BMW wycofuje się z autonomicznej jazdy w serii 7. "Jest zbyt droga"
Jeszcze kilka lat temu producenci przekonywali nas, że pojawienie się na rynku w pełni autonomicznych samochodów, to kwestia najbliższej przyszłości. Dzisiaj wiemy już, że nie tylko te zapowiedzi się nie sprawdzą, ale następuje wręcz odwrót od tej technologii i wycofywanie się z już dostępnych rozwiązań. Najnowszym tego przykładem jest zapowiedź BMW, że najbardziej zaawansowane funkcje autonomiczne znikną z flagowej serii 7.

W skrócie
- BMW zapowiedziało wycofanie funkcji autonomicznej jazdy poziomu 3 z serii 7, tłumacząc to wysokimi kosztami i ograniczoną użytecznością.
- Producenci samochodów coraz częściej rezygnują z wdrażania zaawansowanych funkcji autonomicznych i skupiają się na rozwoju rozwiązań poziomu 2 plus.
- W najbliższych latach rozwijane będą głównie systemy umożliwiające zdjęcie rąk z kierownicy, lecz wymagające stałej kontroli sytuacji przez kierowcę.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Dlaczego nadal nie można kupić autonomicznego samochodu?
Prawda jest taka, że w pełni autonomiczne samochody istnieją już od lat. W wybranych miastach Stanów Zjednoczonych tak zwane robotaksówki nie są niczym nowym, a dwa lata temu miałem okazję przekonać się, że rozwiązania przygotowane przez Boscha pozwalają na w pełni samodzielne poruszanie się pojazdu nawet w gęstym (i momentami chaotycznym) ruchu miejskim. W czym więc problem?
Głównie w tym, że sytuacja na drogach często bywa nieprzewidywalna, więc niemożliwe jest takie zaprogramowanie auta, by wiedziało jak poradzić sobie w każdym przypadku. To samochód sam musi na podstawie danych z kamer, radarów i czujników właściwie zinterpretować sytuację na drodze i znaleźć dla niej rozwiązanie.
Kiedy w 2022 roku rozmawiałem z Yvesem Bonnefontem - szefem działu oprogramowania w koncernie Stellantis, przekonywał mnie on, że pojazdy autonomiczne są już właściwie gotowe. Jedyne co pozostaje, to rozwinięcie ich oprogramowania, aby potrafiły poruszać się po dowolnych drogach, a nie tylko w wybranych okolicach, a także doprecyzowanie kwestii prawnych.
Niestety już niecały rok później pisałem o tym, że kolejni inwestorzy wycofują się z finansowania rozwoju pojazdów autonomicznych. Jak powiedział wtedy Kasper Sage, szef BMW iVentures:
Pełna autonomia w każdych warunkach to nadal kwestia wielu lat, jeśli nie dekad. Tymczasem firmy potrzebują pomysłu na biznes, który już działa. Aby to osiągnąć, trzeba zająć się prostszym problemem.
Zaczęto się więc przestawiać na rozwój samojeżdżących pojazdów, które wykonują konkretne zadania i operują na konkretnym obszarze. Mowa między innymi o autonomicznych wózkach widłowych czy pojazdach używanych w kopalniach.
BMW wycofuje się z autonomii poziomu 3
Okazuje się jednak, że producenci nie tylko wstrzymali rozwój pojazdów o coraz większym poziomie autonomii, ale także wycofują się z już dostępnych. BMW ogłosiło, że wraz z kwietniową aktualizacją flagowej serii 7 zniknie z niej opcja autonomicznej jazdy poziomu 3.
Przypomnijmy, że początkowo model ten oferował poziom 2 plus, co w tym przypadku oznaczało, że kierowca może na wybranych drogach szybkiego ruchu zdjąć ręce z kierownicy i pojazd będzie poruszał się w pełni samodzielnie. Konieczna była jednak stała obserwacja drogi - jeśli kierujący odwrócił wzrok choć na moment (korzystając z faktu, że auto kontroluje sytuację na drodze), system się dezaktywował.
Pod koniec 2023 roku BMW wprowadziło autonomię poziomu 3, która pozwalała już kierowcy na zajęcie się czymś innym, niż obserwacja drogi. Było to jednak ograniczone do wybranych dróg szybkiego ruchu oraz prędkości do 60 km/h. Chodziło więc o sytuację, w której wpadniemy w korek na autostradzie.

Teraz niemiecki producent wycofuje tę funkcję, tłumacząc to wysokimi kosztami oraz ograniczonym zakresem jej użyteczności. Aby osiągnąć poziom 3 autonomii konieczne jest stosowanie dodatkowych czujników (w tym lidaru), a także potrzebna jest znacznie większa moc obliczeniowa. Do tego dochodzi konieczność spełniania znacznie bardziej wyśrubowanych norm bezpieczeństwa oraz obowiązek monitorowania floty pojazdów wyposażonych w to rozwiązanie. W efekcie rozwiązanie to wymaga dopłaty około 25 tys. zł.
Zamiast niego BMW zaoferuje najnowszą wersję autonomii poziomu 2 plus, która pojawiła się już w nowym iX3. Zakres jej funkcjonalności jest podobny do tego, który był pierwotnie dostępny w serii 7, ale dodaje szereg usprawnień, jak polecenie zmiany pasa ruchu poprzez spojrzenie w odpowiednie lusterko. Dopłata do takiego rozwiązania ma wynieść około 6100 zł.

Funkcje autonomiczne w samochodach w najbliższych lata ograniczą się do rozwoju poziomu 2
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach producenci skupią się na dopracowywaniu autonomii na poziomie 2 plus. Innymi słowy, samochody będą radziły sobie coraz lepiej i w coraz większej liczbie scenariuszy kierowca będzie mógł zdjąć ręce z kierownicy, ale przez cały czas będzie zobowiązany do obserwacji sytuacji na drodze i bycia gotowym do interwencji w razie potrzeby.
W tym kierunku idzie również Mercedes, który jako pierwszy wprowadził autonomię poziomu 3, a teraz skupia się na rozwoju poziomu 2 plus. Z kolei Stellantis, który chciał wprowadzić poziom 3 z końcem 2024 roku, nigdy tego nie zrobił i póki co nie planuje do sprawy wracać.









