850 mln zł za kilometr. To będzie najdroższa droga świata. Budowa trwa
Budowa autostrad zawsze pochłania ogromne środki, ale projekt powstający na małej wyspie położonej na Oceanie Indyjskim bije na głowę wszystko, co inżynieria drogowa widziała do tej pory. Trasa nazwana Nouvelle Route du Littoral ma zaledwie dwanaście kilometrów długości, jednak koszt jej budowy wyceniany jest na niewyobrażalne 850 milionów złotych za każdy kilometr. Co sprawia, że rachunek jest aż tak potężny?

W skrócie
- Na wyspie La Reunion powstaje nowa trasa Nouvelle Route du Littoral, której koszt budowy sięga 850 milionów złotych za kilometr.
- Centralnym elementem projektu jest 5,4-kilometrowy wiadukt nad oceanem, oparty na 48 filarach i odporny na ekstremalne warunki pogodowe.
- Budowę jednego z odcinków przeprojektowano z nasypu na wiadukt z powodu sprzeciwu ekologów, co istotnie zwiększyło koszt inwestycji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
La Reunion to francuski departament zamorski, znany z górzystego i trudnego geologicznie ukształtowania terenu. Dotychczasowa trasa (oznaczona jako RN1) łącząca stolicę wyspy Saint-Denis z kluczowym miastem portowym La Possession, biegła niemal u podnóża stromego, skalistego urwiska. To miejsce od lat uchodziło za jedną z najniebezpieczniejszych tras drogowych w całym regionie.
Nieustanne osunięcia głazów, gwałtowne ulewy zagrażające stabilności stoku oraz potężne fale wlewające się wprost na jezdnię, sprawiały, że droga ta była systematycznie wyłączana z użytku. Przymusowe zamknięcia potrafiły paraliżować wyspę na całe tygodnie. Zapadła więc decyzja o wytyczeniu zupełnie nowego szlaku.

Najdroższa droga świata i wiadukt nad oceanem
Nowa autostrada została zaprojektowana kilkadziesiąt metrów od niebezpiecznych klifów, ale żeby tego dokonać, trzeba było poprowadzić ją bezpośrednio nad taflą wody. Serce całej inwestycji stanowi masywny wiadukt o długości 5,4 kilometra, zawieszony dziesiątki metrów nad oceanem. Jezdnię zaprojektowano tak, by swobodnie zmieściła sześć pasów ruchu dla samochodów, specjalnie wyznaczony korytarz transportu publicznego, a nawet wspólną strefę przeznaczoną dla spacerowiczów i rowerzystów.
Wznoszenie tak potężnej konstrukcji w tak specyficznych warunkach to inżynieryjne wyzwanie najwyższej próby. Wiadukt wspiera się na 48 potężnych betonowych filarach, które trzeba było precyzyjnie zakotwiczyć w morskim dnie. Zdecydowana większość poszczególnych elementów konstrukcyjnych została uformowana na stałym lądzie, a następnie dostarczana na platformach nawodnych bezpośrednio na środek budowy. Łącznie w ten sposób przetransportowano i połączono ponad 1300 prefabrykowanych segmentów, które obecnie stanowią spójną, pnącą się nad wodą jezdnię.

Wytrzymałość materiałów musiała zostać przeliczona na ekstremalne zjawiska pogodowe. Parametry nowej arterii gwarantują odporność na cyklony tropikalne, uderzenia spiętrzonych fal morskich, a w razie konieczności - również na przypadkowe, bezpośrednie kolizje z dużymi jednostkami pływającymi. Cykl życia całego obiektu oszacowano na 100 lat.
Budowa najdroższej drogi świata
Początkowy harmonogram i kosztorys rozminęły się z rzeczywistością przez zderzenie planów z przepisami dotyczącymi ochrony przyrody. Projektanci zakładali budowę jednego z odcinków trasy w formie nasypu z wielkich bloków skalnych. Konieczność poszerzenia lokalnych kamieniołomów spotkała się ze stanowczym sprzeciwem organizacji ekologicznych, co całkowicie sparaliżowało harmonogram budowy.

Aby projekt nie zatrzymał się w miejscu, zapadła decyzja o przeprojektowaniu brakującego odcinka z nasypu na klasyczny, ale znacznie droższy wiadukt filarowy. To właśnie między innymi ta decyzja była jednym z najważniejszych powodów ostatecznego wywindowania kosztów całej inwestycji.
Obecnie częścią nowej trasy przejeżdża około 70 tysięcy samochodów w ciągu każdego dnia. Władze wyspy zakładają, że nowy odcinek zostanie oddany w całości do użytku w 2030 roku.








