BMW pokazało nowych pracowników. Nie biorą urlopu i nie chodzą na przerwy
Humanoidalne roboty coraz śmielej wchodzą do fabryk samochodów. BMW ogłosiło właśnie, że po raz pierwszy wdroży takie maszyny do produkcji w Niemczech. Producent przekonuje, że ich ludzki kształt nie jest efektem fascynacji science fiction. Powód jest znacznie bardziej praktyczny.

BMW po raz pierwszy uruchomi projekt wykorzystania humanoidalnych robotów w europejskiej fabryce. Pilotaż zostanie przeprowadzony w zakładzie w Lipsku, gdzie maszyny mają wspierać produkcję samochodów, akumulatorów i komponentów. Koncern podkreśla, że chodzi nie tylko o test samych robotów, ale również rozwój tzw. Physical AI, czyli połączenia sztucznej inteligencji z fizycznymi maszynami pracującymi w rzeczywistym środowisku produkcyjnym.
BMW uruchamia pilotaż w Lipsku
Partnerem BMW w Europie jest firma Hexagon Robotics. Jej humanoidalny robot AEON przeszedł już testy laboratoryjne oraz pierwsze próby w fabryce w Lipsku. Pilotaż zaplanowano na lato 2026 r. Robot będzie wykorzystywany m.in. przy montażu baterii wysokonapięciowych oraz produkcji komponentów.

BMW podkreśla, że rozwój tego typu technologii jest jednym z elementów budowy "cyfrowej i inteligentnej fabryki". Jak stwierdził Michael Nikolaides, odpowiedzialny za sieć produkcyjną i łańcuch dostaw w BMW Group, celem firmy jest jak najszybsze wdrażanie nowych technologii do rzeczywistych procesów produkcyjnych.
"Naszym celem jest pozostawanie liderem technologicznym i jak najszybsze wdrażanie nowych technologii do produkcji. Udane wykorzystanie humanoidalnych robotów w naszej fabryce w Spartanburgu pokazało, że mogą one skutecznie pracować nie tylko w kontrolowanych warunkach laboratoryjnych, ale także w rzeczywistym środowisku produkcji samochodów" - podkreślił Nikolaides.
Dlaczego robot musi wyglądać jak człowiek?
Na pierwszy rzut oka humanoidalne roboty mogą wydawać się przerostem formy nad treścią. W rozmowie z BBC przedstawiciele BMW wskazują jednak bardzo praktyczny argument.
Fabryki samochodów od dziesięcioleci projektowane były dla ludzi. Narzędzia, stanowiska pracy, przejścia, schody czy procedury produkcyjne dostosowano do ludzkiej budowy ciała. Z tego powodu łatwiej jest stworzyć robota wyposażonego w ręce i nogi niż przebudować całe zakłady pod zupełnie nowy typ maszyn.
Humanoidalny robot może korzystać z istniejącej infrastruktury i wykonywać część zadań bez kosztownych zmian na hali produkcyjnej.
Robot przepracował 1250 godzin przy produkcji BMW
Droga do wdrożenia humanoidów w Europie prowadziła przez amerykańską fabrykę BMW w Spartanburgu. To właśnie tam w 2025 r. testowano robota Figure 02 opracowanego przez firmę Figure AI.

Wyniki okazały się na tyle obiecujące, że BMW zdecydowało się rozszerzyć projekt. W ciągu dziesięciu miesięcy robot wspierał produkcję ponad 30 tys. egzemplarzy BMW X3. Pracował na dziesięciogodzinnych zmianach od poniedziałku do piątku, przeniósł ponad 90 tys. elementów i wykonał około 1,2 mln kroków podczas blisko 1250 godzin pracy. Jego zadaniem było precyzyjne pobieranie i pozycjonowanie elementów blach przed procesem spawania - czynność wymagająca dużej dokładności, a jednocześnie obciążająca fizycznie dla człowieka.
BMW podkreśla, że test potwierdził możliwość bezpiecznego wykonywania przez humanoidy precyzyjnych i powtarzalnych operacji produkcyjnych. Równie ważne okazało się to, że przejście z laboratorium do rzeczywistej produkcji przebiegło szybciej, niż początkowo zakładano.
Nie tylko BMW widzi przyszłość w humanoidach
Podobne projekty rozwijają również inni producenci samochodów i firmy technologiczne. Nad wykorzystaniem humanoidalnych robotów pracują m.in. Tesla, Mercedes-Benz czy Hyundai.
Powód jest prosty. Fabryki na całym świecie mierzą się z niedoborem pracowników, rosnącymi kosztami pracy i potrzebą dalszej automatyzacji produkcji. Humanoidy mają wypełnić lukę pomiędzy człowiekiem a klasycznymi robotami przemysłowymi, które zwykle wymagają specjalnie przygotowanych stanowisk.

BMW podkreśla, że nowe maszyny mają przede wszystkim przejmować zadania monotonne, wymagające fizycznie lub związane z bezpieczeństwem pracy. Celem jest odciążenie pracowników i poprawa warunków pracy, a nie całkowite zastąpienie ludzi na liniach produkcyjnych.
Historia automatyzacji pokazuje jednak, że każda technologia, która potrafi wykonywać pracę człowieka taniej i skuteczniej, wcześniej czy później zaczyna zmieniać strukturę zatrudnienia. Nie dlatego, że taki jest cel producenta, ale dlatego, że taka jest ekonomia przemysłu.








