BYD porzucił Turcję, wybierze Hiszpanię lub Francję. "Niemcy nie są atrakcyjne"
BYD, największy na świecie producent samochodów elektrycznych i jednocześnie firma, której sprzedaż w Europie mocno rośnie, chce mieć na Starym Kontynencie dwa zakłady produkcyjne. Pierwszy wybudowano na Węgrzech, a gdzie będzie działał drugi?

W skrócie
- Chiński producent pojazdów elektrycznych BYD zrezygnował z budowy fabryki w Turcji na rzecz inwestycji w jednym z krajów Unii Europejskiej, analizując obecnie przejęcie działającego zakładu we Francji lub Hiszpanii.
- Decyzja o przeniesieniu inwestycji do UE ma pomóc koncernowi w uniknięciu karnych ceł oraz spełnieniu wymogów planowanego certyfikatu "Made-in-EU", podczas gdy zakłady w Niemczech zostały uznane za nieatrakcyjne z powodu niskiej konkurencyjności.
- Koncern BYD dąży do zostania największym producentem samochodów na świecie do 2030 roku, co wiąże się z koniecznością co najmniej podwojenia obecnej produkcji i dalszą ekspansją na rynki zagraniczne.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
BYD to największy chiński producent samochodów, który pod względem liczby sprzedawanych aut elektrycznych wyprzedza nawet Teslę, a z produkcją na poziomie 4,27 miliona pojazdów rocznie, w skali globalnej ustępuje jedynie Toyocie i Volkswagenowi.
BYD chce być największym producentem na świecie
Chińczycy mają jednak ambitny plan. Szef koncernu Wang Chuanfu chce bowiem, by do 2030 roku BYD zdystansował obu konkurentów, stając się największym producentem samochodów na świecie, co oznacza, że w ciągu czterech lat produkcja w zakładach BYD będzie musiała zostać co najmniej podwojona - roczna sprzedaż Toyoty regularnie przekracza 10 mln samochodów, w zeszłym roku przekroczyła nawet 11 mln.
Tak mocnych wzrostów nie da się osiągnąć, bez ekspansji na rynki zagraniczne. BYD ma już fabryki w Brazylii, Tajlandii czy Uzbekistanie, a zlokalizowany na Węgrzech pierwszy zakład europejski właśnie wypuszcza pierwsze pilotażowe serie samochodów. To jednak za mało. BYD szczególnie mocno chce wejść na rynki Unii Europejskiej, a to nie będzie możliwe bez kolejnego zakładu zlokalizowanego w którymś z krajów unijnych.
Projekt "Made-in-EU" przyciąga Chińczyków do Europy
Już od pewnego czasu samochody elektryczne produkowane w Chinach objęte są w Europie karnymi cłami, ale to nie wszystko. W marcu Komisja Europejska przedstawiła założenia ustawy Industrial Accelerator Act (IAA), która wprowadzi oznaczenie "Made-in-EU" dla technologii wykorzystywanych m.in. w produkcji samochodów na prąd.
Chodzi o to, by w każdym samochodzie elektrycznym sprzedawanym na rynkach unijnych udział komponentów wyprodukowanych w Europie nie spadał poniżej określonego poziomu, wg obecnej propozycji ma to być 70 proc, chociaż europejskie firmy produkujące części naciskały na poziom 75 proc.
Nowe przepisy nie wprowadzają zakazu sprzedaży samochodów, które nie będą w stanie uzyskać certyfikatu "Made-in-EU". Pojazdy te będą jednak wykluczone z ewentualnych programów wsparcia zakupu samochodów elektrycznych, nie będą również brane pod uwagę w zamówieniach publicznych.
Wobec takich propozycji BYD zrezygnował właśnie z budowy zakładu w tureckiej miejscowości Manisa. Zgodnie z planem inwestycja miała pochłonąć miliard dolarów, nowy zakład miał produkować 150 tys. samochodów rocznie i zatrudniać 5 tys. osób. Już wiadomo, że te plany zostaną na papierze.
BYD chce przejąć fabrykę w Europie. W grze Francja i Hiszpania
Zamiast budować nowy zakład w Turcji, BYD chce mieć fabrykę w jednym z krajów Unii Europejskiej. Jak poinformował Alfredo Altavilla, specjalny doradca BYD ds. Europy, chiński producent analizuje możliwość przejęcia już działającego zakładu.
Według Altavilli, decyzja musi zostać podjęta "bardzo szybko". Analityk dodał, że obecnie dwa zespoły BYD prowadzą rozmowy na temat zakładów położonych w Hiszpanii i Francji.
Druga fabryka BYD ma przyspieszyć ekspansję
Nowy zakład bęzie drugą europejską fabryką BYD. Pierwsza powstała na Węgrzech, tam pełnoskalowa produkcja seryjna ma ruszyć w czwartym kwartale tego roku.
Przejęcie gotowej fabryki pozwoliłoby znacznie szybciej zwiększyć moce produkcyjne i umocnić swoją pozycję na europejskim rynku. Zakład w Hiszpanii lub Francji pozwoli nie tylko uniknąć karnych ceł, ale również umożliwi uzyskanie certyfikatu "Made-in-EU".
Altavilla przyznał jednocześnie, że niemieckie zakłady nie są obecnie atrakcyjnym kierunkiem dla inwestycj, mają bowiem problemy z konkurencyjnością. Innymi słowy - niemieccy pracownicy zarabiają za dużo.
Sprzedaż BYD w Europie rośnie w błyskawicznym tempie
W 2025 roku BYD zwiększył sprzedaż w Europie o 270 proc., dostarczając blisko 188 tys. samochodów. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku sprzedaż przekroczyła 100 tys. aut, co oznacza ponad dwukrotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Volkswagen dostał "pierwszy prawdziwy sygnał ostrzegawczy"
Doradca BYD odniósł się również do sytuacji europejskich producentów samochodów. Jego zdaniem próby zatrzymania ekspansji chińskich marek nie mają większego sensu.
- Walka z tą inwazją jest kompletnie bezcelowa - stwierdził Altavilla.
Dodał, że zapowiadane przez Volkswagena kolejne cięcia kosztów są "pierwszym prawdziwym sygnałem ostrzegawczym" dla całej europejskiej branży motoryzacyjnej.
Przypomnijmy, że niemiecki producent zmaga się z wysokimi kosztami działalności, amerykańkimi cłami oraz coraz silniejszą konkurencją ze strony chińskich marek. Według ostatnich informacji koncern rozważa największą restrukturyzację w swojej historii, obejmującą likwidację nawet 100 tys. etatów i zamknięcie czterech fabryk w Niemczech.










