Sprawa pokazuje, jak zaostrza się rywalizacja o europejski przemysł motoryzacyjny. Dla chińskich producentów lokalna produkcja oznacza nie tylko krótszy łańcuch dostaw, lecz także możliwość uniknięcia dodatkowych ceł nakładanych na samochody elektryczne sprowadzane z Chin. Dla europejskich koncernów taka współpraca może natomiast oznaczać dostęp do tańszych baterii i gotowych technologii napędowych - ale również rosnącą zależność od chińskich partnerów.
BYD dwa razy próbowało wejść do Renault
Jak informuje "Les Echos", BYD dwukrotnie zabiegało o zakup udziałów w Renault Group. Pierwsza próba miała nastąpić około dwóch lat temu, gdy francuskim koncernem kierował jeszcze Luca de Meo.
Chiński producent nie proponował wyłącznie umowy dotyczącej produkcji lub wspólnego opracowywania samochodów. Zależało mu na wejściu do akcjonariatu Renault. Francuzi mieli jednak odrzucić tę propozycję.
W tamtym czasie Renault rozwijało już współpracę z Geely. Oba koncerny prowadziły wspólną działalność m.in. w Korei Południowej, a następnie utworzyły spółkę Horse Powertrain, odpowiedzialną za rozwój i produkcję silników spalinowych oraz napędów hybrydowych.
Według francuskiego dziennika Renault nie chciało jednak dopuścić kolejnego chińskiego partnera do swojej działalności w Europie, która pozostaje najważniejszym rynkiem koncernu.
Drugie podejście nastąpiło po spotkaniu z Macronem
BYD miało wrócić do rozmów jesienią 2025 roku. Wcześniej Stella Li, wiceprezes chińskiego koncernu i szefowa jego europejskiej działalności, spotkała się z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.
Propozycja miała obejmować wymianę konkretnych korzyści. Renault uzyskałoby dostęp do technologii samochodów elektrycznych, hybryd plug-in oraz produkcji akumulatorów BYD. Chiński koncern otrzymałby natomiast możliwość wykorzystania mocy produkcyjnych w europejskich fabrykach Renault.
Także ta oferta została odrzucona. Ani Renault, ani BYD nie skomentowały oficjalnie doniesień "Les Echos". Informacje opierają się więc na źródłach francuskiego dziennika, a nie na komunikatach obu koncernów.
Francja ma duży wpływ na decyzje Renault
Choć Renault jest spółką giełdową, francuskie państwo nadal odgrywa istotną rolę w koncernie. Rząd Francji posiada około 15 proc. akcji Renault oraz 30 proc. praw głosu.
Nie oznacza to, że Emmanuel Macron osobiście zablokował transakcję. Państwo francuskie ma jednak realny wpływ na strategiczne decyzje koncernu, zwłaszcza gdy dotyczą one przyszłości fabryk, zatrudnienia i kontroli nad technologią.
W tym przypadku stawką nie była jedynie sprzedaż części udziałów. Dostęp BYD do europejskich zakładów Renault mógłby oznaczać trwałe wejście chińskiego producenta do przemysłowego zaplecza jednej z najważniejszych francuskich firm.
Produkcja w Europie pozwala uniknąć dodatkowych ceł
Samochody elektryczne produkowane w Chinach i sprowadzane do Unii Europejskiej są objęte dodatkowymi cłami. W zależności od producenta łączne obciążenia mogą sięgać około 45 proc.
Cła mają zrekompensować przewagę, jaką - zdaniem Komisji Europejskiej - chińscy producenci uzyskali dzięki państwowym subsydiom. Jednocześnie zmuszają firmy takie jak BYD, Chery czy Geely do przyspieszenia inwestycji produkcyjnych w Europie.
Samochód wyprodukowany w fabryce na terenie Unii nie jest traktowany jako import z Chin. Dlatego dostęp do zakładów Renault pozwoliłby BYD ominąć dodatkowe obciążenia nakładane na gotowe auta sprowadzane z Azji. Nie byłaby to luka prawna, lecz konsekwencja przeniesienia produkcji do Europy.
Chińskie marki szukają fabryk w całej Europie
BYD nie jest jedynym chińskim producentem, który próbuje wykorzystać istniejące moce produkcyjne europejskich koncernów.
Jak podaje serwis Automotive News, Leapmotor, współpracujący ze Stellantisem, ma produkować co najmniej trzy modele w zakładach koncernu w Madrycie i Saragossie. Dongfeng ma z kolei uruchomić produkcję samochodów marki Voyah w fabryce Stellantisa w Rennes we Francji.
Geely miało analizować możliwość wykorzystania części zakładu Forda w Walencji. Chery i Nissan rozważają natomiast produkcję modeli chińskiego koncernu w brytyjskim Sunderlandzie. Wielka Brytania nie stosuje jednak takich samych dodatkowych ceł na chińskie samochody elektryczne jak Unia Europejska.
Renault współpracuje z Chinami, ale na własnych warunkach
Odrzucenie propozycji BYD nie oznacza, że Renault nie chce współpracować z chińskimi firmami. Partnerstwo z Geely obejmuje już wspólną produkcję w Korei Południowej i Brazylii, a także działalność spółki Horse Powertrain.
Kluczowa różnica dotyczy miejsca i zakresu współpracy. Renault zaakceptowało kooperację na wybranych rynkach oraz w obszarze układów napędowych, ale - według "Les Echos" - nie chciało udostępnić BYD swoich europejskich fabryk ani dopuścić chińskiego koncernu do akcjonariatu. Dla Francji oznaczałoby to nie tylko nowego inwestora, lecz także konkurenta uzyskującego dostęp do gotowej sieci zakładów, pracowników i dostawców.
Europa chce kontrolować napływ chińskich inwestycji
W tle rozmów znajduje się przygotowywany unijny Industrial Accelerator Act. Planowane regulacje mają mocniej wiązać pomoc publiczną, zachęty inwestycyjne i dostęp do części programów wsparcia z udziałem europejskich komponentów w produkcji.
W praktyce sama lokalizacja montowni w Europie może w przyszłości nie wystarczyć. Bruksela chce, aby większa część wartości samochodu - w tym akumulatory, elektronika i kluczowe podzespoły - rzeczywiście powstawała na terenie Unii.
Chińskie koncerny próbują więc zabezpieczyć sobie dostęp do fabryk, zanim nowe zasady zaczną obowiązywać. Renault uznało jednak, że oferta BYD nie leży w jego interesie.
BYD nadal rozwija własną obecność produkcyjną w Europie. Nie oznacza to więc końca planów chińskiego koncernu, lecz zamknięcie jednej z najkrótszych dróg do europejskich mocy produkcyjnych - przez fabryki i akcjonariat Renault.











