W skrócie
- Stowarzyszenie Alter Ego przygotowało projekt zabójstwa drogowego, zakładający kary od 2 do 25 lat więzienia za szczególnie drastyczne łamanie zasad ruchu.
- Proponowane zmiany przewidują także obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów, ewentualny przepadek samochodu oraz rozszerzenie regresu ubezpieczeniowego sprawcy.
- Nowa kwalifikacja ma oddzielić nieszczęśliwe wypadki od celowych zachowań, takich jak jazda pod wpływem alkoholu, ucieczka czy rażące przekraczanie prędkości.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Impulsem do ponownej dyskusji o odpowiedzialności sprawców najtragiczniejszych wypadków stało się zdarzenie z soboty, 22 sierpnia. Na ulicy Solnej w Krakowie prowadzony przez 26-latka Volkswagen Golf R wypadł z drogi i uderzył w spacerujące chodnikiem małżeństwo z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Kobieta i mężczyzna zginęli, a niemowlę z obrażeniami trafiło do szpitala.
Kilka dni później, 27 sierpnia, Rada Miasta Krakowa przyjęła rezolucję skierowaną do Sejmu, Senatu i prezydenta. Samorządowcy chcą, aby w polskim prawie pojawiła się osobna kwalifikacja dla sprawców, którzy doprowadzili do tragedii, wcześniej w szczególnie drastyczny sposób lekceważąc podstawowe zasady bezpieczeństwa.
Czym miałoby być "zabójstwo drogowe"?
Gotową propozycję zmian przedstawiło Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych Alter Ego. Organizacja działa od 1999 roku i od lat zajmuje się pomocą prawną osobom poszkodowanym w wypadkach.
Jak podkreśla jej prezes Janusz Popiel, projekt nie zakłada, że każdy śmiertelny wypadek miałby automatycznie oznaczać oskarżenie o "zabójstwo drogowe".
Nowe przestępstwo miałoby dotyczyć przede wszystkim sytuacji, w których śmierć człowieka jest skutkiem szczególnie rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa. Chodzi więc o oddzielenie zwykłego błędu kierowcy od zachowań, w których sprawca świadomie podejmuje bardzo duże ryzyko.
Dla osób dotkniętych skutkami wypadku brzmi to jak bagatelizowanie tragedii przez państwo. Nasz projekt ma precyzyjnie oddzielić zwykły błąd, nieuwagę czy nieszczęśliwy wypadek – które nadal podlegałyby klasycznym zapisom art. 177 par. 2 k.k. – od rażącego, celowego łamania fundamentalnych zasad bezpieczeństwa
Za "zabójstwo drogowe" nawet 25 lat więzienia
Projekt Alter Ego zakłada, że za nowe przestępstwo groziłaby kara od 2 do 25 lat pozbawienia wolności. Jej wysokość zależałaby między innymi od tego, czy w chwili wypadku występowały dodatkowe okoliczności obciążające.
Autorzy projektu wskazują tutaj między innymi: nietrzeźwość lub odurzenie kierowcy, znaczne przekroczenie prędkości, prowadzenie bez wymaganych uprawnień, ucieczkę z miejsca zdarzenia, korzystanie podczas jazdy z telefonu trzymanego w ręku czy niezastosowanie się do polecenia zatrzymania.
W praktyce nie każdy śmiertelny wypadek byłby więc traktowany identycznie. O zastosowaniu nowej kwalifikacji miałyby decydować okoliczności poprzedzające tragedię i zachowanie kierowcy.
Przedstawiony projekt bazuje na rozwiązaniach stosowanych we Francji. Janusz Popiel przekonuje, że obecne przepisy, w szczególności art. 177 Kodeksu karnego dotyczący spowodowania wypadku komunikacyjnego, nie pozwalają wystarczająco wyraźnie rozróżnić tragicznego błędu od skrajnie niebezpiecznej jazdy.
Obowiązkowy zakaz prowadzenia i możliwa utrata samochodu
Kara więzienia nie jest jedyną zmianą proponowaną przez Alter Ego. Skazanie za "zabójstwo drogowe" wiązałoby się również z obligatoryjnym zakazem prowadzenia pojazdów.
Projekt przewiduje ponadto możliwość orzeczenia przepadku samochodu należącego do sprawcy. Byłoby to rozwiązanie fakultatywne, czyli o jego zastosowaniu decydowałby sąd.
Jeszcze dalej idzie propozycja dotycząca odpowiedzialności finansowej kierowcy. Alter Ego chce rozszerzenia tzw. regresu ubezpieczeniowego. W przypadku prawomocnego skazania za "zabójstwo drogowe" ubezpieczyciel mógłby dochodzić od sprawcy pełnej kwoty wypłaconego odszkodowania bez konieczności ponownego wykazywania przesłanek odpowiedzialności w osobnym procesie cywilnym.
Janusz Popiel liczy, że gotową propozycją zainteresują się parlamentarzyści i stanie się ona podstawą do rozpoczęcia prac nad zmianą przepisów.
Jak dziś karani są sprawcy śmiertelnych wypadków?
Obecnie podstawowym przepisem stosowanym wobec sprawców wypadków drogowych jest art. 177 Kodeksu karnego. Dotyczy on spowodowania wypadku w ruchu lądowym.
Jeżeli w zdarzeniu nie ma ofiar śmiertelnych, sprawcy może grozić do trzech lat więzienia. W przypadku wypadku, którego następstwem jest śmierć człowieka albo ciężki uszczerbek na zdrowiu, kara może wynosić od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Trzeba jednak pamiętać, że na dużo wyższe kary narażają się np. kierowcy, powodujący wypadki pod wpływem alkoholu. Górna granica wynosi wówczas 20 lat pozbawienia wolności.
Za brawurową jazdę przepisy już przewidują surowsze kary
W styczniu 2026 roku do Kodeksu karnego wprowadzono art. 178d. Przepis przewiduje zaostrzenie odpowiedzialności w sytuacji, gdy sprawca uczestniczył w nielegalnym wyścigu, prowadził mimo sądowego zakazu albo rażąco naruszał zasady ruchu drogowego.
Chodzi między innymi o duże przekroczenie prędkości lub inne szczególnie niebezpieczne zachowania stwarzające zagrożenie dla zdrowia i życia innych uczestników ruchu. Za doprowadzenie do wypadku w takich okolicznościach maksymalna kara może wynieść 10 lat pozbawienia wolności.
Jeszcze surowsza odpowiedzialność może dotyczyć sprawców znajdujących się pod wpływem alkoholu albo tych, którzy uciekli z miejsca zdarzenia. Górna granica kary może wówczas sięgnąć 20 lat więzienia.










