Dekadę temu samochód premium w firmie nie był oczywistym wyborem. Dziś, jak zauważają eksperci flotowi, auta z tego segmentu powoli, ale konsekwentnie stają się standardem. Z ofert wielu marek znikają klasyczne limuzyny segmentów D i E, wypierane przez SUV-y i crossovery. W efekcie powstaje luka, którą coraz śmielej wypełniają producenci premium - z przytupem wchodzi w nią nowy Lexus ES.

Ósma generacja Lexusa ES nie bez powodu urosła do rozmiarów pełnoprawnej limuzyny segmentu E. Wraz z gabarytami dostała przestrzeń i technologie, których oczekuje się od reprezentacyjnego auta. Za efektowną formą idzie ponadto konkretna odpowiedź na wyzwania flotowe: trzy różne układy napędowe, niskie zużycie paliwa lub energii, szybkie ładowanie, komfort podczas wielogodzinnych tras oraz konkretne rozwiązania mające pomóc utrzymać koszty eksploatacji w ryzach. Zwłaszcza że Polska odpowiada za około 30 proc. europejskiej sprzedaży Lexusa ES, co ma całkiem praktyczne znaczenie. Popularność modelu przekłada się na doświadczenie lokalnej sieci w jego obsłudze oraz łatwiejszy dostęp do zaplecza serwisowego i części.
Nowy Lexus ES ma 5,14 m długości, 1,92 m szerokości i 1,555 m wysokości, a jej rozstaw osi sięga 2,95 m. W porównaniu z poprzednikiem oznacza to odpowiednio 16,5 cm więcej długości, 5,5 cm więcej szerokości i aż 11 cm więcej wysokości. Rozstaw osi urósł o 8 cm, a kół zwiększył się o 64 mm z przodu i 82 mm z tyłu.
Zmiana ta ma szczególne znaczenie dla flot, ponieważ rynek klasycznych limuzyn w ostatnich latach zauważalnie się skurczył. Marki coraz chętniej stawiają na SUV-y, podczas gdy firmy nadal potrzebują samochodów, które efektownie prezentują się choćby przed siedzibą klienta. Nowy ES trafia dokładnie w tę niszę - jego rozmiary przybliżają go do świata reprezentacyjnych limuzyn.
W przypadku reprezentacyjnej limuzyny długość nadwozia ma sens dopiero wtedy, gdy przekłada się na wygodę ludzi siedzących w środku. A w nowym Lexusie ES ma przełożenie bardzo konkretne. Dzięki wydłużeniu rozstawu osi pasażerowie drugiego rzędu zyskali aż 77 mm dodatkowej przestrzeni na nogi.
Owszem, na papierze to kilka centymetrów, ale w rzeczywistości to różnica, którą tak naprawdę poczujemy po zajęciu miejsca na tylnej kanapie. W praktyce oznacza większą swobodę podczas zmian pozycji i pozwala wyciągnąć nogi podczas długiej podróży, a jednocześnie nie zabiera przestrzeni osobom siedzącym z przodu.

Urósł również bagażnik - do ponad 500 litrów, co jest najlepszym wynikiem w historii modelu. A zarząd jadący na spotkanie, handlowiec przemierzający kilka województw czy firma przewożąca klientów między lotniskiem a siedzibą potrzebują miejsca na bagaże. To moment, gdzie duża limuzyna pokazuje swoją przewagę nad mniejszym samochodem.
Spora limuzyna ma jeszcze jedną przewagę: oznacza komfort, który nie kończy się na dużej ilości miejsca. Nowy ES korzysta z rozwiązań takich jak: starannie wyciszona kabina, akustyczne szyby przednie i system nagłośnienia Mark Levinson, dostępny w wybranych wersjach.
Wrażenie komfortu wzmacnia cyfrowe środowisko kierowcy i pasażerów. ES po raz pierwszy otrzymał w pełni zintegrowany cyfrowy kokpit z 12,3-calowym ekranem zestawu wskaźników oraz 14-calowym ekranem multimedialnym Lexus Link Pro.

Lexus mocno dopracował również podwozie nowego ES. Z tyłu zastosowano zawieszenie wielowahaczowe, a przednie kolumny MacPhersona zoptymalizowano, między innymi dzięki nowym tulejom wahaczy. Konstrukcję oparto na wzmocnionej platformie GA-K, wzmacniając podłogę oraz przednią i tylną część nadwozia. Efekt? Większa sztywność skrętna, niżej położony środek ciężkości i bardziej stabilne zachowanie samochodu.
Dopełnieniem zmian jest układ kierowniczy o zmiennym przełożeniu, który ma zapewniać większą precyzję zarówno podczas manewrowania w mieście, jak i na dłuższej trasie. W myśl zasady, że w aucie flotowym liczy się przede wszystkim przewidywalność.
Współczesny menedżer floty stoi przed trudnym zadaniem. Z jednej strony musi pilnować TCO i nie dopuścić do niekontrolowanego wzrostu kosztów. Z drugiej - odpowiada za elektryfikację floty. Sęk w tym, że firmy mają odmienne profile użytkowania samochodów. Nieco innych argumentów potrzebuje limuzyna pokonująca regularnie setki kilometrów, a innych - auto wykonujące codziennie krótkie miejskie przejazdy.
ES 300h pozostaje rozwiązaniem dla tych, którzy chcą korzystać z zalet hybrydy, czyli niskiego zużycia paliwa i wygody użytkowania. Z kolei ES 350e przenosi limuzynę w świat elektromobilności, oferując 224 KM, baterię o pojemności 76,96 kWh i zasięg przekraczający 500 km. Na szczycie gamy znajduje się ES 500e, najmocniejsza wersja ES w historii.
343 KM i stały napęd na cztery koła DIRECT4 pozwalają w pełni wykorzystać potencjał dwóch osi. System na bieżąco rozdziela moment obrotowy między przód i tył, w zakresie od 0 do 100 proc., reagując na warunki jazdy. Do tego dochodzi przyspieszenie do 100 km/h w 5,7 sekundy. Jak na dużą limuzynę przeznaczoną do pracy flotowej, to wynik, obok którego nie sposób przejść obojętnie.
Elektryczna limuzyna "pracuje" nie tylko na kierowcę i pasażerów, lecz również na osobę odpowiedzialną za koszty. I w przypadku ES 350e oraz ES 500e dostaje ona konkretne argumenty: szybkie ładowanie DC do 150 kW oznacza krótsze postoje, a tym samym większą dostępność samochodu do pracy. Uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. zajmuje około 30 minut (nawet przy temperaturze sięgającej minus 10 stopni Celsjusza). Krótki postój na trasie wystarcza, by auto było gotowe do jazdy.

Lexus nie stawia jednak wszystkiego na elektryczność. Nowy ES 300h korzysta z szóstej generacji układu hybrydowego, a zużycie paliwa wynosi około 5,5 l/100 km, czyli nawet o 1,5 l/100 km mniej niż w poprzednim modelu. Niezależnie od wybranego modelu, liczy się nie tylko zużycie paliwa lub energii, ale także trwałość podzespołów i wartość samochodu przy odsprzedaży.
W tym miejscu warto przywołać dane dotyczące poprzedniej, siódmej generacji ES. Według nich aż 86 proc. serwisowanych egzemplarzy przejechało ponad 100 tys. km bez konieczności wymiany fabrycznych klocków hamulcowych, co dla flot oznacza mniej przestojów i bardziej przewidywalne wydatki w czasie eksploatacji.
Flotowa limuzyna ma przez kilka lat zarabiać swoją obecnością w firmie. Niezawodność i przewidywalność wydatków są dla managera floty tym, czym komfort dla kierowcy.
Zużycie paliwa dla modelu ES 300h: 4,9 - 5,8 l/100 km, emisja CO2 112 - 128 g/km zostały określone zgodnie z procedurą WLTP.
Zużycie energii dla modelu ES 350e: WLTP średnio 14,6 do 15,8 kWh/100 km, zasięg do 581 km, emisja CO2 0g/km.
Zużycie energii dla modelu ES 500e: WLTP średnio 15,8 - 17,0 kWh/100 km, zasięg do 529 km, emisja CO2 0g/km.
Materiał promocyjny