W skrócie
- Firmy Waymo i Zoox zgłosiły do agencji OSHA ponad 20 przypadków obrażeń pracowników testujących autonomiczne pojazdy, które często gwałtownie hamowały lub zmieniały kierunek.
- Gwałtowne hamowanie systemów autonomicznych prowadziło do poważnych urazów u kierowców testowych, w tym uszkodzeń nadgarstka, barku, szyi oraz kręgosłupa, skutkujących długą nieobecnością.
- Wzrost liczby zdarzeń zbiegł się z szybkim powiększeniem flot autonomicznych pojazdów, co zmusza firmy do znalezienia równowagi między rozwojem technologii a zapewnieniem bezpieczeństwa.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Samochody potrafiące poruszać się bez udziału kierowcy pojawiają się na ulicach kolejnych miast. Zanim jednak autonomiczny pojazd zacznie wozić pasażerów bez człowieka za kierownicą, musi przejść długotrwałe testy w rzeczywistym ruchu drogowym. W takich samochodach nadal pracują kierowcy testowi, którzy obserwują działanie systemu i w razie potrzeby mogą przejąć kontrolę nad pojazdem.
Problem polega na tym, że autonomiczne oprogramowanie może wykonywać gwałtowne i nieprzewidywalne manewry. Z danych amerykańskiej Administracji Bezpieczeństwa i Higieny Pracy (OSHA), na które powołuje się serwis TechCrunch, wynika, że Waymo i Zoox zgłosiły łącznie ponad 20 przypadków obrażeń pracowników. Dotyczyły one między innymi sytuacji, w których samochody gwałtownie hamowały lub nagle zmieniały kierunek jazdy.
Gwałtowne hamowanie kończyło się urazami
W przypadku Waymo 16 przypadków zgłosiła firma Transdev, która zatrudnia kierowców testowych i zarządza ich pracą. Zdarzenia miały miejsce w bazach w San Francisco, Los Angeles i Phoenix. W 2024 roku odnotowano pięć obrażeń. Jedno z nich było związane z gwałtownym hamowaniem, natomiast pozostałe wynikały z nieprzewidywalnego zachowania samochodów.
Jeden z kierowców doznał urazu ręki, gdy samochód podczas automatycznego parkowania nagle cofnął i gwałtownie obrócił kierownicę. Pracownik poczuł, że jego lewa dłoń została wykręcona, a następnie usłyszał trzask w nadgarstku. Z powodu urazu nie mógł wrócić do pracy przez ponad dwa miesiące. W 2025 roku liczba zgłoszonych przypadków w trzech wymienionych miastach wzrosła do 11, a za niemal wszystkie odpowiadało gwałtowne hamowanie.
Szczególnie wymowny jest przypadek z Phoenix. We wrześniu 2025 roku autonomiczny samochód wykonał bardzo mocne hamowanie, mimo że kierowca nie zauważył żadnej przeszkody. Poszkodowany musiał spędzić poza pracą aż 157 dni. W innym przypadku, który wydarzył się w Los Angeles, samochód gwałtownie się zatrzymał, ponieważ system wykrył dzieci bawiące się na jego drodze. Kierowca nie wrócił do pracy przez 175 dni.

Zoox również ma problem z hamowaniem
Podobne zdarzenia występowały podczas testów prowadzonych przez Zoox. Firma zgłosiła OSHA osiem przypadków obrażeń pracowników, z których siedem opisano wprost jako związane z gwałtownym hamowaniem lub całkowitym zatrzymaniem systemu. W jednym z nich samochód testowy w San Francisco nagle zahamował z tak dużą siłą, że kierowca doznał urazu barku i ramienia.
W innym zdarzeniu nagłe zatrzymanie spowodowało uraz szyi i obrzęk barku. Poszkodowany potrzebował ośmiu dni, aby wrócić do pracy. Ucierpiał również instruktor szkolący kierowców. Podczas jazdy w San Francisco system gwałtownie zahamował, a siedzący z tyłu pracownik zgłosił ostry ból żeber i napięcie w barku. W raporcie znalazły się także informacje o urazach kręgosłupa i miednicy.
Im więcej testów, tym więcej takich przypadków
Wzrost liczby obrażeń zbiegł się w czasie z szybkim rozwojem usług Waymo. Firma przez ponad dekadę rozwijała technologię autonomicznej jazdy, ale dopiero w 2025 roku zaczęła znacząco zwiększać skalę swojej działalności. W maju 2025 roku jej flota komercyjna liczyła ponad 1500 samochodów, a obecnie przekracza 3500 pojazdów. Waymo nie podaje, ile z nich jest przeznaczonych wyłącznie do testów.
Nie oznacza to jednak, że dane OSHA pokazują pełną skalę problemu w branży. Obowiązek publikowania takich informacji dotyczy między innymi firm zaklasyfikowanych jako przedsiębiorstwa taksówkowe, przewozowe czy transportowe, a dodatkowo obejmuje placówki zatrudniające co najmniej 100 osób. Oznacza to, że przypadki z mniejszych lub dopiero rozwijanych lokalizacji mogą nie pojawiać się w publicznie dostępnych danych. Nie wiadomo również, ile obrażeń odnotowano w Waymo i Transdev w 2026 roku, ponieważ firmy przekazują odpowiednie dane OSHA dopiero w kolejnym roku.
Szybki rozwój technologii oznacza nowe wyzwania
Opisane przypadki pokazują, że rozwój autonomicznej jazdy nie sprowadza się wyłącznie do kwestii technicznych. Firmy jednocześnie zwiększają zasięg swoich usług, wprowadzają pojazdy do kolejnych miast i pokonują nimi coraz więcej kilometrów. W takich warunkach rośnie również liczba sytuacji, w których system może zareagować w sposób nieprzewidziany przez człowieka.
Niepokój budzą także prowadzone przez federalne agencje bezpieczeństwa dochodzenia dotyczące pojazdów autonomicznych poruszających się bez kierowców po drogach publicznych. Kolejne incydenty mogą sprawić, że firmy ostrożniej będą podchodziły do uruchamiania usług w następnych lokalizacjach. Dla całej branży oznaczałoby to konieczność znalezienia równowagi między szybkim rozwojem technologii a zapewnieniem odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.
Stawką nie jest przy tym wyłącznie przyszłość Waymo czy Zoox. Rozwój technologii autonomicznej jazdy ma znaczenie również dla innych firm. Wśród producentów i przedsiębiorstw zainteresowanych tym kierunkiem znajdują się między innymi Uber i Tesla, a także Lucid, Rivian oraz Hyundai. Dla części z nich rozwiązania autonomiczne są jednym z elementów planów dotyczących dalszego rozwoju.












