Chińczycy do niemieckich producentów aut: idziemy po was
Chińscy producenci mają jasny przekaz dla niemieckich marek premium - "idziemy po waszych klientów". Tak kwitują wysyp premier ekskluzywnych chińskich pojazdów na rozpoczynającym się w piątek salonie motoryzacyjnym w Pekinie eksperci motoryzacyjni, pytani przez Reutersa. Na imprezie zadebiutować ma aż 181 nowych modeli, w tym wiele aut kierowanych do najbardziej wymagających nabywców, czyli segmentu, w którym niemieccy producenci czuli się niezagrożeni.

W skrócie
- Na salonie motoryzacyjnym w Pekinie zadebiutuje ponad 180 nowych modeli i 71 samochodów koncepcyjnych, co ma podkreślić chińską dominację w przemyśle motoryzacyjnym.
- Chińscy producenci aut planują wejść do segmentu premium i stanowić konkurencję dla niemieckich marek takich jak BMW, Mercedes i Porsche, a ich udział w chińskim rynku maleje na rzecz lokalnych firm.
- Azjatyckie fabryki odpowiadały w 2025 roku za 62% globalnej produkcji samochodów osobowych, a chińska ekspansja jest wyzwaniem dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Rozpoczynający się 24 kwietnia salon motoryzacyjny w Pekinie ma być dowodem na chińską dominację w przemyśle motoryzacyjnym. Sekretarz generalny Chińskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów Osobowych (CPCA) Ciu Dongshu zapowiada, że na tegorocznym Beijing Auto Show swoje premiery będzie mieć aż 181 modeli produkcyjnych i 71 samochodów koncepcyjnych. Mówi też o "powodzi" dużych aut segmentu premium - m.in. zadebiutuje dziewięć nowych produkcyjnych modeli ekskluzywnych SUV-ów.
Chiny wchodzą w nową erę. Koniec tandety, przyszedł czas na premium
Jeden z nich to np. zaprezentowany kilka dni temu Zeekr 8x - pełnowymiarowy SUV plug-in celujący w klientów BMW, Mercedesa i Porsche, którego ceny startują w Chinach od niespełna 53 tys. dolarów (w przeliczeniu).
W topowej konfiguracji auto przyspiesza do 100 km/h w czasie poniżej 3 sekund, a na samym prądzie pokonać może ponad 400 km (łączy zasięg to ponad 1400 km). Producent podkreśla, że osiągi są lepsze niż w Porsche Cayenne (od 135 tys. dolarów w Chinach) i BMW X5 M (od 205 tys. dolarów).
Eksperci nie mają wątpliwości. Chiński rynek i lokalni producenci wchodzą właśnie w nową erę. Ci drudzy nie chcą już być kojarzeni wyłącznie z produktami przeciętnej jakości rywalizującymi o nabywcę wyłącznie ceną.
Chińczycy do Niemców: "Idziemy po waszych klientów"
Przekaz jest jasny. Chińscy producenci planują szturm na segment, który od lat przynosi milionowe zyski niemieckim producentom pokroju Audi, BMW, Mercedesa czy Porsche.
"Wojna cenowa przerodziła się w wojnę o wartość za pieniądze" - mówi w rozmowie z Reutersem - Bo Yu analityk w firmie badawczej JATO Dynamics.
To świetne wiadomości dla nabywców, ale fatalne dla niemieckich producentów, którzy od wielu lat właśnie w Chinach wypracowują ogromny procent swoich zysków. W ostatnim czasie trend odwracania się lokalnych producentów od zagranicznych marek mocno daje się we znaki europejskim potentatom.
Z danych firmy analitycznej S&P Global Mobility, wynika, że od 2019 roku skumulowana sprzedaż w Chinach samochodów niemieckich producentów spadła o blisko jedną czwartą, z 5,1 mln do 3,85 mln samochodów w 2025 roku.
"Niemieckie marki utknęły w przeszłości, Ale chińscy konsumenci chcą przyszłości" - podkreśla Ciu Dongshu. I dodaje, że średni wiek nabywcy samochodu w Chinach wzrósł w ostatnim czasie z 30 do ponad 40 lat, co oznacza że statystyczny nabywca szuka dziś większego, rodzinnego samochodu i dysponuje większą ilością gotówki.
Z drugiej strony, jak zauważa Bo Yu z firmy analitycznej JATO Dynamics, chińscy konsumenci coraz mocniej przekonują się do pojazdów określanych w Chinach jako NEV, czyli elektrycznych i hybrydowych plug-in, w których pierwsze skrzypce odgrywają właśnie lokalni producenci. Jak zauważa Yo, młodsi nabywcy skupiają się na technologii, np. możliwościach systemów inforozrywki, ale nie przykładają już większej wagi do "dziedzictwa" będącego "kluczową siłą niemieckich marek premium w Europie".
Podobnie na sytuację w Chinach patrzy też jeden z głównych europejskich analityków JATO Dynamics - Felipe Munoz. W jego opinii "zagraniczne marki luksusowe i premium będą miały trudności z przetrwaniem w Chinach", a obecna sytuacja byłaby "nie do pomyślenia jeszcze pięć lat temu".
Europa się nie liczy. Ważne jest to, co dzieje się w Chinach
Chociaż w optyce europejskich nabywców konkurowanie chińskich producentów z markami o tak ugruntowanej pozycji jak BMW, Mercedes czy Porsche może się wydawać zupełnie nierealne, w kontekście chińskiego rynku stanowi ogromne zagrożenie dla niemieckich producentów.
Najnowszy raport ACEA o światowym przemyśle motoryzacyjnym w 2025 roku nie pozostawia wątpliwości, że serce światowej motoryzacji bije dziś właśnie w Azji. W ujęciu globalnym azjatyckie fabryki odpowiadały w 2025 roku za 62 proc. (blisko 48,9 mln samochodów) globalnej produkcji samochodów osobowych.
Z chińskich fabryk wyjechało w tym czasie 29,4 mln aut - 37,4 proc. wszystkich wyprodukowanych w ubiegłym roku samochodów. To wynik blisko trzykrotnie lepszy niż wypracowany przez zakłady produkcyjne w całej Unii Europejskiej (11,5 mln pojazdów). W samych Chinach zarejestrowano też w ubiegłym roku ponad 24,2 mln nowych samochodów. Dla porównania, w Unii Europejskiej było to 10,8 mln aut.












