Chińczycy stawiają na ulubiony napęd Polaków. Rzucą wyzwanie Toyocie?
Chińskie marki motoryzacyjne zwracają się w kierunku napędów hybrydowych, które cieszą się dużą popularnością także w Polsce. Po zlikwidowaniu części ulg podatkowych dla aut elektrycznych w Chinach, klasyczne hybrydy stają się bardziej opłacalne dla konsumentów i producentów. Wyzwaniem dla chińskich konstruktorów pozostaje jednak dostosowanie chińskich rozwiązań do europejskich warunków drogowych.

W skrócie
- Geely i Chery zwracają się w kierunku klasycznych hybryd inspirowani rynkowym sukcesem Toyoty.
- Chińczycy opracowują nowe napędy, m.in. "i-HEV" oraz hybrydy z większymi akumulatorami, konkurując z rozwiązaniami japońskimi i europejskimi.
- Dla chińskich producentów wyzwaniem pozostaje dostosowanie konstrukcji hybryd do specyfiki europejskich dróg i wyższych prędkości.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wygląda na to, że Chińczycy pozazdrościli rynkowego sukcesu Toyocie. W ubiegłym roku japoński producent sprzedał na świecie ponad 11,3 mln pojazdów (pierwsze miejsce w rankingu) z czego aż 4,4 mln sztuk (ponad 44 proc.) stanowiły samochody z klasycznym układem napędowym. Hybrydy cieszą się dziś ogromnym powodzeniem również w Polsce. Z ponad 92 tys. nowych osobowych Toyot zarejestrowanych w ubiegłym roku w naszym kraju (1. miejsce w rankingu popularności marek), aż 81,4 tys. napędzanych było właśnie układem hybrydowym.
Jak donosi branżowy serwis chinautonews, w tym kierunku - klasycznych hybryd - zwracają się obecnie chińscy potentaci motoryzacyjni - Geely i Chery. Skąd wzięła się zmiana kursu producentów, którzy do tej pory opowiadali się raczej za pełną elektryfikacją?
Hybrydy uratują sprzedaż nowych aut w Chinach?
Skupienie się na opracowaniu nowych napędów spalinowych to jeden z pomysłów na ożywienie rynku po stopniowym wycofywaniu się chińskich władz z promocji samochodów elektrycznych. Od stycznia zniknęła część zachęt podatkowych (zmniejszono możliwości odpisu) przy zakupie aut segmentu NEV (elektrycznych i hybryd PHEV), co spowodowało dwucyfrowe spadki sprzedaży nowych aut w Kraju Środka.
W efekcie, w oczach chińskich nabywców, klasyczne hybrydy stają się bardziej konkurencyjne bo są wyraźnie tańsze niż auta elektryczne i hybrydy plug-in. W opinii chińskich komentatorów, za ich świetlaną przyszłością przemawiać mają m.in niższe koszty produkcji, które w konsekwencji przekładają się również na niższe ceny dla nabywców końcowych.
Klasyczne hybrydy HEV wykorzystują zazwyczaj akumulatory o niewielkiej pojemności około 2 kWh, czyli pięć, do dziesięciu razy mniejsze niż większość hybryd plug-in. Znacząco zmniejsza to kluczowe dla producentów koszty baterii, które ze względu na zmienne ceny litu, wciąż utrzymują się na wyższym poziomie niż życzyliby sobie tego producenci pojazdów.
Geely rzuca wyzwanie Toyocie. Hybryda ze spalaniem 3 l/100 km
Jeszcze w styczniu koncern Geely zapowiadał, że w najbliższych miesiącach wprowadzi na rynek napęd "i-HEV", który ma "przewyższać japońskie hybrydy" i zużywać zaledwie 3 l/100 km. Z kolei inżynierowie Chery eksperymentują dziś z większymi akumulatorowymi trakcyjnymi pojemności około 5 kWh. Takie rozwiązanie, przynajmniej w zamyśle, ma "zacierać granicę między tradycyjnymi HEV a hybrydami plug-in".
Trudno powiedzieć, na ile Chińczykom uda się powtórzyć sukces Japończyków i - w szerszym kontekście - nawiązać walkę z producentami z Kraju Kwitnącej Wiśni. Sama Toyota dorobiła się już szóstej generacji swojego układu hybrydowego.
Nowe chińskie hybrydy trafią do Europy?
Hybrydyzację oferty widać ostatnio m.in. w salonach chińskich marek w Polsce. Ta nie wynika jednak z nowego kursu producentów w Chinach lecz podyktowana jest koniecznością zmniejszenia emisji CO2 wprowadzanych na europejski rynek pojazdów.
To jeden ze sposobów obniżenia wysokości naliczanych na importerów kar za przekroczenie emisji dwutlenku węgla. Z tego samego powodu w ofercie chińskich importerów pojawiło się też ostatnio sporo hybryd plug-in, które skutecznie obniżają całkowity bilans producenta.
Niestety, chociaż oferowane w Europie hybrydy z Chin kuszą nabywców przystępną ceną, często odbiegają spalaniem i kulturą pracy nie tylko rozwiązań Toyoty, ale też np. Renault czy Volkswagena.
Z perspektywy europejskich nabywców najbardziej problematyczna bywa w nich m.in. jazda z wyższymi prędkościami, które stanowią wyzwanie dla elektroniki sterującej zaledwie trzystopniową skrzynią biegów, stosowaną namiętnie przez Chińczyków.
Być może z tego powodu, chińscy konstruktorzy coraz chętniej eksperymentują obecnie z hybrydami szeregowymi, w których silnik spalinowy stanowi jedynie generator prądu dla elektrycznej jednostki trakcyjnej. Tego typu rozwiązanie szeroko stosuje dziś m.in. Nissan w układach e-power znanych chociażby z Qasqhaia. Tu z kolei wyzwaniem, z którym borykał się właśnie Nissan, stanowić może wysokie zużycie paliwa przy wyższych prędkościach.
Problemy Europejczyków z chińskimi hybrydami tłumaczyć można po części specyfiką chińskich dróg. Trzeba pamiętać, że ze względu na lokalne ograniczenia (120 km/h na autostradzie) i gęsto utkaną sieć kamer drogowych, kierowcy w Chinach rzadko kiedy podróżują z prędkościami powyżej 120 km/h.









