BMW uruchamia szeroki program redukcji zatrudnienia. Kierownictwo koncernu porozumiało się z przedstawicielami pracowników w sprawie dobrowolnych odejść, które mają objąć przede wszystkim administrację oraz działy badawczo-rozwojowe. Pracownicy produkcji zostali wyłączeni z programu.
Docelowo z BMW ma zniknąć około 8 tys. etatów na całym świecie. Największe zainteresowanie budzi jednak liczba osób, do których koncern zamierza skierować propozycję odprawy.
BMW wyśle ofertę do co drugiego pracownika w Niemczech
BMW zatrudnia w Niemczech ponad 85 tys. osób. Według informacji "El País" około 40 tys. z nich ma otrzymać list z propozycją dobrowolnego odejścia. Oferta trafi więc do niemal połowy niemieckiej załogi.
Czy to oznacza, że pracę straci co drugi pracownik BMW w Niemczech? Nie. Koncern rozsyła propozycję tak szeroko, bo liczy, że znajdzie w ten sposób wystarczającą liczbę osób gotowych przyjąć odprawę.
To grupa, która będzie mogła zdecydować, czy chce skorzystać z programu. Ostatecznie zatrudnienie w całym koncernie ma zmniejszyć się o około 8 tys. osób. BMW potwierdziło porozumienie z przedstawicielami pracowników i uruchomienie programu dobrowolnych odejść.
Pracownicy fabryk niezagrożeni
Program ma objąć tzw. obszar pośredni, czyli przede wszystkim administrację i rozwój. Nie dotyczy osób pracujących bezpośrednio przy produkcji i montażu samochodów.
Redukcja zatrudnienia ma odbywać się nie tylko poprzez odprawy. BMW zamierza wykorzystać również naturalne odejścia, wygasanie części umów oraz przechodzenie pracowników na emeryturę lub emeryturę częściową.
Już w czerwcu przedstawiciel firmy mówił Reutersowi, że zatrudnienie będzie zmniejszane przede wszystkim w sposób naturalny, a nie poprzez klasyczne zwolnienia.
BMW wyda miliard, żeby później oszczędzać miliard rocznie
Program ma ruszyć w październiku i potrwać do końca 2027 roku. Według "El País" same odprawy mogą kosztować BMW około miliarda euro. Ostateczny rachunek będzie zależał od tego, ilu pracowników przyjmie ofertę. Koncern zakłada jednak, że wydatek szybko się zwróci. Od 2028 roku redukcja zatrudnienia ma przynosić BMW około miliarda euro oszczędności rocznie.
Mechanizm jest prosty. Firma poniesie duży jednorazowy koszt, ale później każdego roku będzie wydawać mniej na pensje i utrzymanie rozbudowanych struktur. Problem polega na tym, że dla tysięcy pracowników oznacza to decyzję, czy zostać w firmie przechodzącej głębokie zmiany, czy przyjąć pieniądze i odejść.
Chiński rynek uderzył w wyniki BMW
BMW zdecydowało się na cięcia po pogorszeniu sytuacji finansowej. W czerwcu koncern oficjalnie obniżył prognozy na 2026 rok. Firma wskazywała m.in. na słabszą od oczekiwań sprzedaż w Chinach oraz koszty wynikające z napiętej sytuacji geopolitycznej.
Chiny przez lata były jednym z najważniejszych źródeł zysków niemieckich producentów samochodów klasy premium. Dziś klienci coraz częściej wybierają lokalne marki, szczególnie w przypadku samochodów elektrycznych. Do tego dochodzi wojna cenowa, w której europejskim producentom coraz trudniej dotrzymać kroku chińskim rywalom.
Reuters zwraca uwagę, że czerwcowa korekta była już trzecim w ciągu trzech lat ostrzeżeniem BMW dotyczącym wyników, przynajmniej częściowo związanym z sytuacją w Chinach. Nowy prezes koncernu Milan Nedeljković zapowiedział wówczas przyspieszenie oszczędności i dostosowanie struktur firmy do znacznie trudniejszych warunków rynkowych.
BMW długo pozostawało ostatnim dużym niemieckim producentem samochodów, który nie ogłosił szeroko zakrojonego programu redukcji zatrudnienia. Teraz także firma z Monachium uznała, że musi zmniejszyć koszty. A skala programu pokazuje, że nie chodzi już o kosmetyczne poprawki.










