225 punktów i zero konsekwencji? Nowe wykroczenia Mejzy wychodzą na jaw
Sprawa drogowych wykroczeń Łukasz Mejza od miesięcy wraca jak bumerang, a najnowsze ustalenia reportera RMF FM pokazują, że lista przewinień wciąż się wydłuża. Tym razem chodzi nie tylko o prędkość, ale również o czterokrotne korzystanie z telefonu za kierownicą. Liczba punktów karnych na koncie posła zwiększyła się ze 177 do 225 - to wynik, który już dawno powinien zakończyć się utratą prawa jazdy. Tak się jednak jeszcze nie stało.

W skrócie
- Reporter RMF FM ujawnił, że lista wykroczeń drogowych Łukasza Mejzy powiększyła się o kolejne przypadki, w tym czterokrotne używanie telefonu za kierownicą, a łączna liczba punktów karnych wynosi obecnie 225.
- Procedura karania za wykroczenia jest opóźniana przez brak odbioru korespondencji przez posła, przez co formalnie nie zapadły jeszcze decyzje o ukaraniu i odebraniu prawa jazdy.
- W kwietniu 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Łukaszowi Mejzie, obejmujący 11 zarzutów związanych z nieprawidłowymi oświadczeniami majątkowymi.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Łukasz Mejza nadal nie stracił prawa jazdy, jednakże na jego koncie wciąż pojawiają się kolejne wykroczenia. Według ustaleń RMF FM polityk został przyłapany również na korzystaniu z telefonu podczas jazdy przez fotoradary wchodzące w skład systemu CANARD. To właśnie z tymi urządzeniami Mejza ma największy problem, ponieważ zarejestrowały one kilkanaście przypadków przekroczenia dozwolonej prędkości. Na czterech z nich widać, jak używa smartfona.
Mejza nie tylko przekraczał prędkość. Podczas jazdy korzystał z telefonu
Główny Inspektorat Transportu Drogowego wszystkie informacje w sprawie zarejestrowanych wykroczeń przekazał policji, która prowadzi postępowanie zmierzające do ukarania polityka.
Jeśli wszystkie sprawy zakończą się mandatami to do konta Mejzy zostanie dopisanych 177 punktów karnych za przekroczenie prędkości oraz 48 "oczek" za korzystanie z telefonu podczas jazdy, co daje łącznie 225 punktów. Problem w tym, że formalnie do tej pory nie zapadły decyzje o ukaraniu, a sam powód jest prozaiczny - polityk nie odbiera korespondencji kierowanej przez GITD, co blokuje dalsze procedury.
Policja wkracza do gry. Sprawa Mejzy trafi do sądu?
Sprawy dotyczące używania telefonu podczas jazdy zostały przekazane policji, która prowadzi postępowania m.in. w jednostkach w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku. Jeśli polityk przyjmie mandaty to za każdy z nich otrzyma 12 punktów karnych oraz 500 zł mandatu. W przypadku odmowy przyjęcia korespondencji policja będzie musiała wystąpić do Sejmu o uchylenie immunitetu, aby sprawa mogła trafić do sądu.

Początek problemów Łukasza Mejzy. Jechał 200 km/h na ekspresówce
13 października ubiegłego roku Łukasz Mejza został zatrzymany na drodze ekspresowej S3 w okolicach Polkowic, gdzie niemal dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość - jechał około 200 km/h przy ograniczeniu do 120 km/h. Policja chciała nałożyć na polityka mandat w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktów karnych, jednakże kierowca odmówił jego przyjęcia zasłaniając się immunitetem.
O sprawie natychmiast zrobiło się głośno, a polityk tłumaczył, że spieszył się na samolot i zadeklarował chęć uregulowania sprawy, a nawet zrzeczenie się immunitetu. Procedury okazały się jednak bardziej skomplikowane i okazało się, że Mejza nie może samodzielnie powiadomić marszałka Sejmu o zrzeczeniu się immunitetu, zanim wniosek policji w tej sprawie za pośrednictwem prokuratora generalnego formalnie nie wpłynie do marszałka.
Łukasz Mejza ma na koncie dziesiątki wykroczeń drogowych
Z czasem okazało się, że przekroczenie prędkości przez Mejzę na S3 nie było jednorazowym incydentem. Fotoradary systemu CANARD zarejestrowały kolejne naruszenia - łącznie co najmniej kilkanaście przypadków przekroczenia prędkości. Według ustaleń mediów polityk miał mieć wcześniej co najmniej 17 wykroczeń, które nie zostały rozliczone właśnie przez brak odbioru korespondencji.
Łukasz Mejza w minionym tygodniu przestał być członkiem klubu Prawo i Sprawiedliwość, a informację tę przekazał rzecznik ugrupowania Rafał Bochenek, który jednocześnie podkreślił, że "Mejza członkiem partii nigdy nie był". Powodem jego odejścia były liczne wykroczenia drogowe oraz doniesienia o chęci wzięcia udziału w galach freak fight.
Co więcej, to nie koniec problemów polityka - w kwietniu bieżącego roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała do sądu akt oskarżenia obejmujący 11 zarzutów związanych z oświadczeniami majątkowymi - podawaniem nieprawdziwych informacji lub ich zatajaniem.










