cel jest jasny - pokonać Teslę i stać się światowym liderem w produkcji samochodów elektrycznych. Chińska ekspansja to gigantyczne zagrożenie dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, który zatrudnia dziś ponad 13 mln osób.

Spis treści:
- Chińczycy przejmują światową motoryzację. Postawili na elektryki
- Europa w kryzysie. Chińskie elektryki wywracają stolik
- Karne cła nie działają? Chińczycy przejmują europejskie rynki
- Co trzeci samochód na świecie sprzedano w Chinach. Połowa to elektryki
Pierwszy raz w historii chińskie koncerny motoryzacyjne stawiające na samochody elektryczne wydały za granicą więcej pieniędzy niż we własnym kraju. Takie dane płyną z opublikowanego właśnie raportu amerykańskiej firmy analitycznej Rhodium Group.
Z jednej strony stanowi to śmiertelne zagrożenie dla światowych liderów motoryzacji pokroju Toyoty i Volkswagena, z drugiej otwiera przez wieloma krajami szanse na inwestycje i nowe miejsca pracy.
Chińczycy przejmują światową motoryzację. Postawili na elektryki
Autorzy raportu zauważają, że dzięki trwałemu wsparciu państwowemu i ogromnemu rynkowi krajowemu, Chiny odpowiadają za dwie trzecie globalnego wzrostu sprzedaży i zdolności produkcyjnych pojazdów elektrycznych oraz ponad 80 proc. wzrostu zdolności produkcyjnych akumulatorów trakcyjnych w ostatnich 15 latach.
W raporcie czytamy np., że w ubiegłym roku Chiny odpowiadały za 72 proc. globalnej produkcji samochodów elektrycznych, a chińskie fabryki pokrywały trzy czwarte światowej produkcji baterii.
Obecnie moc produkcyjna baterii w Chinach wynosi 2x krajowego zapotrzebowania, a same Chiny są w stanie pokryć i 1,2x globalnego popytu
Europa w kryzysie. Chińskie elektryki wywracają stolik
Autorzy raportu podkreślają, że Europa jest obecnie drugim co do wielkości rynkiem EV na świecie, a obecna i planowana polityka stawia region "na dobrej drodze do osiągnięcia 100 proc. udziału pojazdów bezemisyjnych w nadchodzących dziesięcioleciach".
Chcąc utrzymać swoją dominującą pozycję w regionie europejscy giganci pokroju Volkswagena czy koncernu Stellantis muszą jednak zintensyfikować swoje działania w zakresie elektryfikacji i stworzyć własne zaplecze produkcyjne.
W przeciwieństwie do Chin, gdzie prawie cała sprzedaż pojazdów elektrycznych jest produkowana w kraju, blisko jedna trzecia europejskich pojazdów elektrycznych jest importowana
Karne cła nie działają? Chińczycy przejmują europejskie rynki
Przypomnijmy - by chronić rynek europejski przed chińską ekspansją w październiku ubiegłego roku Komisja Europejska nałożyła na chińskich producentów samochodów elektrycznych karne cła za "nielegalne subsydiowanie" lokalnych koncernów motoryzacyjnych przez władze w Pekinie.
Mimo tego, jak wynika z raportu, w 2024 roku aż 15 proc. pojazdów elektrycznych sprzedawanych w Europie to samochody chińskich marek, "z których większość oferuje znaczną przewagę kosztową w porównaniu z europejskimi markami".
Co trzeci samochód na świecie sprzedano w Chinach. Połowa to elektryki
O tym, jak gigantyczne wyzwanie stanowią dziś dla gigantów motoryzacji chińskie marki najlepiej świadczy fakt, że co trzeci nowy samochód zarejestrowany w 2024 roku trafił na chińskie drogi, a pojazdy elektryczne stanowiły prawie połowę wszystkich pojazdów osobowych sprzedanych w Chinach w zeszłym roku.
Dla porównania, jeszcze pięć lat temu udział samochodów elektrycznych w ogóle chińskiego rynku był jednocyfrowy.










