7 mln aut zniknęło z Polski w jednym dniu. Kilka znalazło się w Pilchowicach
Jezioro Pilchowickie, jedna z atrakcji turystycznych Dolnego Śląska, przechodzi właśnie proces osuszania. To efekt zaplanowanej na dwa lata modernizacji słynnej zapory na rzece Bóbr. Przy okazji z dna jeziora wyłaniają się relikty dawnej motoryzacji i szalonych lat dziewięćdziesiątych.

W skrócie
- Jezioro Pilchowickie jest obecnie osuszane w związku z dwuletnią modernizacją zapory na rzece Bóbr, co pozwala zobaczyć relikty motoryzacji z lat dziewięćdziesiątych.
- Na dnie osuszanego jeziora znaleziono wraki takich samochodów jak Fiat 126p, Audi 100 i Volkswagen Golf, które najprawdopodobniej zostały porzucone w latach dziewięćdziesiątych.
- W czerwcu 2024 roku w Polsce unieważniono rejestracje ponad 7,1 mln pojazdów, które przez lata były nieużywane i nieposiadały wymaganych dokumentów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ćwiartki Maluchów, nieźle zachowane Audi 100 z lat siedemdziesiątych i "wybebeszony" Golf II generacji. To tylko kilka ze "skarbów" jakie wyłoniły się z otchłani osuszanego właśnie Jeziora Pilchowickiego. Do 20 lipca zbiornik ma zostać niemal całkowicie osuszony i "zniknąć" z mapy Dolnego Śląska aż na dwa lata. To efekt zaplanowanego na taki okres remontu historycznej zapory, zbudowanej na rzece Bóbr w latach 1902-1912 przez Niemców.
Gdy woda opadła, ukazały się wraki. Jezioro Pilchowickie skrywało je latami
Remont zapory to następstwo powodzi z września 2024 gdy tysiące ton wody przelały się przez koronę obiektu nadwyrężając jego konstrukcje. Lokalne serwisy i mieszkańcy ziemi jeleniogórskiej publikują w sieci dziesiątki zdjęć dokumentujących nietypowy proces. Spuszczanie wody z Pilchowic trwa już od lutego, a w operację zaangażowani są np. ichtiolodzy, którzy odławiają żyjące w zbiorniku ryby i przenoszą je na inne akweny.
Wraki samochodów, które przykuwają dziś najwięcej uwagi odwiedzających Zaporę Pilchowicką, to pamiątka po szalonych latach dziewięćdziesiątych. Z polskich ulic "znikało" wówczas nawet ponad 70 tys. samochodów rocznie.
Przypomnijmy - niechlubny rekord padł w 1999 roku, gdy policja odnotowała ponad 71,5 tys. zgłoszonych kradzieży aut. Dla porównania, jak wynika z danych IBRM Samar, w Polsce wyrejestrowano z powodu kradzieży dokładnie 4751 samochodów.
Osuszanie Jeziora Pilchowickigo. Na dnie wraki Maluchów, Audi i Volkswagena
Odnalezione na dnie jeziora pojazdy zdecydowanie nie trafiły tam przypadkowo. Całkiem prawdopodobne, że samochody padły łupem złodziei i następnie wykorzystano je do popełnienia innych przestępstw. Lokalni mieszkańcy, na których powołuje się m.in. Gazeta Wyborcza, sugerują, że auta trafiły do jeziora właśnie w latach dziewięćdziesiątych, gdy po słynnym wiadukcie nad Bobrem jeździły jeszcze pociągi, a dojazd do stromego brzegu był dużo łatwiejszy niż obecnie.
W tym kontekście najwięcej pytań budzą dwie porzucone w jeziorze ćwiartki Fiata 126p czyli popularnego Malucha, które nie zjechały przecież do jeziora na własnych kołach. Sprawcy musieli zadać sobie sporo trudu by zepchnąć je do zbiornika - stracili też sporo pieniędzy nie decydując się na oddanie części karoserii na złom. To zdecydowanie uwiarygadnia tezę o kradzieży.
Oblepione mułem Audi czy Volkswagen zachowały się w zaskakująco dobrym stanie, możliwe więc, że - przynajmniej częściowo - uda się odtworzyć historię porzuconych w jeziorze aut.
7 mln aut zniknęło z Polski jednego dnia. Cztery znalazły się w Pilchowicach
Wraki wynurzające się z Pilchowic przypominają też o innym, całkiem współczesnym problemie - tzw. "martwych dusz", które przez długie lata skutecznie wypaczały statystyczny obraz samochodu w Polsce.
Chodzi o niewyrejestrowane samochody "zaśmiecające" Centralną Ewidencję Pojazdów, istniejące wyłącznie na papierze. Problem był na tyle poważny, że 10 czerwca 2024 roku "wygaszono" decyzję o rejestracji przeszło 7,1 mln samochodów zarejestrowanych w Polsce. Objętą nią około 7 170 000 widniejących w państwowej bazie aut, które nie posiadały ubezpieczenia OC ani badania technicznego począwszy od 1.01.2014 roku przez kolejne 10 lat (obie przesłanki musiały zachodzić wspólnie), a ostatnia decyzja o ich rejestracji została wydana przed 14 marca 2005 roku.
W efekcie z CEPiK-u udało się "usunąć" przeszło 7 mln martwych dusz, które przez długie lata zaburzały dane o prawdziwej liczbie i średnim wieku poruszających się po Polsce samochodów.









