Ceny paliw uderzyły w kierowców. PiS chce je obniżyć, co na to rząd?
1 lipca przestał działać program CPN, czyli "Ceny Paliwa Niżej". Eksperci prognozowali, że z tego powodu ceny wzrosną o około 50 groszy na litrze, jednak reali okazały się inne - z dnia na dzień ceny skoczyły przynajmniej o 80 groszy. Nic dziwnego, że sprawa natychmiast stała się paliwem dla opozycji.

W skrócie
- Zakończenie programu CPN z dniem 1 lipca poskutkowało nagłym wzrostem cen paliw na stacjach o co najmniej 80 groszy na litrze.
- Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek zapowiedział przygotowanie projektu ustawy mającej na celu ponowne obniżenie stawki VAT do 8 proc. oraz obniżenie akcyzy na paliwa.
- Minister finansów Andrzej Domański podkreślił, że program CPN od początku miał charakter przejściowy i kosztował budżet państwa około 4,7 mld zł.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pakiet CPN wszedł życie z końcem marca. W ramach programu został obniżony VAT na benzynę i olej napędowy do 8 proc. z 23 proc., a także została obniżona stawka akcyzy o 29 gr w przypadku benzyny oraz 28 gr w przypadku oleju napędowego. Poza tym wprowadzona została regulacja cen na stacjach paliwowych poprzez mechanizm ceny maksymalnej.
Pakiet CPN przestał działać. Ceny wystrzeliły
W czerwcu pakiet zaczął być wygaszany. Najpierw to początkowych stawek wróciła akcyza, od 1 lipca - VAT. Jednocześnie zniesiono ustalanie cen maksymalnych. Rząd tłumaczył, że sytuacja na rynkach paliw się uspokaja, a program CPN kosztował budżet państwa 4,7 mld zł.
Eksperci prognozowali, że podwyżka VAT-u spowoduje, że ceny paliw wzrosną o około 50 groszy na litrze. Jednak rzeczywistość wyprzedziła oczekiwania.
Ostatni raz ceny regulowane obowiązywały 30 czerwca. Wówczas benzyna 95 nie mogła kosztować więcej niż 6,00 zł/l, benzyna 98 - 6,68 zł/l, a olej napędowy - 6,19 zł/l.
1 lipca na stacjach kierowcy przeżyli szok. W wielu miejscach w Polsce ceny oleju napędowego wystrzeliły w okolice 7 zł za litr, a najpopularniejsza z benzyn - bezołowiowa 95-oktanowa - kosztuje obecnie powyżej 6,80 zł za litr. Podwyżka wyniosła więc około 80 groszy.
PiS zapowiada ustawę. Ceny paliw mają wrócić do poziomu sprzed kilku dni
Na sytuację natychmiast zareagowała opozycja. Podczas czwartkowej konferencji prasowej wiceprezes PiS i kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział przygotowanie projektu ustawy dotyczącej podatków na paliwa. Zakłada on ponowne obniżenie stawki VAT z 23 do 8 proc. oraz przywrócenie niższej akcyzy na benzynę i olej napędowy.
Polityk przekonywał, że wzrost cen paliw nastąpił w najgorszym możliwym momencie, czyli na początku sezonu wakacyjnego. Jak stwierdził, rząd, kończąc program CPN właśnie teraz, "postanowił złupić Polaków" wyjeżdżających na urlopy.
Według Czarnka projekt mógłby zostać uchwalony jeszcze podczas trwającego posiedzenia Sejmu. Dodał również, że warto byłoby zwołać nadzwyczajne posiedzenie Senatu, aby przyspieszyć wejście nowych przepisów w życie. W jego ocenie pozwoliłoby to obniżyć ceny paliw do poziomu z ostatnich dni czerwca już w ciągu kilku najbliższych dni.
Minister finansów: program od początku miał charakter tymczasowy
Rząd podkreśla, że preferencyjne stawki podatkowe od początku były rozwiązaniem przejściowym. Minister finansów Andrzej Domański przypomniał, że program został wprowadzony wyłącznie w odpowiedzi na wyjątkową sytuację na rynku ropy.
- Wiemy, że pakiet CPN - od samego początku było to bardzo jasno komunikowane - był pakietem tymczasowym, związanym z sytuacją na Bliskim Wschodzie, z wojną na Bliskim Wschodzie, z tym, że ceny ropy wystrzeliły do poziomu nawet 115-116 dolarów za baryłkę. Dzisiaj to jest 70 dolarów - powiedział w rozmowie z Polsat News.
Resort finansów poinformował także, że koszt funkcjonowania programu wyniósł około 4,7 mld zł. Według ministerstwa rozwiązanie spełniło swoje zadanie, ponieważ ograniczyło wydatki gospodarstw domowych i wielu przedsiębiorców, a jednocześnie pomogło utrzymać inflację na niskim poziomie. W czerwcu wskaźnik inflacji rok do roku wyniósł 2,5 proc.
Minister energetyki zapowiada możliwe zmiany na rynku paliw
Do wzrostu cen paliw odniósł się również minister energetyki Miłosz Motyka. W rozmowie z TVN24 zwrócił uwagę, że koncerny paliwowe bardzo szybko przenoszą na kierowców wzrost cen ropy, natomiast obniżki na światowych rynkach znacznie wolniej przekładają się na ceny przy dystrybutorach.
- Gdy na rynkach globalnych ropa drożeje, koncerny paliwowe reagują gwałtownymi i dynamicznymi podwyżkami cen, natomiast gdy cena spada, ceny spadają z opóźnieniem - powiedział minister. Dodał, że rząd nie wyklucza wprowadzenia mechanizmu, który miałby przyspieszyć obniżki cen paliw na stacjach, gdy tanieje ropa na światowych giełdach.
Tak zmieniały się ceny paliw podczas obowiązywania programu CPN
Pierwszego dnia obowiązywania programu, 31 marca, maksymalna cena litra benzyny 95 wynosiła 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, natomiast oleju napędowego - 7,60 zł.
Z kolei 30 czerwca, czyli w ostatnim dniu obowiązywania pakietu, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,00 zł, benzyny 98 - 6,68 zł, a oleju napędowego 6,19 zł.
Dziś do tych cen trzeba doliczyć średnio około 80 groszy, natomiast nie ma już stawek maksymalnych, więc ceny na poszczególnych stacjach mogą się różnić.










