BYD trafił na czarną listę. W tle poważne zarzuty
Jeden z największych producentów samochodów elektrycznych na świecie znalazł się w poważnych tarapatach. BYD został wpisany przez brazylijskie władze do specjalnego rejestru firm, które miały stosować warunki pracy zbliżone do niewolnictwa. To efekt głośnego skandalu z 2024 r., który odbił się szerokim echem nie tylko w Ameryce Południowej.

W skrócie
- BYD został wpisany przez brazylijskie władze na specjalny rejestr firm podejrzewanych o stosowanie warunków pracy zbliżonych do niewolnictwa po głośnym skandalu z 2024 roku.
- Inspektorzy pracy stwierdzili naruszenia praw pracowniczych, takie jak zatrzymywanie paszportów, złe warunki bytowe, wstrzymywanie wynagrodzeń i nielegalne klauzule w umowach, ale fabryka BYD nadal działa i wyprodukowała dziesiątki tysięcy samochodów.
- Brazylijska prokuratura domaga się odszkodowania w wysokości 257 mln reali brazylijskich od BYD i dwóch podwykonawców, a wykreślenie firm z rejestru będzie możliwe po poprawie warunków pracy i wypłacie rekompensat.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Decyzja brazylijskiego Ministerstwa Pracy oznacza poważne konsekwencje wizerunkowe dla koncernu, szczególnie że Brazylia jest jednym z najważniejszych rynków dla chińskiego giganta poza rodzimym krajem. Wpis na tzw. "czarną listę" nie zatrzymuje jednak działalności firmy, a fabryka chińskiego producenta nadal funkcjonuje i produkuje samochody.
Kontrowersje wokół BYD. W grę wchodzą poważne naruszenia
Cała sprawa dotyczy grupy pracowników, którzy zostali zatrudnieni przy budowie zakładu. Według ustaleń inspektorów pracy mieli oni pracować na podstawie umów, które naruszały podstawowe prawa pracownicze.
Wśród zarzutów pojawiają się m.in. zatrzymywanie paszportów przez pracodawcę, przekazywanie znacznej części wynagrodzenia bezpośrednio do Chin oraz obowiązek wpłacenia wysokiej kaucji, którą można było odzyskać dopiero po kilku miesiącach pracy. Takie praktyki są uznawane za szczególnie niebezpieczne i mogą nosić znamiona przymusowego zatrudnienia.
Przepełnione mieszkania, zatrzymane paszporty i brak odpoczynku. Tak wyglądała praca przy budowie fabryki BYD
Dodatkowo kontrola wykazała bardzo złe warunki bytowe. Pracownicy mieszkali w przepełnionych budynkach, które nie posiadały podstawowego wyposażenia. W jednym domu przebywało kilkadziesiąt osób, a dostęp do sanitariatów był mocno ograniczony. Inspektorzy określili te warunki jako uwłaczające godności.

Pojawiały się również informacje, że pracownikom wstrzymywano nawet do 70 proc. wynagrodzenia, a zakończenie umowy wiązało się z wysokimi karami. Pracownicy pracowali zbyt długo, umowy zawierały nielegalne klauzule, a także niewykonywany był cotygodniowy odpoczynek. Zgodnie z brazylijskim prawem warunki zbliżone do niewolnictwa obejmują m.in. pracę przymusową wynikającą z zadłużenia oraz naruszającą godność człowieka.
BYD odpiera zarzuty. Chińska firma na czarnej liście
Za zatrudnienie pracowników odpowiadała firma zewnętrzna, jednakże brazylijskie władze jasno wskazują, że to główny inwestor ponosi odpowiedzialność za działania swoich podwykonawców. BYD wcześniej tłumaczył, że nie miało wiedzy o nieprawidłowościach do momentu ich nagłośnienia przez media. Z kolei wykonawca prac zaprzecza wszystkim zarzutom.
Są konsekwencje, ale fabryka BYD działa dalej. Wyprodukowała dziesiątki tysięcy aut
Wpis na listę oznacza m.in. ograniczony dostęp do finansowania z brazylijskich banków. To może utrudnić dalszy rozwój inwestycji w regionie, choć nie wpływa bezpośrednio na bieżącą produkcję. Mimo kontrowersji zakład został ostatecznie uruchomiony, a jego otwarcie miało nawet symboliczny wymiar, bo w wydarzeniu uczestniczył prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva.
To nie koniec sprawy. Czy pracownicy BYD dostaną odszkodowanie?
Firmy mogą zostać wykreślone z rejestru, jeśli zobowiążą się do poprawy warunków pracy i wypłaty rekompensat poszkodowanym. Na razie jednak sprawa pozostaje otwarta, więc BYD musi mierzyć się nie tylko z konsekwencjami finansowymi, ale również poważnym kryzysem wizerunkowym.
Przypomnijmy, że brazylijska prokuratura oskarżyła BYD oraz dwóch podwykonawców - Jinjiang oraz Tecmonta. Strona pozywająca domaga się odszkodowania w wysokości 257 mln reali brazylijskich, czyli około 45,5 mln dolarów od trzech firm. Chiński gigant nie zabiera głosu w tej sprawie, jednakże wcześniej informował, że ma "zerową tolerancję dla naruszeń praw człowieka i prawa pracy".










