W skrócie
- Rząd planuje nowelizację przepisów, która podniesie karę za nieprawidłowe działanie odmierzaczy paliwa na stacjach do 3000 zł.
- Propozycja resortu sprawiedliwości wynika z raportu NIK, który wskazał na częste przypadki tankowania paliwa w ilości niezgodnej ze wskazaniem dystrybutora.
- Kontrole przeprowadzone przez NIK ujawniły nieprawidłowości na co trzeciej stacji paliw, co sugeruje potrzebę szerszych działań poza samym podnoszeniem kar.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jak wynika ze strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w czwartek 1 października rząd, w ramach stałego komitetu, ma podjąć decyzję w sprawie dalszych losów projektu zaostrzenia Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczeniach. Jeśli rząd poprze projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, nowelizacja trafi do Sejmu, co będzie oznaczało otwartą drogę do podwyższenia kar dla nieuczciwych właścicieli stacji paliw.
3000 zł za nieprawidłowości przy tankowaniu
Zapewne niemal każdy kierowca choć raz w życiu był zaskoczony tym, jak dużo litrów udało mu się zatankować na stacji paliw. W skrajnych przypadkach, które bywają nagłaśniane w mediach społecznościowych, kierowcy pokazują odmierzacze na stacji paliw, wskazujące większą liczbę litrów niż wynosi katalogowa pojemność baku samochodu. Za częścią takich przypadków stać może nieprawidłowe działanie odmierzaczy paliwa.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami odmierzacz paliwa może mylić się w zakresie nie większym niż 1 proc. odmierzanej porcji paliwa. W praktyce oznacza to, że jeśli tankujemy 50 l paliwa, do baku może trafić od 49,5 l do 50,5 l cieczy.
Niektórzy właściciele stacji nie dbają o właściwe działanie dystrybutorów, a w efekcie urządzenie może wskazywać wyraźnie więcej litrów niż pojemność wlanego do baku paliwa. Z punktu widzenia prawa korzystanie przez właściciela stacji paliw z takiego urządzenia jest wykroczeniem przeciwko art. 26 ust. 1 Prawa o miarach. Obecnie w takim przypadku sprawcy grozi grzywna w wysokości 500 zł lub 1000 zł, jeśli doszło do złamania dwóch przepisów jednocześnie. Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości to zbyt niskie kwoty, by mogły wywołać efekt odstraszania. Resort chce więc zmiany prawa.

Zgodnie z projektem, który otrzymał numer UD398, w sprawach o czyny określone w art. 26 ust. 1 Prawa o miarach będzie można nałożyć grzywnę w wysokości do 3 000 zł. Zdaniem resortu sprawiedliwości podniesienie kary do tej wysokości ma pozwolić na dostosowanie sankcji do społecznej szkodliwości czynu. Dlaczego kara nie będzie jeszcze wyższa? Jak czytamy w założeniach nowelizacji, wówczas znacznie mogłaby zwiększyć się liczba odmów przyjęcia mandatu, a to przełożyłoby się na zwiększenie liczby spraw sądowych.
Problemów z kontrolą stacji paliw jest więcej
Ministerstwo Sprawiedliwości nie kryje, że projekt nowelizacji przepisów został zainspirowany raportem Najwyższej Izby Kontroli w sprawie działania Głównego Urzędu Miar oraz okręgowych oddziałów tej instytucji. W dokumencie z 2024 r., otwiera się w nowym oknie wskazano na szereg nieprawidłowości i nie kończy się tu na samej wysokości kar.
Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli problemem jest słaby nadzór Okręgowych Urzędów Miar nad prawidłowym odmierzaniem paliwa przez dystrybutory na stacjach paliw.
Przeprowadzone przez OUM kontrole ujawniły nieprawidłowości jedynie w od 0,2 proc. do 12,2 proc. podmiotach, co może świadczyć o problemach z właściwym typowaniem podmiotów gospodarczych do tego typu kontroli. Natomiast kontrola użytkowników odmierzaczy paliw przeprowadzona przez OUM na zlecenie NIK wykazała nieprawidłowości w 33 proc. kontrolowanych stacji paliw.
Czy oznacza to, że na co trzeciej stacji zatankujemy inną ilość paliwa, niż wynika to ze wskazania na dystrybutorze? Nie musi tak być. NIK w raporcie wskazuje na małą próbę. Instytucja zleciła Okręgowym Urzędom Miar kontrolę tylko sześciu stacji; na dwóch z nich stwierdzono nieprawidłowości.
Kontrola NIK pozwoliła ustalić, że plany dotyczące działań Okręgowych Urzędów Miar - dotyczące nie tylko stacji paliw - były realizowane w zakresie od 38 do 74 proc. Co więcej, skontrolowane placówki OUM nie dysponowały pełnym rejestrem podmiotów, które korzystają z przyrządów pomiarowych, podlegających prawnej kontroli metrologicznej.
Zapowiedziane kontrole wychodzą "czysto"
W starszym raporcie NIK-u, z 2015 r., otwiera się w nowym oknie, wskazano również na problem natury prawnej. Przepisy mówią, że kontrola OUM musi zostać zapowiedziana przynajmniej na 7 dni przed wizytą urzędników. Okręgowy Urząd Miar może przeprowadzić niezapowiedzianą kontrolę odmierzaczy tylko wówczas, gdy do jednostki wpłynie sygnał o podejrzeniu co do niewłaściwego działania odmierzaczy na danej stacji.
Jak wynika z raportu NIK-u, w przypadku zapowiedzianych kontroli nieprawidłowe działanie stwierdzono w przypadku 2,2 proc. odmierzaczy. W przypadku niezapowiedzianych kontroli odsetek nieprawidłowości wyniósł zaś 14,3 proc.
Ewentualne podniesienie kary dla właściciela stacji, na której odmierzacz paliwa nie działa prawidłowo, z pewnością ucieszy kierowców. Raporty Najwyższej Izby Kontroli jasno pokazują jednak, że rozwiązanie problemu wymaga szerszych działań.











