Apel policji do kierowców hybrydowych Toyot. "Parkujcie w garażu"
Złodzieje części samochodowych znaleźli nowe źródło dochodu. Po latach wycinania katalizatorów, przestępcy zaczęli interesować się akumulatorami trakcyjnymi z samochodów hybrydowych. Problem dotyczy więc popularnych modeli Toyoty i Lexusa. Szwedzka policja wydała nawet w tej sprawie oficjalny apel, ale zjawisko jest już doskonale znane również w Polsce.

W skrócie
- Policja wydała apel do właścicieli hybrydowych Toyot i Lexusów, aby parkowali swoje auta w zamkniętych garażach z powodu rosnącej liczby kradzieży akumulatorów trakcyjnych.
- Złodzieje przestali skupiać się na katalizatorach, ponieważ ich wartość spadła, i teraz kradną akumulatory z hybryd, które można sprzedać na rynku wtórnym nawet za ponad 10 tys. zł.
- Mechanicy sugerują uszkodzenie gwintów śrub mocujących akumulator jako zabezpieczenie przed kradzieżą, lecz metoda ta utrudnia późniejsze naprawy i jest zalecana tylko po wygaśnięciu gwarancji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Głównym powodem zmiany zainteresowań przestępców są pieniądze. Wartość metali szlachetnych znajdujących się w katalizatorach zauważalnie spadła, co przełożyło się na mniejszą opłacalność ich wycinania. Z kolei akumulatory trakcyjne z hybryd to dziś gwarancja szybkiego zysku na rynku wtórnym. Używana bateria do popularnych modeli kosztuje od 3 do 5 tys. zł. W przypadku młodszych, dwu- lub trzyletnich aut, takich jak Toyota Camry, ceny te przekraczają 10 tys. zł.
Zjawisko to przybrało na sile w Szwecji, choć o przypadkach kradzieży w Polsce informowaliśmy już na początku zeszłego roku. Tym razem policja z okolic Goteborga zanotowała w ostatnich dniach serię tego typu zdarzeń. Funkcjonariusze wydali oficjalny komunikat, w którym wprost proszą właścicieli hybryd o zamykanie aut w garażach..
Jak wygląda kradzież akumulatora z Toyoty?
Wymontowanie dużej baterii jest znacznie trudniejsze niż szybkie wycięcie katalizatora spod podwozia. Złodzieje wypracowali jednak metody działania nastawione wyłącznie na czas. W większości popularnych hybryd akumulator trakcyjny znajduje się w kabinie, ukryty pod tylną kanapą. Przestępcy dostają się do środka po wybiciu szyby, a następnie niszczą siedzisko, oparcia i plastikowe maskownice.
Następnie, kable i wiązki elektryczne są po prostu przecinane za pomocą akumulatorowych szlifierek kątowych. Taki sposób działania sprawia, że straty poszkodowanego właściciela nie ograniczają się tylko do kradzieży samej baterii. Zniszczone wnętrze i pocięta główna instalacja elektryczna pojazdu oznaczają, że całkowity koszt naprawy idzie często w dziesiątki tysięcy złotych. Odtworzenie fabrycznych wiązek jest bardzo pracochłonne i wymaga wizyty w specjalistycznym warsztacie.
Jak zabezpieczyć hybrydę przed kradzieżą baterii?
Policja radzi, aby w miarę możliwości parkować samochody w zamykanych garażach. Jeśli auto musi stać na zewnątrz, warto wybierać miejsca dobrze oświetlone i objęte zasięgiem kamer monitoringu. Właściciele nowszych modeli powinni też korzystać z fabrycznych aplikacji na telefon. Pozwalają one na bieżąco monitorować stan pojazdu i wysyłają natychmiastowe powiadomienia o otwarciu drzwi lub naruszeniu zamków.
Istnieją też bardziej nietypowe metody zabezpieczenia mechanicznego. Mechanicy sugerują czasem fizyczne uszkodzenie gwintów na śrubach, które mocują akumulator do podłogi pojazdu. Złodziej i tak zniszczy kanapę, żeby dostać się do elementu, ale przy uszkodzonych gwintach nie zdoła szybko wyciągnąć ciężkiej baterii z auta. To rozwiązanie ma jednak wady. Uszkodzenie śrub utrudnia legalne naprawy serwisowe w przyszłości, a do tego metoda ta sprawdzi się wyłącznie w samochodach, którym skończyła się już fabryczna gwarancja.








