W skrócie
- Ministerstwo Infrastruktury proponuje przepisy, w których właściciel pojazdu odpowiada za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary, nawet jeśli sam nie kierował autem.
- Za zignorowanie korespondencji z CANARD lub brak wskazania kierującego grozi opłata administracyjna, która przy wysokim przekroczeniu prędkości może wynieść nawet 7500 zł.
- Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2028 roku, co ma skutecznie ukrócić unikanie odpowiedzialności za wykroczenia poprzez podawanie danych fikcyjnych kierowców.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zgodnie z zapowiedziami z marca, rząd chce dokręcić śrubę zbyt szybkim kierowcom i ukrócić zjawisko "wykręcania" się od mandatów z fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości.
Opublikowany w ostatnich dniach projekt tzw. "ustawy fotoradarowej" wywraca do góry nogami stosowane dziś rozwiązania i wprowadza szereg nowych. Najbardziej kontrowersyjny zapis dotyczy tzw. "opłaty administracyjnej". Jej wysokość wynosić może nawet 7 500 zł i ma być uzależniona od popełnionego wykroczenia.
Koniec z wskazywaniem kierującego. Mandat z fotoradaru zapłaci właściciel auta
Proponowane zmiany to prawdziwa rewolucja. W obecnym stanie prawnym odpowiedzialność za popełnione wykroczenie spoczywa na kierującym pojazdem. Nowe przepisy - przynajmniej z finansowego punktu widzenia - przesuwają ją na właściciela samochodu.
Projekt zakłada, że po ujawnieniu wykroczenia korespondencja z CANARD kierowana będzie do "właściciela lub użytkownika" pojazdu, ale słowo "użytkownik" odnosi się wyłącznie do pojazdów eksploatowanych w ramach leasingu lub wynajmu długoterminowego. W ich przypadku instytucje finansujące będą miały obowiązek wpisania do CEPiKu danych (adres korespondencyjny) osoby widniejącej na umowie.
W pozostałych przypadkach korespondencja kierowana będzie bezpośrednio do właściciela. Jak czytamy w uzasadnieniu do projektu, po otrzymaniu z GITD CANARD zawiadomienia o zarejestrowanym przez fotoradar naruszeniu właściciel "lub użytkownik" będzie mógł przedstawić dokumenty potwierdzające, że:
- w chwili zarejestrowania naruszenia nie był właścicielem lub użytkownikiem pojazdu,
- pojazd skradziono przed zarejestrowaniem naruszenia,
- w chwili naruszenia działał w stanie wyższej konieczności.
Do zawiadomienia dołączony będzie formularz oświadczenia o przyjęciu mandatu karnego lub odmowie przyjęcia mandatu karnego. Ten będzie mógł zostać wypełniony zarówno przez właściciela lub użytkownika pojazdu, "jak i przez osobę, która kierowała pojazdem w dacie i godzinie zarejestrowanego naruszenia".
Opłata administracyjna zamiast mandatu. Koniec z fikcyjnymi kierowcami
Zwróćmy uwagę, że właściciel auta nie będzie już miał obowiązku "wskazania kierującego". Zamyka to drogę do - popularnego dziś - sposobu unikania odpowiedzialności poprzez wskazywanie w danych fikcyjnych kierowców lub obywateli z państw trzecich (np. z Ukrainy).
Teraz to właściciel pojazdu będzie musiał dostarczyć CANARD oświadczenie kierującego, który zgadza się na ukaranie mandatem. GITD nie będzie więc musiało ustalać personaliów czy adresu kierującego - w myśl nowych przepisów będzie to należało do obowiązków właściciela pojazdu.
Uściślając, po otrzymaniu korespondencji właściciel będzie miał kilka opcji zakończenia sprawy:
- przyjęcie mandatu,
- odmowę przyjęcia mandatu,
- udokumentowanie zbycia lub kradzieży pojazdy,
- wskazanie kierującego (wymaga załączenia podpisanego przez kierowcą oświadczenia),
- zignorowanie korespondencji.
Ostatnia opcja może pomoc uniknąć punktów karnych, ale jej finansowe konsekwencje będą dla właściciela bardzo dotkliwe. W takim przypadku właściciel pojazdu zobowiązany będzie do uiszczenia "opłaty administracyjnej", która - ostatecznie - (z CANARD-u) trafiać ma na konto Funduszu rozwoju przewozów autobusowych.
Autorzy projektu chcą, by opłata administracyjna była "nakładana z mocy prawa na właściciela albo użytkownika" pojazdu w przypadku niezłożenia w terminie 30 dni oświadczenia o przyjęciu lub odmowie przyjęcia mandatu karnego albo "nieprzedstawienia dowodów wskazanych w ustawie (m.in. dowodu kradzieży pojazdu, działania w stanie wyższej konieczności czy zbycia pojazdu przed popełnieniem naruszenia". Ten sam skutek powstanie w ramach projektowanego art. 140an, w przypadku gdy właściciel lub użytkownik pojazdu nie udzieli odpowiedzi na zawiadomienie GITD CANARD.
Mechanizm ten ma zapewnić skuteczne ustalenie rzeczywistego kierującego i ograniczyć nadużycia polegające na unikaniu odpowiedzialności poprzez niewskazywanie sprawcy lub podawanie danych osób fikcyjnych
Nawet 7 500 zł za prędkość. Koniec wykręcania się od mandatów z fotoradaru
Wysokość opłaty została zróżnicowana według rodzaju naruszenia i skali przekroczenia prędkości. Autorzy projektu podkreślają, że "takie rozwiązanie pozwala zachować gradację dolegliwości i ogranicza ryzyko nieproporcjonalnego traktowania naruszeń o różnej wadze".
Wysokość opłaty administracyjnej reguluje proponowany w ustawie art. 140ao. W przypadku przekroczenia dopuszczalnej prędkości, czyli wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości, ma to być odpowiednio:
- do 30 km/h - 1500 zł,
- od 31 km/h do 40 km/h - 2400 zł,
- od 41 km/h do 50 km/h - 3000 zł,
- od 51 km/h do 60 km/h - 4500 zł,
- od 61 km/h do 70 km/h - 6000 zł,
- powyżej 71 km/h - 7500 zł;
Opłata dodatkowa za wykroczenie udokumentowane przez system Red Light (przejazd na czerwonym świetle) to 3000 zł lub 6000 zł za niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej na przejeździe kolejowym.
Uiszczenie opłaty administracyjnej zakończy postępowanie i pozwoli uniknąć naliczenia punktów karnych. Trudno jednak nie zauważyć, że proponowane stawki są przeszło trzykrotnie wyższe, niż w przypadku taryfikatora mandatów. Nie ulega więc wątpliwości, że z finansowego punktu widzenia, przyjęcie mandatu będzie dla kierującego zdecydowanie mniej dotkliwą opcją.
Oprócz "kija" na zbyt szybkich kierujących, w projekcie ustawy zaszyta jest też pewna "marchewka". W art. 140aq czytamy, że: "wysokość opłaty administracyjnej obniża się o 20 proc. jej wysokości", jeśli właściciel pojazdu albo użytkownik uiści ją w terminie 30 dni od dnia otrzymania zawiadomienia o jej nałożeniu.
Nowe przepisy od 1 stycznia 2028 roku. Koniec z unikaniem mandatów z fotoradarów
Projekt UD 263, który znajduje się właśnie na etapie uzgodnień międzyresortowych, zakłada, że nowe przepisy dotyczące systemu fotoradarowego w Polsce wejdą w życie 1 stycznia 2028 roku. Kontrowersyjną ustawę czeka jeszcze cała ścieżka legislacyjna, więc jej ostateczny kształt może ulec zmianom.
Z danych Ministerstwa Infrastruktury wynika, że w 2025 roku zaledwie 53 proc. naruszeń zarejestrowanych przez fotoradary zakończyło się nałożeniem mandatu. Jeszcze gorzej było w przypadku odcinkowych pomiarów prędkości, których skuteczność wynosiła skromne 38 proc.
W efekcie skokowego wzrostu liczby działających w Polsce OPP tegoroczne rezultaty są jeszcze słabsze. Jak dowiedziałem się w GITD, w pierwszej połowie bieżącego roku same 111 odcinkowych pomiarów prędkości (bez fotoradarów) zarejestrowało już 384 tys. przekroczenia dozwolonej prędkości. Z danych opublikowanych przez Ministerstwo Infrastruktury wynika jednak, że w tym czasie, na podstawie zdjęć z OPP, wystawiono dokładnie 116 001.
Oznacza to, że na trzy ujawnione w tym roku przez OPP wykroczenia przypada obecnie zaledwie jeden mandat.











