Adwokat Pawła Kozaneckiego przerywa milczenie. Złożył zaskakujące oświadczenie
Paweł Kozanecki, słynny adwokat "od trumien na kołach" nie stawił się do odbycia zasądzonej kary 1,5 roku więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w efekcie jest poszukiwany listem gończym. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapewnił, że adwokat nie uniknie odpowiedzialności.

Spis treści:
- Jak mecenas Kozanecki został adwokatem od "trumien na kołach"?
- Paweł Kozanecki skazany na 1,5 roku więzienia
- Adwokat od "trumien na kołach" poszukiwany listem gończym
- Rada Adwokacka również zajmują się sprawą Kozaneckiego
- Kozanecki nie zapłacił odszkodowania rodzinom ofiar
- Adwokat Pawła Kozaneckiego zabrał głos
Przypomnijmy - do tragicznego wypadku doszło we wrześniu 2021 roku na drodze między Barczewem a Jezioranami. Z ustaleń śledczych wynika, że kierujący Mercedesem adwokat doprowadził do czołowego zderzenia z nadjeżdżającym z przeciwnego kierunku Audi 80. W wyniku zderzenia śmierć na miejscu poniosły dwie kobiety podróżujące Audi.
Jak mecenas Kozanecki został adwokatem od "trumien na kołach"?
Niedługo po zdarzeniu sprawa nabrała dodatkowego rozgłosu. Adwokat opublikował w internecie nagranie, w którym odniósł się do wypadku. W swojej wypowiedzi porównał zderzenie nowoczesnego, bezpiecznego samochodu do kontaktu z pojazdem określonym przez niego mianem "trumny na kółkach".
Później adwokat przepraszał i przekonywał, że został źle zrozumiany.
Paweł Kozanecki skazany na 1,5 roku więzienia
Prawomocny wyrok w sprawie wypadku zapadł 5 marca bieżącego roku. Sąd Okręgowy w Olsztynie, rozpatrując apelację, zmienił wcześniejsze orzeczenie sądu pierwszej instancji. Początkowo wymierzono karę dwóch lat pozbawienia wolności oraz pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ostatecznie karę zmniejszono do półtora roku więzienia. Sąd wskazał, że wypadek był nieumyślny, a adwokat nie przekroczył dozwolonej prędkości.
W połowie marca br. Sąd Rejonowy w Olsztynie, przed którym toczył się proces łódzkiego adwokata, zlecił policji osadzenie skazanego w zakładzie karnym.
Adwokat od "trumien na kołach" poszukiwany listem gończym
Wówczas okazało się, że adwokat, który wcześniej złożył wniosek o możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego (nie został jeszcze rozpatrzony), zniknął. Nie przebywa w miejscu zamieszkania, w związku z czym w kwietniu Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał postanowienie o poszukiwaniu skazanego listem gończym. Taki list, z wizerunkiem adwokata został opublikowany przez policję.

O sprawę został zapytany we wtorek w Polsat News minister Żurek.
Mamy takie przypadki, że ktoś, kto dostał wyrok ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, więc na pewno my go złapiemy, to jest pierwsza rzecz
Rada Adwokacka również zajmują się sprawą Kozaneckiego
Sprawą Kozaneckiego zajmuje się także adwokacki rzecznik dyscyplinarny. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi adw. Paulina Tomaszewska-Lipartowska w oświadczeniu opublikowanym w internecie napisała we wtorek, że "niezwłocznie po powzięciu informacji o wydaniu listu gończego oraz uwzględniając unikanie wykonania kary oraz unikanie wykonania środka karnego przez Pana Pawła Kozaneckiego, podjęła decyzję o wystąpieniu do rzecznika dyscyplinarnego o podjęcie czynności wyjaśniających".
Dodała, że 4 maja 2026 r. rzecznik wydał postanowienie o wszczęciu dochodzenia dyscyplinarnego w tej sprawie i że Paweł Kozanecki od 1 stycznia 2024 r. jest zawieszony w czynnościach zawodowych, a jego sprawa objęta jest postępowaniem dyscyplinarnym.
Kozanecki nie zapłacił odszkodowania rodzinom ofiar
Dziekan rady adwokackiej napisała również, że "wobec doniesień dotyczących niewywiązywania się z zobowiązań finansowych względem pokrzywdzonych" zwróciła się do Pawła Kozaneckiego z pisemnym wezwaniem do złożenia wyjaśnień i nie otrzymała odpowiedzi.
Adwokat Pawła Kozaneckiego zabrał głos
We wtorek na stronie Radia Łódź ukazało się także oświadczenie adwokata Kosmy Bogdanowicza, obrońcy Pawła Kozaneckiego. Napisał on, że Kozanecki "pozostaje w kontakcie z sądem" oraz że "nie podejmuje i nie podjął działań destabilizujących tok postępowania wykonawczego, a co najistotniejsze - zamierza wykonać orzeczoną względem niego karę, licząc przy tym na racjonalne spojrzenie na jego sytuację prawną przez sąd penitencjarny".
Adwokat zarzucił również sądom opieszałość.
"W szczególności, nie zostały rozpoznane trzy kolejne wnioski obrony o wstrzymanie wykonania kary, datowane odpowiednio na 1, 2 oraz 9 kwietnia br., oparte na nowych, uprzednio przez sąd nierozważanych okolicznościach. Nie rozstrzygnięto nawet wniosku poprzedniego sędziego referenta o wyłączenie go od orzekania w sprawie, a co za tym idzie - nie wyznaczono posiedzenia w przedmiocie zezwolenia na odbycie kary w systemie nadzoru elektronicznego. Zatem na półtora miesiąca od skierowania do sądu wniosku o udzielenie skazanemu zezwolenia na odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego, sprawa w zasadzie utknęła w martwym punkcie" - napisał w oświadczeniu Kosma Bogdanowicz.









