Byłem na stacji paliw i zapłaciłem mniej niż 6,16 zł. Jak to możliwe?
Maksymalne ceny paliw zaczęły obowiązywać na stacjach od 31 marca. Okazuje się, że nie wszystkie stacje trzymają się sztywno tych limitów i można trafić na takie, gdzie zatankujemy jeszcze taniej. Różnice nie są jednak duże i - jak wskazują analitycy rynku - raczej nie przekroczą kilku groszy na litrze.

W skrócie
- Na stacjach obowiązują maksymalne ceny paliw, ale w niektórych miejscach litr można kupić taniej nawet o 5–6 groszy.
- Ceny maksymalne są ustalane według konkretnej formuły i aktualizowane przez resort energii, a sprzedaż paliw powyżej limitu grozi karą.
- Nie ma ryzyka braków paliwa na stacjach, choć na przygranicznych mogą pojawić się problemy z powodu zwiększonego ruchu kierowców z Niemiec.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ceny maksymalne paliw na stacjach. Ile wynoszą limity?
Nowe przepisy wprowadziły górny limit cen paliw, którego stacje nie mogą przekraczać. Dla benzyny bezołowiowej 95 ustalono maksymalnie 5,42 zł za litr, co po doliczeniu VAT daje 6,16 zł. W przypadku benzyny 98 limit wynosi 5,98 zł netto, czyli 6,76 zł brutto. Z kolei olej napędowy ma maksymalną cenę na poziomie 6,76 zł netto i 7,60 zł brutto.
Te stawki obowiązują od dnia po publikacji w Monitorze Polskim i będą aktualizowane codziennie przez resort energii. W praktyce oznacza to, że ceny mogą się zmieniać bardzo dynamicznie, zależnie od sytuacji rynkowej.
Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzić będzie Krajowa Administracja Skarbowa.
Dlaczego ceny paliw bywają niższe niż maksymalne?
Choć mogłoby się wydawać, że wszystkie stacje ustawią ceny dokładnie na poziomie maksymalnym, rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Jak zauważa analityk rynku paliw Urszula Cieślak, na części stacji ceny są niższe nawet o około 5-6 groszy na litrze.
Powód jest dość prosty. W przypadku oleju napędowego obowiązuje jedna cena maksymalna, a niektóre stacje oferują dwa rodzaje paliwa - podstawowe i premium. To sprawia, że ceny mogą być delikatnie korygowane w dół, aby zachować konkurencyjność i jednocześnie zmieścić się w narzuconych limitach.
Eksperci studzą jednak nadzieje na większe spadki. Różnice między ceną maksymalną a rzeczywistą na pylonach będą raczej symboliczne. Mowa o kilku groszach, a nie kilkudziesięciu.
Jest jednak sposób, aby zatankować jeszcze taniej. Jak sprawdziłem, pomimo trudnej sytuacji i wysokich cen paliw, część stacji nadal oferuje rabaty dla swoich stałych klientów. Zwykle aby móc z nich skorzystać trzeba być członkiem programu lojalnościowego. Same rabaty nie są duże i zwykle kilkugroszowe, ale jeśli znajdziemy stację, która oferuje paliwa w cenach poniżej odgórnych limitów i dodatkowo skorzystamy z rabatu, da nam to w sumie całkiem wymierną oszczędność.

Jak działają ceny maksymalne paliw?
Mechanizm ustalania cen maksymalnych opiera się na konkretnej formule. Uwzględnia ona średnią cenę hurtową paliw w kraju, do której doliczane są podatki, opłaty oraz marża sprzedażowa wynosząca 30 groszy na litrze. Na końcu dochodzi jeszcze podatek VAT.
To sprawia, że ceny maksymalne są bezpośrednio powiązane z sytuacją rynkową. Jeśli hurtowe ceny paliw będą rosnąć, limity również pójdą w górę. Jeśli spadną - maksymalne stawki także zostaną obniżone.
Duże znaczenie mają też zapasy paliw, które znajdują się w zbiornikach na stacjach. Jeśli właściciel kupił paliwo drożej, będzie utrzymywał ceny bliżej maksymalnych. Jeśli natomiast ma zapasy kupione taniej, może pozwolić sobie na niższe ceny dla kierowców. To właśnie dlatego w najbliższych dniach i tygodniach kierowcy mogą zauważyć drobne różnice między poszczególnymi stacjami.
Czy grożą nam braki paliwa na stacjach?
Wprowadzenie cen maksymalnych może zwiększyć ruch na stacjach, bo część kierowców czekała na zmiany i potencjalne obniżki. Nie oznacza to jednak problemów z dostępnością paliwa.
Eksperci podkreślają, że nie ma ryzyka, aby na stacjach zabrakło benzyny czy diesla. System dostaw działa normalnie, a regulacje dotyczą jedynie poziomu cen, a nie ilości dostępnego paliwa.
Z pewnymi problemami można zetknąć się natomiast na stacjach przygranicznych. Wyraźne obniżki cen na polskich stacjach przyciągnęły wielu kierowców z Niemiec. Tankują oni nie tylko do pełna, ale również do kanistrów. Minister Motyka zapewnia jednak, że obecnie turystyka paliwowa nie stanowi zagrożenia dla naszych zapasów paliwa. Gdyby jednak takie ryzyko się pojawiło, resort nie wyklucza wprowadzenia limitów dla kierowców zza granicy.










