W skrócie
- Audi podjęło decyzję o zachowaniu klasycznych klamek w modelu Q9 na 45 tygodni przed rozpoczęciem produkcji, rezygnując z planowanych wcześniej rozwiązań elektronicznych.
- Wymiana systemu otwierania drzwi na tak późnym etapie była dużym wyzwaniem dla inżynierów, ale zespół zdołał dostosować produkcję bez naruszania harmonogramu projektu.
- Mimo powrotu do klasycznych uchwytów, Audi Q9 zachowuje zaawansowany system elektryczny, który gwarantuje łatwą obsługę drzwi również w sposób mechaniczny.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Choć może się wydawać, że klamka to mało istotny element samochodu, dziś jest jednym z symboli zmian zachodzących w motoryzacji. Coraz więcej producentów, zwłaszcza z Chin, rezygnuje z tradycyjnych uchwytów na rzecz elektrycznych rozwiązań. Zamiast pociągnąć za klamkę, wystarczy nacisnąć odpowiedni przycisk lub delikatnie dotknąć elementu ukrytego w drzwiach, aby je odblokować.
Tego typu rozwiązania wzbudzają jednak wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa. Po analizach przypadków, w których po wypadkach pasażerowie mieli problemy z opuszczeniem pojazdów, część producentów zaczęła ostrożniej podchodzić do elektrycznych klamek. Audi jest jedną z marek, która otwarcie mówi o ograniczeniach tej technologii.
Audi wybrało w nowym Q9 sprawdzone rozwiązanie
Podczas spotkania z dziennikarzami w Monachium prezes Audi Gernot Dollner przyznał, że zastosowanie klasycznych klamek w modelu Q9 jest jednym z elementów, z których jest najbardziej zadowolony. Co ciekawe, decyzja o zmianie kierunku zapadła stosunkowo późno - dokładnie 45 tygodni przed momentem, w którym samochód miał wejść do produkcji.

W przypadku nowych modeli producenci zwykle przygotowują prototypy znacznie wcześniej, aby kierownictwo mogło je ocenić przed rozpoczęciem finalnego etapu rozwoju. Tym razem jednym z punktów wymagających ponownej analizy były właśnie klamki. Dollner po testach uznał, że rozwiązanie elektroniczne, mimo swojej innowacyjności, nie zapewni użytkownikom tak dobrego doświadczenia jak klasyczny mechanizm.
Zmiana klamek wymagała dużego wysiłku inżynierów
Pierwotnie Audi Q9 miał otrzymać znacznie bardziej futurystyczne rozwiązanie. Elektryczna klamka miała przypominać niewielkie skrzydełko umieszczone w górnej części drzwi. Jej działanie miało opierać się na technologii, dzięki której do otwarcia wystarczałby delikatny nacisk.
Powrót do tradycyjnych uchwytów na tak późnym etapie projektu nie był prostym zadaniem. Dollner zaznaczył, że standardowo wymiana tego elementu w procesie rozwoju samochodu może zająć nawet dwa lata. Zespół odpowiedzialny za konstrukcję nadwozia musiał więc działać znacznie szybciej i dostosować istniejące narzędzia produkcyjne.
Według prezesa Audi inżynierowie poradzili sobie z tym wyzwaniem bez opóźnienia harmonogramu. To właśnie sprawna reakcja zespołu produkcyjnego była kolejnym powodem do zadowolenia dla szefa marki.
Audi nie do końca zrezygnowało z elektroniki
Sama decyzja o pozostawieniu tradycyjnych klamek nie oznacza jednak, że Audi stawia wyłącznie na klasyczne rozwiązania. W Q9 za otwieranie i zamykanie drzwi nadal odpowiada zaawansowany system elektryczny. Producent zadbał jednak o to, aby w razie potrzeby kierowca i pasażerowie mogli skorzystać z dobrze znanego, mechanicznego sposobu obsługi.
W praktyce oznacza to, że wystarczy chwycić za klamkę, by otworzyć lub zamknąć drzwi, niezależnie od działania elektroniki. Zdaniem Audi właśnie takie połączenie nowoczesnych technologii z prostą i intuicyjną obsługą najlepiej pasuje do dużego SUV-a.












