W skrócie
- Kradzieże kabli stały się poważnym problemem, dotykając około 10 procent stacji ładowania zarówno we Francji, jak i w Polsce, powodując przy tym duże straty finansowe.
- Operatorzy stosują monitoring, alarmy i lokalizatory GPS, by chronić stacje, a we Francji najbardziej zagrożone punkty są włączone w trasy patroli policji i żandarmerii.
- Przecięte przewody unieruchamiają ładowarki, co ogranicza dostęp do energii dla użytkowników samochodów elektrycznych i negatywnie wpływa na niezawodność całej sieci.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kradzieże przewodów ze stacji ładowania elektryków stały się problemem, z którym mierzą się dziś kierowcy aut elektrycznych i operatorzy ładowarek w całej Europie. Z danych Powerdot wynika, że we Francji tylko od początku 2026 roku złodzieje zaatakowali aż 650 stacji ładowania. Łączne straty mają wynosić około 13 mln euro.
Według szacunków operatora problem dotyka około 10 proc. stacji należących do różnych firm. Firma przekonuje, że podobna skala zjawiska występuje też w Polsce - kradzieże kabli dotyczą około 10 proc. infrastruktury ładowania.
Kradzieże kabli unieruchamiają stacje ładowania
Dla operatora przecięcie przewodu oznacza znacznie więcej niż koszt samej naprawy ładowarki, a skala potencjalnych utrudnień rośnie wraz z liczbą samochodów elektrycznych. We Francji korzysta z nich już około 3 mln użytkowników.
Każda uszkodzona ładowarka może czasowo ograniczyć dostępną moc ładowania w sieci. Dla około 3 mln użytkowników samochodów elektrycznych we Francji może to oznaczać przyjazd do danej lokalizacji i zastanie chwilowo niedostępnej infrastruktury
Operatorzy próbują więc utrudnić kradzieże na kilka sposobów. Stosowane są dodatkowe osłony i wzmocnienia przewodów, monitoring oraz systemy alarmowe reagujące na ich przecięcie.
Policja patroluje miejsca, w których złodzieje atakują ładowarki
We Francji posunięto się jeszcze dalej. W regionach szczególnie dotkniętych kradzieżami najbardziej zagrożone stacje ładowania są dziś uwzględniane przy wyznaczaniu tras patroli policji i żandarmerii.
Policja jest też uczulona na wszelkie zgłoszenia. Operator może otrzymać automatyczny alert natychmiast po przecięciu przewodu, a sprawne przekazanie informacji służbom zwiększa szanse na zatrzymanie złodziei na gorącym uczynku.
Pierwsze sprawy zakończyły się już wyrokami. Według Powerdot w jednym z postępowań dotyczących kradzieży kabli sąd wymierzył karę 12 miesięcy pozbawienia wolności, która została ostatecznie zamieniona na dozór elektroniczny. Kolejne trzy sprawy mają trafić przed sąd we wrześniu.
GPS w kablu i specjalne znakowanie. Tak walczą ze złodziejami
Samo wzmacnianie przewodów nie rozwiązuje problemu, dlatego producenci ładowarek testują kolejne zabezpieczenia. Jednym z nich są lokalizatory GPS, które mogą pomóc w odnalezieniu skradzionego kabla.
Innym pomysłem jest specjalne znakowanie ładowarek. Wykorzystywane substancje mają pozostawiać trudny do usunięcia ślad na osobach mających kontakt ze skradzionym przewodem. Takie oznaczenie może później pomóc w identyfikacji sprawców.
Największą rolę operatorzy przypisują jednak połączeniu zabezpieczeń technicznych z szybką wymianą informacji ze służbami.
Ochrona infrastruktury ładowania oznacza znacznie więcej niż ochronę samego sprzętu. Chodzi o zapewnienie jakości i niezawodności usługi, od której każdego dnia zależy coraz więcej osób
Kradzieże kabli z ładowarek także w Polsce
Kradzieże nie omijają również polskich stacji. Według informacji Powerdot problem dotyczy około 10 proc. infrastruktury ładowania. Operatorzy odpowiadają m.in. dodatkowymi zabezpieczeniami mechanicznymi, systemami alarmowymi i monitoringiem.
W marcu informowano o zatrzymaniu dwóch mężczyzn podejrzewanych o serię kradzieży kabli ze stacji ładowania w województwie łódzkim i sąsiednich regionach. Wartość szkód szacowano na 450 tysięcy złotych. Z kolei w maju Sąd Rejonowy w Głogowie skazał sprawcę kradzieży dwóch kabli ze stacji Powerdot na 8 miesięcy ograniczenia wolności.












